Bartosz Zmarzlik: Już dziś mógłbym jeździć, ale to nie ma najmniejszego sensu

Alan Rogalski
Alan Rogalski

Wideo

- Marzeń mam jeszcze wiele i wiele rzeczy do zrobienia - mówi indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik z truly.work Stali Gorzów.

Jak odebrałeś podpisanie umowy z tobą przez miasto na promocję Gorzowa?
Nigdy nie było bezpośredniej pomocy jednemu zawodnikowi. To jest niesamowita sprawa, że tak łączę się z Gorzowem, on ze mną i chcemy razem rozwijać się. I być coraz głośniejsi wszędzie i dla każdego. Naprawdę super¬sprawą jest to, że będziemy mogli robić z Gorzowem coś dużego.

A co ta umowa oznacza dla Gorzowa? Będziesz brał udział w miejskich imprezach i uczestniczył w projektach miasta?
Tak, w tym roku będę bardzo aktywny. Jak to nie będzie kolidować z żadnymi zawodami, bo wówczas będę na pewno niedostępny. Ale jeśli choć chwilę będę w domu, to będę bardziej dostępny niż byłem.

Przejdźmy do sportu. Jak przebiegają przygotowania do sezonu?
Wszystko idzie zgodnie z planem. Tak na dobrą sprawę, to już nie mogę doczekać się pierwszych treningów. Już marudzę na warsztacie, że ile można chodzić na tę siłownię, do sali czy na rower, bo już powoli robi się jakaś taka monotonia. Od października to już kawałek czasu. Ale myślę, że już 4-5 tygodni maksymalnie i będziemy gdzieś szukać wyjazdu na tor. Zrobimy to jak najszybciej, jak pogoda na to pozwoli.

Kiedy wyjedziesz na tor?
Trzy lata z rzędu wyjeżdżałem na tor 27 lutego. Ale ja zawsze wychodzę z założenia, że co z tego, że dziś mógłbym jechać, jak to nie ma najmniejszego sensu. Jak już zacznę 27, to żeby te wyjazdy były już systematyczne, co trzy, co cztery dni. Żeby można było rozjeździć, wyselekcjonować i jeszcze raz wszystko przejrzeć. By do pierwszych poważniejszych zawodów być przygotowanym jak najlepiej.

Gdy w Polsce nie można było trenować, to gdzie?
Tak jak co roku, będę w razie potrzeby wyjeżdżał do Krsko i do Gorican. A jest jeszcze parę innych torów jak Włochy. Opcji jest dużo. Ale po prostu, i tak muszę czekać na rozwój wydarzeń, żeby móc podjąć decyzję.

Sprzęt masz przygotowany?
W piątek doszła do nas dosłownie ostatnia paczka, na którą czekaliśmy.

To jaki sprzęt musi mieć mistrz świata?
Mamy kompletnych pięć podwozi, które są jeszcze w szafach. Są kolejne dwa, ale one są w częściach, na zapasie. A wszystkie pojedyncze rzeczy jak ramy, blachy czy kierownice, które są w motocyklu, zawsze są w busie. Była taka sytuacja w zeszłym roku w Toruniu, gdzie roztrzaskałem pół motocykla. I tym samym pojechałem do Krsko. I po prostu mając zapasowe części, szybko złożyliśmy i naprawiliśmy motocykl. Zostało mi też dziesięć silników z tamtego roku, które używałem i myślę, że będę ich używał, tak jak mówię, na początku roku, by je wyselekcjonować. Zamówione są cztery, aczkolwiek na początek marca przyjdą dwa. To jest stara metoda, którą cały czas powtarzam. Bo przez pierwsze tygodnie będę musiał rozjechać stare dziesięć. Z nich wyselekcjonuje sobie cztery-sześć.

Wszystkie silniki posiadasz od Ryszarda Kowalskiego?
Od pana Rysia jest cała stajnia. To już będzie trzeci rok, bo w pełni poświęciłem mu się w 2018 i zrobiliśmy srebrny medal, a w 2019 złoty. W 2017 było pół na pół.

Dziś rozpoczyna się obóz Stali. Sam niedawno byłeś na takim z kadrą narodową. Jak go wspominasz?
To było tylko pięć dni, ale w ich trakcie były codziennie po dwa-trzy treningi. Tak że naprawdę było aktywnie i bardzo fajnie w tym roku.

Na obozie jeździłem i na rowerze, i biegałeś na nartach. Co wolisz?
Zdecydowanie wolę rower. Nie jestem dużym zwolennikiem nart [brązowy medalista mistrzostw świat w sprincie, kolarz torowy Mateusz Rudyk zaproponował na Facebooku, by Zmarzlik pościgał się na welodromie - żużlowiec zgodził się na to - dop. red.]

Jakie zostało ci marzenie do spełnienia?
Nie mogę powiedzieć, jakie to marzenie, bo nigdy o nich nie mówiłem. Zawsze mówiłem, mam takie i teraz wiecie, jakie miałem. Ale mam jeszcze kolejne. Fajnie, że te cele i marzenia są, bo mam niesamowitą motywację, by dobrze i ostro działać. Jeszcze wiele przede mną.

Jak jest zima, to do Myśliborza. Piłkarki TKKF Stilon Gorzów...

Dominika Orlik z Międzyrzecza to laureatka naszego plebiscytu na Najpopularniejszego Sportowca 2019 Roku na Ziemi Lubuskiej. Ma za sobą bardzo udany sezon.

Poznajcie Dominikę Orlik z Międzyrzecza. Dzięki takim zdjęci...

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
romet

Już się cieszę na samą myśl o wygłupach w hałasie i smrodzie a może tak póki co to trening w przedpokoju będzie ciekawiej .

Dodaj ogłoszenie