Jak pomóc synowi? Z dyżuru eksperta

(gm)
dr Marcin Florkowski, psycholog
dr Marcin Florkowski, psycholog fot. Tomasz Gawałkiewicz
Udostępnij:
Martwię się o dorosłego syna, który boi się wychodzić z domu. Jak mu pomóc? - pyta Czytelniczka "GL".

* Czytelniczka: - Mój syn ma 26 lat, jest tapicerem. Zwolnił się z pracy, bo koledzy się z niego śmiali. Teraz jest w domu i jak mu powiem, żeby poszedł po coś na podwórko, to on wychodzi, ale wystarczy, że traktor jedzie, od razu się chowa. Myje się bardzo często, jak tylko czegoś dotknie. Ja się o niego boję. Ale on ani myśli jechać do lekarza. Co robić?

Odpowiada dr Marcin Florkowski, psycholog

- Pani syn cierpi z pewnością na natręctwa co sugeruje, że może chorować na nerwicę. Jednak jego zachowania mogą mieć też głębsze podłoże i wiązać się z urojeniami, które są podłożem groźniejszej choroby. Syn z pewnością powinien się spotkać z psychiatrą.

Istnieje możliwość zatrzymania członka rodziny w szpitalu psychiatrycznym bez jego zgody, ale pod warunkiem, że jego zachowania zagrażają w jakiś sposób zdrowiu lub życiu jego lub innych ludzi. Jeśli syn miałby myśli samobójcze, mówił, że chce się zabić lub próbował tego, albo też zagrażał innym w jakiś sposób, lekarz w szpitalu może zdecydować o pozostawieniu go na obserwacji.

Jeśli zachowania ani słowa syna nie niosą takiego ryzyka, a nie chce on iść do lekarza, rada jest trudna. Może pani sama udać się do psychiatry, opowiedzieć o objawach syna (o jego zachowaniach) i prosić psychiatrę o odpowiednie leki. Lekarz może jednak nie chcieć wypisać recepty "na odległość" i jest to zrozumiałe. Może też pani opłacić wizytę w domu, nie każdy lekarz jednak prowadzi tego typu praktyki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie