Zygmunt Listowski dostał posadę w MOPS-ie

    Zygmunt Listowski dostał posadę w MOPS-ie

    Danuta Kuleszyńska

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    - Nie mam sobie nic do zarzucenia! - twierdzi Listowski, od kilku dni główny specjalista w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.
    Były prezydent Zielonej Góry, Zygmunt Listowski

    Były prezydent Zielonej Góry, Zygmunt Listowski

    Listowski, radny lewicy i były SLD-owski prezydent miasta, został niedawno skazany w tzw. aferze Aquareny. Dostał rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, grzywnę w wysokości 10 tys. zł i zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk w administracji publicznej przez lat trzy. Wyrok nie jest prawomocny.

    Tymczasem kilka dni temu Listowski zajął biurko w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Dostał tu posadę głównego specjalisty od funduszy unijnych.

    - Nie ma w tym nic niemoralnego! - oburza się Listowski. - Wyrok jest nieprawomocny, więc jakby go w ogóle nie było. Wziąłem udział w konkursie na to stanowisko i wygrałem.

    To nie rewanż

    Szefem MOPS-u jest Mieczysław Jerulank, znajomy Listowskiego, też związany z lewicą.
    - Jako prezydent pomagał mi załatwić środki na szpital i kulturę, gdy pracowałem u marszałka.
    - Więc teraz przyszła kolej na rewanż?
    - Absolutnie! O etat głównego specjalisty do spraw funduszy unijnych ubiegałem się od lipca. Ogłosiłem w listopadzie konkurs, namawiałem wiele osób, ale zgłosił się tylko on.

    Jerulank nie chce zdradzić, jaką pensję dostanie były prezydent. - Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy - przekonuje. Nie przeszkadza mu, że nad Listowskim wisi groźba wyroku. - Póki co, jest on niewinny - dodaje.

    Tymczasem Bożena Ronowicz, radna PiS-u uważa, że stanowisko zostało utworzone specjalnie pod byłego prezydenta. - Bo nigdy wcześniej takiego nie było - przekonuje. - Od dawna staram się o podwyżkę dla pracowników w MOPS-ie i ciągle słyszę, że nie ma pieniędzy. A tu proszę, nagle się znalazły.

    Dajmy mu karabin

    - Kto jak kto, ale pani Ronowicz nie powinna się na ten temat wypowiadać, bo sama tworzyła stanowiska pod osoby - twierdzi złośliwie prezydent Janusz Kubicki. I bierze Listowskiego w obronę.

    - Istnieje zasada domniemanej niewinności i póki wyroku nie ma, człowieka osądzać nie wolno - argumentuje. - A gdy wyrok skazujący zapadnie, to na pewno pracować u nas nie będzie.

    Prezydent gratulacji byłemu prezydentowi jeszcze nie składał. Ale złoży. - Powiem, żeby się nie poddawał, bo teraz będzie na niego nagonka - mówi.

    Sam Listowski na pytania o posadę odpowiada nerwowo. - Nie mam sobie nic do zarzucenia - rzuca w słuchawkę. - Spełniam wszystkie warunki, by to stanowisko zająć. Mam doświadczenie, nie raz pisałem wnioski unijne.
    - Wysoka emerytura wojskowa i dieta radnego panu już nie wystarczy?
    - Dostaję 1.600 zł plus dietę!! Przechodząc na etat, część emerytury zawieszam.
    - Ile pan dostanie jako główny specjalista?
    - Nie wiem, nie interesuje mnie to. Teraz ważne są wnioski unijne, jakie musimy złożyć do 10 grudnia.
    Umowa o pracę z byłym prezydentem podpisana została na okres trzech miesięcy. Tak twierdzi szef MOPS.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (17)

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia