Meczycho na szczycie IV ligi! Dąb Sława - Przybyszów prowadził z Pogonią Świebodzin 2:0 i przegrał 3:4. Wejście smoka Roberta Kobrzyckiego

Szymon Kozica
Szymon Kozica

Wideo

Cóż za mecz obejrzeli w niedzielę (26 września) kibice w Sławie! Miejscowy Dąb prowadził już 2:0, ale Pogoń Świebodzin jeszcze w pierwszej połowie odrobiła straty. A po przerwie dwa gole dołożył wprowadzony w 46 min Robert Kobrzycki. W doliczonym czasie gry gospodarze strzelili bramkę kontaktową i skończyło się wynikiem 3:4. Takie emocje towarzyszyły pojedynkowi na szczycie IV ligi.
  • Adrian Kręc, kapitan Dębu: Pogoń była zdecydowanie lepiej przygotowana fizycznie. Wiedzieli, co chcą grać.
  • Rafał Wojewódka, trener Pogoni: W tym sezonie chyba pokazujemy, że możemy powalczyć z każdą drużyną.
  • Robert Kobrzycki, napastnik Pogoni: To był dobry mecz, pełen wrażeń dla kibiców. Fajnie, że kasujemy trzy punkty.

Spotkania Dębu z Pogonią już w ubiegłym sezonie były niezwykle ekscytujące. W Sławie padł remis 2:2, a w Świebodzinie goście prowadzili 2:0 i przegrali 2:5. Tę dobrą tradycję piłkarze obu drużyn podtrzymali w niedzielę, serwując widzom mnóstwo emocji.

Dąb prowadzi 2:0, Pogoń wyrównuje

Już w 2 min sędzia podyktował rzut karny dla Dębu, dopatrując się faulu Vadyma Korinenki na Adrianie Kręcu. Michał Hajdasz w tym sezonie obronił jedenastkę w meczu z Polonią Słubice, ale tym razem nie wyczuł zamiarów Damiana Koppenhagena, który pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce.

W 22 min było już 2:0. Wojciech Krzywicki pochopnie sfaulował Huberta Suplickiego z prawej strony boiska, z rzutu wolnego świetnie dośrodkował Koppenhagen, a Kręc mocnym uderzeniem głową pokonał Hajdasza, który musnął piłkę rękawicą, ale na skuteczną interwencję nie miał szans.

Bramki dla Odry Nietków: Dawid Leoszko, Łukasz Kaczorowski i Sławomir Danyło; dla Dębu Sława - Przybyszów: Michał Szymański, Tomasz Bieleń i Jakub Szmyt

Szalony mecz IV ligi w Nietkowie. Dąb Sława - Przybyszów pro...

To prowadzenie chyba nieco uśpiło miejscowych, a przyjezdni atakowali z coraz większym animuszem. W 25 min Marcin Szymański zacentrował z prawego skrzydła, a Jakub Śliwiński na raty zdobył bramkę kontaktową - pierwszy strzał głową Jakub Kowalczyk jeszcze obronił, ale przy poprawce nogą był już bezradny.

Pogoń szła za ciosem i nie dawała Dębowi ani chwili oddechu. W 31 min Krzywicki rewelacyjnym podaniem uruchomił Korinenkę, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Kowalczykiem i wyrównał na 2:2. Przed stratą trzeciego gola przed przerwą gospodarzy uchronił bramkarz, nieskuteczność gości i gwizdek sędziego, kończący pierwszą połowę.

Robert Kobrzycki, czyli dobitka z metra

Od początku drugiej odsłony przyjezdni natarli z jeszcze większym zapałem. Próbowali: Robert Kobrzycki, Świtała, Nikodem Rafalik, Marcin Szymański, Kamil Pawlak, a 18-letni Kowalczyk uwijał się jak w ukropie. Skapitulował dopiero w 68 min, co przy takim naporze rywali było nie lada wyczynem. Inna sprawa, że zawodnikom Pogoni brakowało chłodnej głowy - czasami decyzji o strzale, innym razem cierpliwości w rozegraniu akcji i jeszcze jednym podaniu.

Wszedłem na boisko i to, co miałem, po prostu strzeliłem. Dziękuję też zawodnikom, którzy pomogli mi strzelić bramkę - powiedział Robert Kobrzycki, napastnik
Wszedłem na boisko i to, co miałem, po prostu strzeliłem. Dziękuję też zawodnikom, którzy pomogli mi strzelić bramkę - powiedział Robert Kobrzycki, napastnik Pogoni Świebodzin Szymon Kozica

Wprowadzony na boisko w 46 min Kobrzycki z przymrużeniem oka mówi, że jego wizytówka to dobitka z metra. I we wspomnianej 68 min zaliczył pierwszą firmową akcję. Z prawego skrzydła dośrodkował Świtała, Rafalik "dziobnął" piłkę, a Kobrzycki z najbliższej odległości dał gościom prowadzenie 3:2.

Pogoń nie zwalniała tempa i chciała jak najszybciej "zamknąć" mecz. I miała ku temu multum okazji, ale albo chybiła, albo na drodze stawał Kowalczyk, który wybronił kilka "setek". Wreszcie w 87 min Świtała, grając na pograniczu faulu, zablokował bramkarza Dębu, głową przedłużył podanie, a Kobrzycki popisał się drugą "firmówką".

Futbol jest jednak nieprzewidywalny. W pierwszej minucie doliczonego czasu wrzutkę z prawej strony pewnym strzałem wykończył Kamil Kruszyński, zdobywając gola kontaktowego. Mało tego, miejscowi mieli jeszcze szansę na wyrównanie, ale Hajdasz pokazał, że nie na darmo jest kapitanem zespołu.

Adrian Kręc: Pogoń na pewno była faworytem

- Przez cały mecz było widać, że Pogoń była zdecydowanie lepiej fizycznie chyba przygotowana. Wiedzieli, co chcą grać, a my praktycznie większość piłek kopaliśmy do przodu i co się udało, to się udało - skomentował Adrian Kręc, kapitan Dębu. - No nic, musimy popracować... Pogoń na pewno była faworytem w tym meczu.

26 września 2021. Dąb Sława - Przybyszów - Pogoń Świebodzin 3:4 (2:2)
26 września 2021. Dąb Sława - Przybyszów - Pogoń Świebodzin 3:4 (2:2) Szymon Kozica

- Wiedzieliśmy, że rywale są dobrze poukładani, z niczego się nie bierze to, że mają tyle punktów. A my fizycznie przegraliśmy ten mecz i na pewno to zaważyło - ocenił Kręc.

Rafał Wojewódka: Nogi nam troszeczkę powiązało, a nie powinno

- Dobrze, że kapitan Dębu tak stwierdził - przyznał Rafał Wojewódka, trener Pogoni, odnosząc się do słów Kręca. - Mimo że mecz nam się źle ułożył, bo po bodajże 20 minutach przegrywaliśmy 0:2. Zespół fajnie zareagował na tę porażkę, odrobiliśmy straty. W drugiej połowie mieliśmy dużo sytuacji, pełno niewykorzystanych. Całe szczęście, że strzeliliśmy te dwie bramki. Prowadząc 4:2, wkradła się już nerwowość, nogi nam troszeczkę powiązało, a nie powinno. I pozwoliliśmy Dębowi stworzyć dwie czy trzy sytuacje już w doliczonym czasie. Na pewno musimy nad tym popracować, żeby tego spokoju było więcej.

Obejrzyj wideo: Dąb Sława - Przybyszów - Pogoń Świebodzin 3:4 (2:2). Radość Pogoni

- Myślę, że w tym sezonie chyba pokazujemy, że możemy powalczyć z każdą drużyną - dodał trener Wojewódka. - Gramy swoją piłkę po prostu, nie przygotowujemy się na jakiś zespół, pracujemy nad swoją taktyką rozegrania, bronienia i myślę, że wygląda to zdecydowanie lepiej niż w tamtym sezonie.

Robert Kobrzycki: Fajnie, że w ogóle udało się wygrać

A Kobrzycki zaliczył "wejście smoka". - Można tak powiedzieć, bo trener dał mi szansę od razu od pierwszej minuty drugiej połowy - zgodził się rezerwowy napastnik Pogoni. - Wszedłem na boisko i to, co miałem, po prostu strzeliłem. Dziękuję też zawodnikom, którzy pomogli mi strzelić bramkę. To był naprawdę dobry mecz, pełen wrażeń dla kibiców. Fajnie, że kasujemy kolejne trzy punkty, bardzo się z tego cieszymy.

4 września 2021. Pogoń Świebodzin - Polonia Słubice 2:1 (2:0)

Pogoń Świebodzin kasuje trzy punkty. Michał Hajdasz bohatere...

Czy cztery gole to niski, najniższy wymiar kary dla rywali? - Wydaje mi się, że tak. W drugiej połowie Dąb na pewno nie grał już tego, co w pierwszej - nie ukrywał Kobrzycki. - Ale trzeba też powiedzieć, że źle zaczęliśmy pierwszą połowę, bo dwie bramki straciliśmy, musieliśmy gonić wynik i fajnie, że w ogóle udało się wygrać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie