Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Kartka z kalendarza. Władysław Kozakiewicz świętuje 70. urodziny. Był zdyskwalifikowany, odebrano mu majątek. Ale nie żałuje swoich decyzji

Paweł Wiśniewski
Paweł Wiśniewski
Mistrz olimpijski w skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz i halowy wicemistrz Europy w skoku wzwyż Janusz Trzepizur jak za dobrych, dawnych lat...
Mistrz olimpijski w skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz i halowy wicemistrz Europy w skoku wzwyż Janusz Trzepizur jak za dobrych, dawnych lat... PAP/Krzysztof Świderski
Mistrz olimpijski w skoku o tyczce (1980) - Władysław Kozakiewicz właśnie kończy 70 lat. Polscy kibice mają w pamięci przede wszystkim jego walkę o olimpijskie złoto na moskiewskich "Łużnikach" i wykonany później obraźliwy gest pod adresem nieprzychylnych mu trybun. W 1985 roku zdecydował się pozostać w Niemczech. W Polsce został za to zdyskwalifikowany, odebrano mu majątek. Musiał wszystko zaczynać od nowa, ale nie żałuje swoich decyzji...

Władysław Kozakiewicz urodził się 8 grudnia 1953 roku we wsi Soleczniki Małe, 45 km od Wilna. Niechęć do ZSRR, w której kontekście osadzono jego późniejszy słynny "gest Kozakiewicza", pojawiła się już we wczesnym dzieciństwie, którą podsyciło dokwaterowanie do jego rodzinnego domu żołnierzy radzieckich. Gdy miał 4 lata, jego rodzina opuściła ziemie litewskie wchodzące w skład ówczesnego Związku Radzieckiego i osiedliła się w ramach repatriacji w Polsce, w Gdyni. Tam stawiał pierwsze kroki w sporcie. Pasję do lekkoatletyki zaszczepił mu jego starszy brat - Edward.

">
30 lipca 1980 roku, olimpijski konkurs skoku o tyczce w Moskwie odbywał się w specyficznych warunkach. Sympatyzująca z tyczkarzem ZSRR Konstantinem Wołkowem publiczność hałasowała podczas skoków Kozakiewicza, Tadeusza Ślusarskiego i zawodników z Francji. Kozakiewicz postanowił pokazać, co o tym myśli. Po pokonaniu wysokości 5.75 m wykonał obraźliwy gest wobec publiczności, zwany od tamtej chwili "gestem Kozakiewicza". W transmisji bezpośredniej widział to cały świat, ale w późniejszych relacjach dla krajów socjalistycznych wycinano ten fragment. Ambasador ZSRR w PRL Borys Aristow domagał się nawet odebrania mu medalu oraz dożywotniej dyskwalifikacji za obrazę narodu radzieckiego...

Kartka z kalendarza. Władysław Kozakiewicz świętuje 70. urodziny. Był zdyskwalifikowany, odebrano mu majątek. Ale nie żałuje swoich decyzji

W 1985 roku zdecydował się pozostać w Niemczech, przez wiele lat mieszkał w Elze pod Hanowerem. W Polsce został za to zdyskwalifikowany, odebrano mu majątek. Jak podkreśla, musiał wszystko zaczynać od nowa, ale nie żałuje swoich decyzji. Po otrzymaniu obywatelstwa niemieckiego kilkakrotnie wystąpił w turniejach lekkoatletycznych w barwach tego kraju. W 1986 dwukrotnie poprawiał rekord RFN doprowadzając go do poziomu 5.70 m.

- Chociaż los pokazywał mi wała o wiele więcej razy niż ja Rosjanom na Łużnikach w 1980 roku, to i tak uważam, że życie ułożyło mi się fantastycznie, a sport odegrał w nim największą rolę. Tyczka wynosiła mnie wysoko, pozwalała nabrać pewności siebie i na wielu spojrzeć z góry, ale też powodowała bolesne upadki" - wspomina

Kozakiewicz przez wiele lat związany był z Gdynią. W latach 1998-2002 był radnym tego miasta oraz przewodniczącym Komisji Sportu Związku Miast Bałtyckich. Długo pracował też w gimnazjum w Bissendorfie koło Hannoveru, gdzie szkolił młodych adeptów skoku o tyczce. Sam siebie określa mianem Wilniuka, a podczas wizyty w rodzinnym mieście wyraził chęć zbudowania tutaj domu.
Panie Władysławie,
Moc szczęścia, pomyślności, zadowolenia, pogody ducha oraz co najważniejsze - dużo zdrowia i młodzieńczej energii.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska