Zwycięstwa drugoligowców, porażka Wolsztyniaka

Szymon Kozica
Jakub Kłyszejko
Jakub Kłyszejko
AZS pewnie zmierza po trzecie miejsce w rozgrywkach drugiej ligi.
AZS pewnie zmierza po trzecie miejsce w rozgrywkach drugiej ligi. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska
W ostatnich spotkaniach przed własną publicznością AZS i Zew pewnie pokonali swoich rywali. Niestety punktów z dalekiej Kościerzyny nie przywiózł Wolsztyniak.

Sokół Kościerzyna - Wolsztyniak Wolsztyn 27:24 (17:9)
Sokół: Pieńczewski - Reichel, Lisiewicz i Czaja po 6, Skwierawski 3, Szala, Jasowicz i Janusiewicz po 2 oraz Żynda, Piechowski, Kuczyński, Bronk, Miszczak, Zimmermann, Bednarek i Kmieć.
Wolsztyniak:Piskorski, Wieczorek - Rogoziński i Kaczmarek po 4, Patelski, Wajs i Radny po 3, Raczkowiak i Kuta po 2, Pietruszka, Gessner i Szała po 1 oraz Weiss.

Wolsztyniak mierzył się z zespołem walczącym o utrzymanie. Celem było zwycięstwo w tym meczu. Niestety ta sztuka się nie udała. Gospodarze byli zdecydowanie lepsi i prowadzili przez całe spotkanie. W końcówce szczypiorniści z Wolsztyna zniwelowali straty, jednak zabrakło czasu, aby powalczyć chociażby o remis.

Zew Świebodzin - Polonia Środa Wlkp. 30:19 (14:9)
Zew: Wołk, Galle, Pasiuta - Nogajewski 9, Jasiński i Gadaj po 6, Osiecki i Cenin po 3, Lewandowski, Mieszkian i Sielicki po 1 oraz Hrycak, Bryza, Grabas i Pawłowski.
Świebodzinianie chcieli wygrać jedenasty mecz przed własną publicznością. Rywal nie był z najwyższej półki - Polonia, która zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Początek spotkania ułożył się znakomicie dla gospodarzy. Już w dziewiątej minucie prowadzili 5:0 i pewnie kontrolowali przebieg gry. Jednak Polonia nie zamierzała odpuścić i po dominacji Zewu na początku meczu, w 26 min. było już tylko 11:8. Druga połowa rozpoczęła się od planowego powiększania przewagi przez naszych. Zewiacy kontrolowali spotkanie i nie dali zbliżyć się gościom na mniej niż pięć goli. W ataku błyszczał Kamil Nogajewski, który rzucał bramkę za bramką. Końcówka należała do naszych, którzy zagrali bardzo skoncentrowani i zakończyli sezon bez porażki we własnej hali.

- Nie do końca zagraliśmy tak, jakbym chciał. Ciężko było z motywacją zawodników, kiedy gra się z ostatnią drużyną tabeli i prowadzimy kilkoma bramkami. Końcówka była już bardzo dobra w naszym wykonaniu, dlatego wygraliśmy wysoko. Drużyna zrealizowała cele założone przed sezonem. Nie przegraliśmy meczu u siebie i skończymy rozgrywki w pierwszej piątce. Czekamy tylko na potknięcie Zielonej Góry, wtedy będzie szansa nawet na zajęcia trzeciego miejsca w tabeli, co byłoby ogromnym sukcesem - powiedział trener Zewu Łukasz Jacykowski.

AZS UZ Zielona Góra- Lider Swarzędz 38:27 (17:15)
AZS UZ: Mielczarek - Kociszewski i Zieniewicz po 8, Jaśkowski 7, Pawlicki 5, Urbańczak 3, Łuka 2, Gintowt, Jarowicz, Orliński, Szarłowicz i Warelis po 1, Dymkowski, Nowicki, Polito.

Sobotni mecz, ostatni w tym sezonie przed własną publicznością, AZS UZ rozpoczął od mocnego uderzenia - w 10 min prowadził już 6:1. Spora w tym zasługa Jakuba Pawlickiego, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców, a po chwili zrobił to po raz czwarty. Później rolę snajpera przejął Cyprian Kociszewski, który rozgrywał 200. spotkanie w barwach akademików. Na półmetku zielonogórzanie mieli dwie bramki przewagi i na razie nie zanosiło się na pogrom.

Ale po przerwie sytuacja mocno się zmieniła. Od stanu 21:18 w 36 min dwa gole zdobył Kociszewski, po jednym dołożyli Kacper Urbańczak i Jędrzej Zieniewicz, a serię zakończył niezawodny „Cypis” i po pięciu minutach zrobiło się 26:18. Po takim ciosie Lider nie miał prawa się podnieść, chociaż nazwa drużyny powinna zobowiązywać... Piorunujące w wykonaniu akademików było również zakończenie pojedynku. Dwa razy trafił Marcin Jaśkowski, a wynik ustalił Kamil Warelis.

AZS UZ pewnie zwyciężył, mimo że w bramce zabrakło Marka Kwiatkowskiego. - Od listopada ma kłopoty z łękotką. To jest sprawa, która odnowiła się po siedmiu latach. Na treningu zrobił tylko skręt kolanem... - opowiada trener Bronisław Maly. - W poniedziałek będzie USG i podejmiemy decyzję, co dalej. Na każdym treningu jest intensywnie rehabilitowany przez naszą panią magister Anię. I zobaczymy, czy na Dzierżoniów będzie gotowy. Oby! Chociaż Grzesio Mielczarek dobrze bronił, mimo że ma kłopoty z kręgiem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3