Czy 21 grudnia skończy się świat?

Katarzyna Borek
Edyta Tworowska z wykształcenia parapsycholog. Ma także dyplom psychotronika i radiestety. Ukończyła kursy przygotowujące m.in. do wykonywania zawodowych analiz grafologicznych i z wyglądu, z numerologii kabalistycznej, hipnozy oraz bioenergoterapii.
Edyta Tworowska z wykształcenia parapsycholog. Ma także dyplom psychotronika i radiestety. Ukończyła kursy przygotowujące m.in. do wykonywania zawodowych analiz grafologicznych i z wyglądu, z numerologii kabalistycznej, hipnozy oraz bioenergoterapii. archiwum Edyty Tworowskiej
- Ten dzień zafunduje nam przebudzenie… - mówi ekspertka od numerologii kabalistycznej Edyta Tworowska.

- 21 grudnia ma być koniec świata. A dla Pani to dzień jak co dzień…
- Bo numerologicznie nie jest wyjątkowy. To tak zwana 11 - dzień uniwersalny. W historii świata było ich wiele, bo 11 zdarza się co… dziewięć dni.

- Czym jest?
- Pierwszą z tak zwanych wibracji mistrzowskich. Oprócz niej jest jeszcze 22, 33 i 44.
11 jest najniższa z nich, a w związku z tym najbliższa człowiekowi i najłatwiejsza do realizacji. Funduje nam przede wszystkim rozwój indywidualny. Przebudzenie. Innymi słowy to liczba samoświadomości. I właśnie to może nam przynieść ten dzień. Oczywiście, nie będzie to jednak koniec rewolucyjny, bo we wszechświecie wszystko odbywa się na drodze ewolucji. Możemy się spodziewać, że 21 grudnia wzrośnie samoświadomość pewnej grupy ludzi. I o tyle ten dzień jest ciekawy.
Numerologicznie ciekawa jest również zbitka dwóch cyfr, który się na niego składają. Dwójka i jedynka to są sprzeczne energie. Jedynka - agresywna, męska. Dwójka - pasywna, kobieca. Zsumowane dają trójkę, czyli cyfrę "świętą" chyba we wszystkich kulturach i religiach. Wszelkie zabiegi magiczne też robimy do trzech razy.
Można więc powiedzieć, że 21 grudnia mamy spotkanie sprzeczności, które daje pełnię.

- Ale podobno ten dzień robi się o wiele ciekawszy, gdy spojrzymy na niego od strony kabalistycznej?
- O wiele ciekawszy. W takim ujęciu, można powiedzieć, jest przedłużeniem tego, co się dzieje we wszechświecie od 1991 roku. Jak już mówiłam: tam nie ma rewolucji, jest płynna ewolucja. I nawet gdyby 21 grudnia 2012 roku spadła kometa, meteor albo nastąpił koniec świata, to jego eksplozja byłaby jedynie finałem czegoś, co trwało.
Obecnie jesteśmy w czasie przejściowym między epokami. Kulminacją tego procesu jest właśnie data 21.12.2012.
W 1991 roku energie, symbolicznie mówiąc, ruszyły w górę. Niektórzy ludzie, gdy inni zostają w tyle, rozwijają się w bardzo szybkim tempie, podnoszą swoją świadomość. I teraz nastąpi kulminacja tego. Takie "bum". Ten dzień jest strzałą w górę dla tego, co się zaczęło 21 lat temu. Ustabilizuje energię, ale ona wciąż będzie się podnosić. Tyle że to "bum" będzie miało, moim zdaniem, charakter wyłącznie duchowy. Ja uważam, że 21 grudnia świat się nie skończy.

- To skąd się wzięło to przekonanie o jego wyjątkowości?
- Teorii jest kilka. Najbardziej popularna dotyczy oczywiście kalendarza Majów, który urwał się właśnie tego dnia. Widziałam żartobliwy rysunek komentujący, że po prostu zabrakło miejsca na kamiennych tablicach...
Inna teoria ma pochodzenie astrologiczne. Jak już mówiłam: właśnie przechodzimy z jednej epoki w drugą. Z Ryb w Wodnika. Ryby łączy się nie tyle ze spektakularnymi wydarzeniami, co z rozwojem świadomości. Są przecież symbolem chrześcijaństwa. W momencie narodzin Mesjasza też nie było "bum", ale zaczął się proces, który zmienił światopogląd wielu ludzi.
Rybami rządzi Neptun - władca iluzji, który nie pozwala widzieć praw rządzących otaczającym światem. Wodnikiem włada z kolei Uran. Jest symbolem przekazu wiadomości, techniki. Jeśli Neptun to film, Uran to internet, komputer i komórka. Może się więc okazać, że w kolejnych latach najcenniejszym dobrem będzie właśnie informacja.
We wszechświecie wszystko jest w ruchu, obraca się. Gdyby sprowadzić to do poziomu ziemskiego, to właśnie 21 grudnia zaczyna się nowy rok galaktyczny. Być może stąd wzięły się spekulacje, że coś strasznego musi się wydarzyć. Mamy jednak szczęście, że żyjemy w XXI wieku.

- Szczęście, bo…?
- … ominą nas spektakularne zatargi, wojny, potężne wybuchy. One były domeną minionego wieku. W obecnym takie dramaty będą ludzkości raczej oszczędzone, patrząc z punktu widzenia numerologii. Dla niej takim mocnym rokiem był na przykład 1939 i niestety, sprawdziło się… 21 grudnia to wcale nie musi być zły dzień.
W historii Polski było o wiele więcej dat ciekawszych dla numerologa. Choćby 22 lipca. Mocna, mistrzowsko silna wibracja, która przyniosła podpisanie Manifestu Lipcowego i zapowiedź nowego porządku po wojnie. Bardzo ciekawe wibracje ma też Święto Niepodległości. To nie przypadek, że obchodzimy je 11 listopada. Numerologicznie to również wibracja mistrzowska. Już Adam Mickiewicz wieszczył, że jesteśmy Mesjaszem narodów. Numerologia tylko to potwierdza.

- A jaki dzień z przyszłości może być interesujący?
- 21 grudnia, ale za… 100 lat. Suma tej daty da trójkę. Absolutną pełnię. W tym dniu zakończy się ewolucja wejścia w nową epokę. Tak, może być ciekawie.

- Jednych to uspokoi, inni zaczną zazdrościć… wnukom. Dziękuję za rozmowę.

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
JW

nie szkoda pieniędzy na pensję P. Redaktor na pisanie takich bzdur ?
Mam nadzieję że Pani Numerolog nie dostała jeszcze kasy od redakcji.
Poziom utwierdza mnie w decyzji o nie kupowaniu tej gazetki.

Dodaj ogłoszenie