Zwierzęta domowe w świecie człowieka – poznaj ich dobroczynny wpływ

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Agamy brodate należą do spokojnych, ufnych gadów. Szybko przyzwyczajają się do obecności człowieka. Autor: Marcin Pieszak
Trudno wyobrazić sobie świat bez merdających ogonów, mokrych nosów albo delikatnego mruczenia. Zwierzęta domowe to nasi wierni towarzysze, przyjaciele, a nawet powiernicy. Ale czy zastanawialiście się, co takiego jest w zwierzętach domowych, że tak chętnie się nimi otaczamy? Dlaczego powinniśmy jak najczęściej „do serca przytulać psa, brać na kolana kota”?

Na początku zaznaczmy, że zwierzęta domowe nie muszą mieć aksamitnej sierści – ich ozdobą mogą być ostre łuski. Nie muszą mieć też czterech łap – w tej roli doskonale sprawdzi się osiem przyczepnych odnóży. Fauna jest bowiem tak różnorodna, jak nasze gusta, dlatego w dzisiejszym artykule – obok charyzmatycznego labradora Bruna – poznacie również agamę brodatą oraz… wielobarwnego ptasznika. Bo każdy zwierzak domowy – i ten z czterema łapami, i ten z ośmioma zwinnymi odnóżami potrafi ubogacić nasze życie, uczynić je piękniejszym, ciekawszym, a nawet… zdrowszym!

Zooterapia- czyli jak zwierzęta domowe mogą pomagać w leczeniu

Istnieje mnóstwo powodów, dla których warto otaczać się zwierzętami domowymi. Wedle obserwacji badaczy, zwierzęta domowe nie tylko korzystnie wpływają na nasze emocje, ale również ogólną kondycję zdrowotną. To dlatego od wielu lat na całym świecie stosowana jest naturalna metoda leczenia – zooterapia, czyli terapia z udziałem zwierząt – która z powodzeniem wykorzystywana jest w rozmaitych zaburzeniach somatycznych i psychicznych.

– Dla większości ludzi pozostawanie w kontakcie z przedstawicielami innych gatunków jest korzystne. Wyjątek stanowią osoby zmagające się z fobią przed zwierzętami, a także osoby z alergią na sierść lub pierze – zauważa psychoterapeutka, dr Barbara Czardybon.

Począwszy od lat 60. ubiegłego stulecia mówi się o terapii z udziałem zwierząt, tj. o zooterapii. Prężnie rozwija się dogoterapia (z udziałem psów), felinoterapia (z udziałem kotów), hipoterapia (z udziałem koni), onoterapia (z udziałem osłów), delfinoterapia. Zwierzęta stanowią tutaj źródło i cel skupiania uwagi; mają właściwość stymulowania licznych funkcji sensorycznych. Zwierzęta bywają „wykorzystywane” w leczeniu i rehabilitacji przede wszystkim dzieci, w tym tych o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Zooterapia swoje zastosowanie w przypadku leczenia zaburzeń psychogeriatrycznych. Możliwe, że interwencje z udziałem zwierząt mogłyby być stosowane w leczeniu osób z zaburzeniami osobowości. Na razie brakuje jednak wiarygodnych doniesień na ten temat. Dodaje dr Barbara Czardybon

O pozytywnym wpływie zwierząt domowych na ludzkie zdrowie powstało mnóstwo książek. Nie trzeba jednak zgłębiać uczonych dysertacji, by wiedzieć, jak dobroczynne działanie daje otaczanie się zwierzętami.

– Już samo patrzenie na zwierzaki domowe powoduje spadek kortyzolu – hormomu stresu. Patrzymy na konia, krowę czy psa albo żółwia, jak je sałatę i nastrój nam się poprawia. Uspokajamy się. Odczuwamy przyjemność. Taka obserwacja to też świetny trening maindfullnes. Zamiast się zamartwiać przyszłością czy przeszłością, umacnia się w nas poczucie teraźniejszości – mówi Katarzyna Sobieszek, psi trener i szkoleniowiec, właścicielka hotelu dla zwierząt “Psiapsióła” i dodaje:

Niektórych zwierząt domowych możemy dotknąć, pogłaskać. Wtedy w naszym organizmie wydziela się oksytocyna. Ta sama, która wzmacnia więź matki z dzieckiem podczas karmienia. Według naukowców, oksytocyna wpływa na empatię, sprawia, że traktujemy innych z troską.

Jeśli wracasz do domu po stresującym dniu w pracy, a widok puszystego przyjaciela napawa Cię wewnętrznym spokojem, to nie jest to zasługa Twojej wyobraźni – to silne działanie terapeutyczne posiadają zwierzęta.

Przez kontakt socjalny ze zwierzęciem domowym wzrasta w naszym organizmie poziom substancji uśmierzających ból, podnosi się poziom dopaminy i serotoniny odpowiedzialnych za poczucie szczęścia, radości i zadowolenia. Uspokajamy się przy zwierzakach, więc spada nam ciśnienie krwi, wyrównuje oddech – dodaje Katarzyna Sobieszek.

Zwierzęta domowe pomagają utrzymać dobrą kondycję fizyczną

Posiadanie czworonożnego przyjaciela nie tylko wpływa na naszą higienę psychiczną. Codzienne spacery i wspólna zabawa gwarantują również zachowanie sprawności fizycznej.

Niektóre z naszych zwierząt domowych poprawiają nam kondycję fundując treninng ruchowy. Psa trzeba wyprowadzić na spacer – więcej chodzimy na świeżym powietrzu. Koń potrzebuje przejażdżek – znowu wychodzimy z domu, ruszamy się. Z kotem trzeba się pobawić wędką, to samo z fretką czy szynszylą – mówi Sobieszek.

W przypadku ludzi zagrożonych chorobami cywilizacyjnymi kontakt ze zwierzętami bywa szczególnie wartościowy.

– Posiadanie zwierzęcia domowego, jakim jest pies, zmniejsza ryzyko otyłości właściciela. Konieczność codziennych spacerów z psem pozostaje w silnym związku z faktem pozytywnego wpływu posiadania czworonoga na obniżenie ciśnienia tętniczego, a także poziomu trójglicerydów i cholesterolu całkowitego w surowicy krwi – mówi dr Czardybon i kontynuuje:

Wiadomo, że posiadacze psów są osobami gotowymi na wyrzeczenia. Wstawanie wcześnie rano, spacer w deszczowy dzień – to tylko przykłady tego rodzaju zachowań. Dzięki posiadaniu i opiece nad psem zwiększa się aktywność fizyczna seniorów. Kontakt z czworonogami może więc wywierać korzystny wpływ na ogólną kondycję organizmu osób starszych.

Zwierzęta domowe - nauczyciele empatii i odpowiedzialności

Zwierzęta to również wspaniali nauczyciele, przede wszystkim dla najmłodszych – kontakt z przedstawicielem fauny wyrabia w dzieciach empatię, wrażliwość, tolerancję oraz odpowiedzialność.

Kontakt dziecka ze zwierzęciem domowym wywiera korzystny wpływ na wiele obszarów jego rozwoju: fizyczny, emocjonalny, intelektualny, społeczny. Znana jest teoria Borisa Levinsona, zgodnie z którą opiekowanie się przez dziecko zwierzęciem może okazać się pomocne w rozwijaniu przez nie empatii, umiejętności panowania nad sobą oraz odpowiedzialności – mówi dr Czardybon.

– Dzieci mające stały kontakt ze zwierzętami domowymi wykazują się wyższym stopniem towarzyskości, wytrwałości, wrażliwości na innych ludzi – dodaje dr Czardybon

Chcąc wychowywać naszą latorośl w towarzystwie czworonożnego pupila, nie można zapominać o kluczowej zasadzie: rodzice powinni uczyć dziecko wszystkiego, co dotyczy opieki nad zwierzęciem domowym.

“Dzieci z psami lepiej się chowają”. Tak, ale nie chowają się same. Kupienie psa nic nie da, jeśli nie nauczymy dziecka, jak się o niego troszczyć, jeśli nie nauczymy siebie jak dbać o psa i o relacje pies – dziecko. To nie czworonóg ma wychowywać dziecko. To my, dorośli, mamy wychować i jedno, i drugie – podkreśla Sobieszek.

Piękno zwierząt domowych tkwi w jej różnorodności

Wiemy już, że na jakość życia człowieka, jego ogólną kondycję psycho-fizyczną, pozytywnie wpływa kontakt ze zwierzęciem domowym.

Zamiast kawy rano karmię sikorki, koty, a potem zabieram psy do lasu. Fajniejszy sposób witania dnia niż kawa – zapewnia z uśmiechem Katarzyna Sobieszek.

W dzisiejszym artykule poznacie przedstawicieli trzech gatunków zwierząt domowych, którzy – choć diametralnie różnią się od siebie wyglądem – odznaczają się wspólną cechą: wszystkie wnoszą radość w życie swoich opiekunów.

Bruno – pies, który odmienił życie Natalii

Dwa lata temu Natalia Barnaś, specjalistka ds. sprzedaży w SWISS KRONO, została właścicielką czekoladowego labradora. Od tamtej pory jej poukładany i spokojny świat stanął na głowie.

– Pamiętam, jak dziś – to była niedziela, gdy Bruno po raz pierwszy zawitał w moim domu i... całkowicie odmienił moje życie. Nie sądziłam, że będę miała obok siebie taki wulkan energii – śmieje się Natalia i dodaje:

Zawsze gustowałam w labradorach retrieverach. Oczywiście, nim Bruno znalazł się u mnie, dużo czytałam o psach tej rasy, ich potrzebach, warunkach, jakie powinny mieć stworzone. Ostatecznie postanowiłam przygarnąć czekoladowego labradora, „chłopczyka”, bo suczki gorzej znoszą dłuższą rozłąkę z człowiekiem.

Duet na medal - Bruno to zwierzę domowe, które towarzyszy Natalii

Bruno to nie tylko piękny, czekoladowy pies. To prawdziwy przyjaciel-motywator, którego temperament wymusił na Natalii podjęcie nowych wyzwań zawodowych.

– Bruno sprawił, że jestem w Ochotniczej Straży Pożarnej w Jasieniu. Posiadam już na swoim koncie licencję ratownika w rozszerzonej pomocy medycznej, a wkrótce przystąpię do kursu na strażaka. I to wszystko zawdzięczam właśnie jemu – mówi Natalia i kontynuuje:

Bruno od szczenięcia był niezwykle żywiołowy. Wracając z pracy do domu, zawsze musiałam poświęcać mu czas do późnych godzin wieczornych, zajmować go zabawą. Widząc serce i zaangażowanie jakie wkładałam w wychowanie psa, mój kolega z pracy, Konrad Dendewicz, poradził, abym przystąpiła z Brunem do tzw. psiego przedszkola, czyli miejsca, w którym Bruno mógł spożytkować swoją energię.

Już pierwszego dnia pobytu w przedszkolu dla czworonogów pies pokazał nie tylko swój temperament, ale i mądrość.

– Przede wszystkim udowodnił, że chce pracować z człowiekiem – mówi Natalia i dodaje:

– Po ukończeniu psiego przedszkola, a później także kursu zaawansowanego, zaczęłam zadawać sobie pytanie: co dalej? Przecież nie zamknę Bruna w czterech ścianach. Uderzyłam więc do trenera, który nas trenował i trenuje również psy ratownicze, a także stworzył sekcję poszukiwawczą przy OSP Jasień. Zapytałam: czy Bruno nie nadałby się np. na psa-ratownika?

Jak myślicie? Czy Bruno zaimponował psimi umiejętnościami i podbił serca instruktorów?

Na pierwszym spotkaniu Bruno pokazał, że nie boi się ludzi, chętnie do mnie wraca, czyli potrafi słuchać. To była dla mnie iskierka nadziei, że z tym psem można zacząć pracę w ratownictwie. Pół roku trwał okres próbny dla Bruna i dla mnie, a był to czas wypełniony treningami, szkoleniem, solidną pracą u podstaw – wspomina właścicielka psa.

Po półrocznym okresie próbnym Natalia oficjalnie wstąpiła w szeregi OSP Jasień, gdzie zdała kurs na ratownika w rozszerzonej pomocy medycznej. Przed Brunem stoi natomiast wyzwanie – pies codziennie trenuje, by wkrótce przystąpić do swojego pierwszego, zerowego egzaminu w terenie otwartym.

Podczas psiego sprawdzianu Bruno będzie oceniany m.in. pod kątem motywacji do pracy, umiejętności lokalizacji czy oznaczania poszukiwanych osób (pozorantów). Będzie oceniana również jego sprawność fizyczna i wytrzymałość. Po pomyślnie zdanym egzaminie, Bruno oficjalnie zostanie psem poszukiwawczo-ratowniczym pracującym górnym wiatrem.

Egzamin jest okupiony nieustanna pracą. Treningi mamy dwa razy w tygodniu. Oprócz tego, że pies jest przygotowany do egzaminu zerowego, idziemy dalej, za ciosem, i przygotowujemy Bruna do ostatniego, bardziej zaawansowanego egzaminu uprawniającego go do poszukiwań – mówi Natalia.

Labradory nie należą do głośnych, szczekliwych psów i Bruno jest tego doskonałym przykładem – choć rozpiera go energia, jest cichy i łagodny.

– Bruno nie jest psem oszczekującym. Od samego początku nie sprawiał kłopotów szczekaniem – sąsiedzi myśleli, że będą mieli obok siebie szczekającego głębokim basem labradora, a jednak okazało się, że Bruno jest cichutki. Musieliśmy zatem nauczyć go innej formy meldunku – nie przez szczekanie, ale przez pociągnięcie tzw. szarpaka, który mam zawsze przy sobie – tłumaczy Natalia.

Zwierzę domowe, które pracuje, by pomagać innym

Podczas wywiadu Natalia Barnaś kilkakrotnie podkreślała, że decyzja o zostaniu ratownikiem w szeregach OSP została podjęta ze względu na Bruna.

– Wierzę w to, co robię i wierzę też w Bruna. Mam nadzieję, że będziemy kiedyś pomocni, bo przecież nasz wspólny wysiłek i wytrwała praca są po to, by móc uratować choć jedno życie – podkreśla właścicielka i zawodowa partnerka Bruna, po czym dodaje z uśmiechem:

– Zamknąć w czterech ścianach taką psią petardę, która chce pracować, która się wykazuje, to byłoby nieludzkie!

Agama – to zwierzę domowe to oaza spokoju

Kolejnym zwierzęciem, o którym chcemy opowiedzieć, jest Dudek. Już spieszymy z wyjaśnieniem: Dudek to – w tym przypadku – nie ptak, ale imię agamy brodatej, która od pół roku wzrasta w rodzinie Marcina Pieszaka, specjalisty ds. rozliczeń w firmie SWISS KRONO. Jaszczurka ma to szczęście, że jest pupilem nie tylko Marcina, ale wszystkich domowników.

– Moja córka przekonała mnie, abyśmy przygarnęli agamę brodatą, choć w naszym domu już jest jeden zwierzak, pies – mówi Marcin i dodaje:

Kiedyś byliśmy na rodzinnej wycieczce w zoo i właśnie jaszczurki przyciągnęły uwagę córki. Od tamtej wizyty minęło trochę czasu, ale sprawa wróciła – gdy córka ukończyła szóstą klasę, przyszła do mnie i powiedziała, że marzy o agamie. Agama… Cóż! Pomysł na zwierzaka może trochę nietypowy, ale przyznam, że bardzo mnie zafascynował i zgodziłem się. Agama brodata była trafnym wyborem, bo jest to gad idealny dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z jaszczurkami.

Dziś Dudek ma pół roku, ok. 16 cm długości i niezły charakterek, o czym szybko przekonali się domownicy.

Nie lubi „zielonego”. Ciężko namówić go na mlecz, rukolę czy owoce: malinę, truskawkę. Owszem, czasami je zje, ale trzeba go tym jedzeniem zainteresować – opowiada Marcin.

Oczywiście Dudka nie trzeba namawiać do jedzenia owadów – karakany, mączniki, świerszcze, to jego przysmaki!

– Na początku było to dla nas przejście, bo jak to: trzymać w domu robaki? Ale czego się nie robi dla przyjaciela. Zorganizowałem przy kuchni spiżarkę, w której znajduje się mniejsze terrarium. W nim przechowuję owady, np. karaczany czy świerszcze. Mączniki trzymam w lodówce. Nie ukrywam, ciężko było namówić żonę, by udostępniła skrawek lodówki na specjały dla Dudka, ale… dała się przekonać – śmieje się Marcin.

Agamy brodate tylko na pozór wyglądają groźnie. W rzeczywistości należą do spokojnych, ufnych gadów, które szybką przyzwyczajają się do obecności człowieka, a nawet potrafią skraść jego serce.

– Dudek jest niezwykle miłym zwierzęciem, zachowuje się troszeczkę jak pies: przywiązał się do domowników, chodzi za nami. To nasz przyjaciel, a jego widok działa na nas uspokajająco.

Straszne zwierzę domowe, czyli jak zaprzyjaźnić się z ptasznikiem

Na widok pupilki Patryka Kolasy, specjalisty ds. zakupów w SWISS KRONO, niejednemu serce zaczęłoby bić szybciej, a dłonie drżeć z przerażenia. Avicularia versicolor to kosmaty, wielobarwny pająk-ptasznik (a właściwie pajęczyca), który spokojnie plecie swoje łowne sieci w domowym terrarium. Może innych taki zwierzak domowy przeraża, ale nie Patryka, który miłośnikiem okazałych stawonogów jest od wielu lat.

Gdy byłem w podstawówce, poprosiłem rodziców, by kupili mi pająka. Zgodzili się pod warunkiem, że zdobędę czerwony pasek na świadectwie – mówi Patryk uśmiechając się: – Chyba do końca nie wierzyli w moje umiejętności!

Patrykowi udało się zdobyć wysoką średnią i świadectwo z wyróżnieniem. Niestety rodzice wycofali się z umowy – wizja posiadania zwierzaka domowego z ośmioma nogami była zbyt przerażająca. Patryk nie przejął się tym faktem – kilka lat później, gdy był już nastoletnim mężczyzną, ptasznika sprezentował sobie sam.

Kupiłem wtedy dwa pająki. Miałem je do momentu, gdy poznałem dziewczynę, obecną żonę, która – gdy po raz pierwszy odwiedziła mnie w domu – była zalękniona widząc tak duże stawonogi. Jednak po latach oswoiła się z moją pasją – mówi Patryk i dodaje:
– W zeszłym roku powiedziała nawet: kupmy sobie pająka!
Żonie się nie odmawia – Patryk kupił wspomnianą avicularie versicolor, ptasznika wielobarwnego.

– Dlaczego akurat taki pająk? Wybierając gatunek ptasznika, kierowaliśmy się wyglądem – przede wszystkim żona kładła nacisk na walory kolorystyczne – wspomina Patryk i kontynuuje:

– Mnie fascynują wszystkie ptaszniki, niezależnie od ich ubarwienia. Uwielbiam patrzeć na to, w jak wspaniały, skoordynowany sposób poruszają się, jak plotą sieci, które są niezwykle silnym materiałem biologicznym. Nawet naukowcy są zafascynowani nicią przędną pająków. Przeprowadzono już wiele zaawansowanych badań nad stworzeniem sztucznych pajęczych sieci na wzór tych prawdziwych, które są niezwykle silnym budulcem, niejednokrotnie silniejszym od stali.

Czy kosmata pupilka Patryka odznacza się agresywnością? Jest się czego bać?

– Nasz ptasznik nie jest agresywny. Nie bywa nawet rozdrażniony, gdy czyścimy mu terrarium. Po prostu chowa się, jeśli widzi coś większego od siebie. Jednak trzeba podkreślić, że jest niezwykle szybki, gdy atakuje pożywienie – w tym wypadku świerszcze.

Jak zapewnia Patryk, avicularia versicolor to wygodny w hodowli zwierzak.

Nie trzeba go karmić codziennie. Pająk spokojnie potrafi poradzić sobie bez pożywienia do dwóch tygodni, co sprawia, że nie mamy kłopotów z wakacyjnymi wyjazdami i pozostawieniem ptasznika w terrarium – mówi właściciel stawonoga.

Patryk jest miłośnikiem pająków, ich trybu życia, niezwykłych umiejętności, które zadziwiają nawet tęgie, uczone głowy. Swojego ptasznika traktuje jak domowego pupila.

– Jedni mają psa, inni kota. Ja mam w domu ptasznika. Przyroda jest niezwykle zróżnicowana i ciekawa. Ja właśnie podziwiam naturę za jej mądrość i niezwykłość.

Planujesz przygarnąć zwierzę domowe? - Zrozum, kochaj, szanuj

Zwierzęta to nie tylko wierni towarzysze – niektórzy z “braci mniejszych” pełnią w swoim życiu ważne misje służąc nam, ludziom.

Często zwierzęta umożliwiają samodzielne życie osobom niewidomym, chorującym na padaczkę czy cukrzykom. To bardzo trudna i wyczerpująca praca. Niestety psy w dogoterapii i towarzyszące żyją krócej. Ważne jest, by szanować je za ten wkład w nasze życie, nie wykorzystywać, a dbać, tak jak one dbają o swojego człowieka. Taki namacalny i realny wpływ na nasze życie maja też psy, które to życie ratują – psy tropiące i ratownicze. Warto o nich pamiętać, wrzucić złotówkę czy dwie na organizacje zajmujące się emerytowanymi psami czy końmi, które pełniły kiedyś służbę człowiekowi – podkreśla Katarzyna Sobieszek.

Dodaj ogłoszenie