Żyli w Krzepielowie jak Kargul z Pawlakiem. W ruch poszła siekiera [ZDJĘCIA]

Piotr Jędzura
Piotr Jędzura
Jan S. odpowiada za napaść z siekierą na kuzyna Piotr Jędzura
Jan S. z Krzepielowa odpowiada za usiłowanie zabójstwa Władysława K., swojego kuzyna. Miał mu zadać cios siekierą, atakując zza krzaków. Ofiara ma ranę na brzuchu. Na siekierze nie ma jednak śladów krwi, a sposób rozerwania ubrania ofiary już zwraca uwagę sądu.

Wszystko wydarzyło się w Krzepielowie (pow. wschowski). Kuzyni Jan S. i Władysław K. od wielu lat żyją jak filmowi Kargul z Pawlakiem. Wyzwiska, zaczepki, złośliwości i nieporozumienia - to była codzienność. Ich posesje się łączą, więc okazji do awantur nigdy nie brakowało.

21 października ubiegłego roku do Krzepielowa została wezwana wschowska policja. Zgłoszenie dotyczyło ataku z siekierą na Władysława K. Sprawcą był Jan S. Ofiara miała ranę na brzuchu. Władysław powiedział, że Jan groził mu śmiercią i po chwili rzucił się na niego zza krzaków, zadając cios siekierą.

Jan S. został zatrzymany. Był pijany. Miał ok. 1,3 promila alkoholu. Przy policjantach groził śmiercią Władysławowi.

W środę, 1 marca, w zielonogórskim sądzie okręgowym odtworzono film nagrany telefonem przez Władysława przed i w chwili zdarzenia. W feralnym dniu konkubina Władysława powiedziała, że Jan obcinał gałęzie orzecha wiszące nad ich posesją. Zdenerwowany Władysław wyszedł i zaczął nagrywać film. Jan chodził i gwizdał gwizdkiem. Obaj szukali zaczepki. Mężczyźni przeklinali, dogadywali sobie. W pewnym momencie widać, jak zza krzaków na Władysława rzuca się Jan i czymś uderza. To ma być właśnie siekiera. Władysław odskakuje, a Jan odstępuje od dalszego ataku. Na tym nagranie się kończy.

Z opinii biegłego, którą ma prokuratura wynika, że gdyby cios siekierą został zadany w głowę, to Władysław mógłby zginąć. W dodatku biegły określił, że gdyby Jan nie potknął się i cios został zadany z dużą siłą, to zdarzenie mogłoby zakończyć się tragicznie. Ustalenia prokuratury wyczerpały znamiona przestępstwa usiłowania zabójstwa. Jan trafił do aresztu i został oskarżony.

Proces trwa. Obrońca Jana S. zwraca uwagę na wątpliwości. Przede wszystkim na siekierze nie ma śladów krwi. Prokuratura nie przeprowadziła badań DNA. Obrońca Jana S. zwraca również uwagę na to, że z opinii biegłego z dziedziny medycyny nie wynika jasno, że cios mógł zabić Władysława, ani z jaką siłą został zadany.

Wątpliwości sądu wzbudza również forma rozdarcia ubrania. Rana na brzuchu Władysława jest prosta, a ubranie rozdarte jakby w zygzaku. Sąd na wniosek obrony dopuści opinię kolejnego biegłego z dziedziny medycyny sądowej. To nie koniec. Sąd chce również uzyskać opinię techniczną na temat nagranego przez ofiarę filmu. Dokładniej chodzi o to, z jakiej odległości był nagrywany moment ataku. Dodatkowej opinii sprzeciwiał się prokurator twierdząc, że to nic innego jak przedłużanie procesu.

Możliwe również, że to Władysław sam rozerwał sobie ubranie, dodatkowo podnosząc efekt ataku Jana. To właśnie będzie ustalał sąd.

O tej sprawie pisaliśmy tutaj: 63-latek chciał zarąbać sąsiada siekierą. Ranił go w brzuch

Zobacz też: Zabił sąsiada w Borowie Wielkim. Morderca spędzi w więzieniu 15 lat

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie