Domy dziecka: Biurokracja nadal króluje

(wak)
W nowych domkach dzieci mają znakomite warunki do nauki
W nowych domkach dzieci mają znakomite warunki do nauki fot. Mariusz Kapała
Zamiast jednego, konieczne było utworzenie aż pięciu domów dziecka. Ich zarządzaniem zajmie się specjalnie powołane centrum administracyjne. Koszty się zwiększą...

Powiat świebodziński dobrze sobie radzi może być pozytywnym przykładem rozwiązania problemów związanych z dziećmi. Przypomnijmy, że wcześniej wyremontowano budynek przy ul. Piłsudskiego, gdzie trafiło kilkudziesięciu wychowanków domu dziecka w Chociulach. Mają stąd bliżej do szkoły, bliżej do miasta. Remont kosztował około pół miliona. Jednak znacznie większym zadaniem była budowa trzech domków rodzinkowych wraz z budynkiem zaplecza przy ul. Słonecznej. W każdym miało się znaleźć po 14 dzieci. Młodzi ludzie mają się tam czuć jak w rodzinie, sami dbać o czystość, przygotowanie pożywienia, mieć swój kącik do nauki. I domy kosztem prawie 4 mln zł zbudowano. Wtedy jednak okazało się, że konieczne jest powołanie osobnej administracji dla każdego budynku.

- Wcześniej planowaliśmy, że zarówno domkami rodzinkowymi, jak też pozostałymi placówkami dla dzieci, choćby przy ul. Piłsudskiego będzie zarządzał jeden dyrektor. Tak będzie sprawniej, a ponadto wszystkie obiekty miały stać się jednym organizmem - tłumaczy nieco zdenerwowany Zbigniew Szumski, starosta świebodziński.

Czytaj więcej w piątkowym, papierowym wydaniu Gazety Lubuskiej, dla Świebodzina i okolic.

Nieruchomości z Twojego regionu

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Dante Wihajster

hehe dobre "dziecko sluzbowe" ... czyli dziecko niepoczete? , czyli dziecko ale wylacznie w godzinach pracy a potem to juz tylko ... sierota spoleczna, ktora mozna sobie wynajac n anastepna szychte. Ja sie socjalizowalem na PRLu i mam temu systemowi wiele do zarzucenia ale ten obency przesaczony katolicyzmem belkot jest nie do podbicia. Ten ponikat chciany kapitalizm robi takie spustoszenie w potencjale spolecznym. ze za 10-20 lat bedziemy mieli getta jak w USA i przykazdej bramie ochraniarza z pala i pitbulem.

Co mnie osobiscie tez dziwi jest to, ze w lubuskim, ponikat landu naj-naj symobi katolickich, pomnikow przy korych nawet stalinista by kokrecil glowa z niedowierzaniem, jest tak duzo sierot, dzieci porzuconych, niechcianych, zagubionych, tramatyzownych, uposledzonych, chorych psychicznie ...

I gdzie tu jest empatia, wartosci chszecianskie, milosc do blizniego ?

m
may improxte

Aprpo bezduszności. Ostatnio w laboratorium opiekunka z domu dziecka była najpierw łaskawa poinformować całą poczekalnię o tym, że ona jest z "dzieckiem z domu dziecka". Później rzekła "ja jestem tu z dzieckiem służbowym". Dodam, że owe dziecko było i słyszało.
Ot czuła opiekunka.

D
Dante Wihajster

Postkomunistyczny centalizm i biurkoracja.

Niestety decyzje administracyjne sa podejmowne przy biurku na podstawie przepisow, ktore sa oderwane od realjow co powoduje nieefektywna biurokracje i wrost kosztow na utrzmanie bezproduktywnych urzednikow. Moim zdaniem o takich decyzjach powinien decydowac starosta i lokalna komisja wlacznie z dyrektorem DDS. Te pieniadze by sie bardzo przydaly na terapie tramatyzownych i uposledzonych dzieci czy na nauke jezykow obcych wychowankw domu dziecka.

Bezduszni decydencji miedzy 09:00 - 16:00 produkuja bezduszne decyzje, ktorych konsekwencji albo nie sa swiadomi albo jest im to poprostu obojetnie - przeciesz to nie sa ich dzieci.

Dodaj ogłoszenie