Żyją wśród nas. Juliusz Skorek - warto oswoić nauki ścisłe

Agnieszka Sobiak
Agnieszka Sobiak
Udostępnij:
Nauka i realia. Pasja i zaangażowanie. I niezaspokojony głód wiedzy wszelakiej. Tak pokrótce można określić kolejnego zwyczajnego, niezwyczajnego zielonogórzanina. Juliusz Skorek – kopalnia informacji na tematy naukowe z zakresu biologii, fizyki, matematyki, astronomii i historii. I niespotykana skromność, świadcząca o wielkim umyśle, który zna swoją rzeczywistą wartość.

Ukończył studia na pięciu kierunkach: fizyka, matematyka, informatyka, biologia i historia. Wszystko to jest w sferze jego zainteresowań. I wszystko, jak twierdzi, przenika się płynnie. Na pytanie, co dla niego jest w życiu najważniejsze odpowiedział: spokój i harmonia życiowa.

Historycznie w domu było od zawsze

Chęć poszukiwania odpowiedzi na egzystencjalne pytania wyniósł z domu. Miałam okazję poznać go lata temu, w momencie, kiedy był mniej więcej na półmetku naukowej drogi. Zdeklarowaną humanistkę zaraził szacunkiem do nauk ścisłych. Tłumaczył cierpliwie zjawiska rządzące światem w sposób, który był dla mnie fascynujący i o dziwo zrozumiały. Opowiadać o zawiłych procesach potrafi tak, że czuje się niedosyt rozmów, które przenoszą w inny świat i pozwalają nabrać do wszystkiego dystansu. Do Zielonej Góry przyjechał z rodzicami jako siedmiolatek.

- Historią zacząłem pasjonować się jak „wylądowałem” w Zielonej Górze. W poprzednim miejscu miałem blisko kolegów, babcię, dziadka, wujka tu nagle zostałem sam sobie. Trzeba było się czymś zająć. Oboje rodzice mieli w swoim dorobku studia historyczne. Tato zaczynał od historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, później studiował filologię rosyjską, a mama zaczynała od filologii klasycznej i historii. Zaczytywałem się między innymi w Tukitydesie, który opisywał wojny peloponeskie. Nawiasem mówiąc, Tukitydesa możemy nazywać nauczycielem historyków. Wprowadził przyczynowość zjawisk. Dlaczego coś się dzieje. W historii możemy też wyłonić zjawisko akcji i reakcji, które burzą pewne struktury. To jest właśnie Tukitydes. Czytając jego dzieła o wojnie peloponeskiej zrozumiałem jak należy traktować historię – twierdzi Juliusz Skorek.

Nauki ścisłe – początek

Idąc do liceum wybrał profil… biologiczno–chemiczny. Historia, jak twierdzi była wypełniaczem czasu, takim pobocznym zainteresowaniem. Chemią interesował się dużo wcześniej:

- Miałem kuzynkę, która chodziła do technikum chemicznego i tak od mojej czwartej klasy podstawówki pokazywała mi wzory kwasów, zasad itp. Tak połknąłem bakcyla. W księgarni znalazłem książkę „Ciekawe doświadczenia” Stefana Sękowskiego. A potem było „Moje laboratorium”. I zaczęła się zabawa z chemią. W szkole było nas trzech zapalonych chemików, pan od chemii zorientował się w naszej wiedzy i na każdą lekcję przygotowywaliśmy doświadczenia.

Wspomina, że z biologii, fizyki i chemii miał w podstawówce bardzo fajnych nauczycieli. Dzięki temu także do tych przedmiotów zapałał entuzjazmem. Lubił eksperymentować:

- Miałem wujka, który nauczył mnie podstaw elektroniki. Przynosił mi różne układy do naprawienia – do „wylutowania”. Lutownica wtedy była taka, że się wkładało do pieca taki kawałek miedzi i nim można było później lutować. Nie raz się poparzyłem – śmieje się Pan Juliusz i dodaje - z pierwszych rzeczy zrobiłem wzmacniacz, który podpiąłem do żarówek. Wtedy mrugały w rytm muzyki. Tyle z elektroniki.

Po liceum oddał serce naukom ścisłym

- Chciałem iść na historię. Ta historia gdzieś tam zawsze we mnie była. Rodzice się uparli, że żadne studia humanistyczne. Tak trafiłem na fizykę. Miałem bardzo dobre kontakty z Uniwersytetem Warszawskim, z profesorem Białkowskim. On mi podrzucił kilka ciekawostek, między innymi na temat fal grawitacyjnych profesora Trautmana. On nawet udowodnił, że te fale można modulować i przesyłać nimi rozmowy telefoniczne. Wyobraźmy sobie, że można rozmowę telefoniczną przesłać z Ziemi na Marsa z prędkością światła. To prawdopodobnie będzie wykonalne, chociaż okazuje się, że te fale mają trochę inną naturę niż wtedy przewidywano.

Na studiach fizycznych odkrył piękno matematyki. Przyznał, że od tego momentu fizyka zeszła na drugi plan. Fizyka, matematyka, astronomia – wokół tego toczyło się jego życie.

- Niewielu ludzi o tym wie, że w tej chwili mamy najciekawsze niebo. Na przykład, gdyby stanąć na tym łączniku między Wyszyńskiego a Botaniczną i spojrzeć prosto przed siebie, to lekko z lewej strony będziemy już widzieli Syriusza. Gwiazdę podwójną. Jedną z jaśniejszych na niebie. Mamy pięknego Oriona w tej chwili. On jest w centrum, na samej górze. Widać Porcjona, taką gwiazdę o zmiennej jasności. Jedna z tych gwiazd w Pasie Oriona jest lekko wyżej. To jest Wielka Mgławica. Niżej pasa jest mgławica Koński Łeb. Przy dobrej rozdzielczości można dojrzeć głowę konia. Przedłużenie Pasa Oriona i Mgławicy w górze, to jest tak zwana Kasjopeja, to jest takie „W” z gwiazd ułożone. Potem obok tego mamy Andromedę. Najciekawsze niebo, jakie możemy oglądać to jest właśnie w tej chwili. Gdzieś tak koło 22-giej będzie wschodził Syriusz – opowiada Juliusz Skorek

… a biologia jest chemią

Pan Juliusz Skorek uważa, ze biologia tak naprawdę jest czystą chemią.

- Systematyka zwierząt, systematyka roślin, ewolucjonizm tego wszystkiego – to wszystko idzie z biochemii. Wszystko idzie z pojedynczej komórki, która się zmienia. Tak jak ewoluowała komórka, tak też ewoluowała biochemia. Według mnie to co pokazano w „Jurassic Park” jest niemożliwe. To DNA, które było wtedy u dinozaurów nie pasowałoby do niczego obecnie. Mamy w komórkach tzw. histony, które są elementem budulcowym - to też ewoluowało. Więc byłoby to niemożliwe odtworzyć tamte stworzenia jeden do jednego.

Wszystko było po coś

Studiowanie tak wielu, odmiennych kierunków zaowocowało kilkoma projektami, współpracą z różnymi, ciekawymi ludźmi: nieżyjący już profesor Janusz Gil, ukazał mu możliwości programów naukowych, podsyłał interesujące publikacje itp.
Rozmowa trwała jeszcze długo. O astronomii, biologii, operacji Bagration w 1944 roku… Pan Juliusz w kwestii zdobywania wiedzy nie powiedział ostatniego słowa. Obecnie pracuje nad książką dla młodszej młodzieży o podstawach fizyki i podstawach programowania. Główne przesłanie książki: oderwanie dzieci od bezproduktywnego przesiadywania przy komputerze i wykształceniu umiejętności empirycznego zdobywania wiedzy w przystępny sposób. Wiedzy, która na pewno zaprocentuje. I żeby nie bać się nauk ścisłych – są ciekawe i przystępne, a ich prawa i zasady stosuje każdy z nas na co dzień.

WIDEO: Uniwersytet Zielonogórski. 48. Olimpiada Techniczna

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wyspa zamieszkała przez dzikie plemię

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie