Moim zdaniem: "Stare, dobre pomysły"

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Andrzej Flügel Archiwum GL
Ale miałem niedzielny wieczór! Najpierw mecz Legii i porażka z Lechem, a potem dowiedziałem się o wyniku wyborów... Co tam wybory. Kiedy Lech strzelił gola już w 7 minucie, ale Legia atakowała, miałem nadzieję, że szybko wyrówna, a potem się zobaczy...

Jednak z minuty na minutę było gorzej. Gracze, którzy zarabiają najlepiej w Polsce, najpierw nie mogli trafić do siatki, a potem snuli się straszliwie po boisku. W tym układzie coraz mniej wierzę, że na stulecie klubu, któremu kibicuję od ponad 40 lat, w 2016 roku, Legia odzyska mistrzostwo. I jeszcze jedno. Jak ma się gadać głupoty, to lepiej nic nie mówić.

Snajper Legii, Nemanja Nikolić, którego skuteczność bardzo mi się podoba, powiedział przed meczem, że dobiją Lecha. I co? Nic. Nie trafił ani razu. Inna sprawa, że w jednej sytuacji był ewidentnie sfaulowany w polu karnym i nie potrafię zrozumieć jak na tym szczeblu sędzia mógł się pomylić i nie odgwizdać jedenastki. Gdyby to było dziesięć, albo 15 lat temu pomyślałbym, że być może nie dostrzegł faulu celowo, ale teraz?

Przypomniały mi się od razu stare czasy i mecz w trzeciej lidze, która rzeczywiście wówczas była trzecim szczeblem rozgrywek. Było to podczas lubuskich derbów. Sędzia przez 15 minut wyczyniał cuda. Wywalił zawodnika gospodarzy z boiska, nie podyktował dla nich karnego, a zagwizdał kompletnie wymyśloną jedenastkę dla gości. Każde starcie rozstrzygał w jedną stronę. Po mniej więcej 20 minutach zaczął gwizdać normalnie. Niestety, miejscowi grali już w dziesiątkę, byli kompletnie zagotowani i nie dali rady odwrócić losów tego spotkania. Po meczu wściekli kibice chcieli ,,pogadać z arbitrem”, który musiał pod eskortą porządkowych uciekać do szatni, ktoś nawet ułamał mu antenę w samochodzie i przyjechała policja.

Ponieważ na tym meczu był kwalifikator postanowiłem zapytać go jak ocenia wyczyny sędziego. Powiedział z niewinną minką mniej więcej tak ,,Nie rozumiem pana pretensji redaktorze, sędzia gwizdał znakomicie. Niestety, mogę go oceniać od 20 minuty, bo wtedy pojawiłem się na stadionie. Spóźniłem się, bo miałem awarię samochodu”. No i co? Nic. Goście wygrali, sędziemu nie spadł włos z głowy, kwalifikator opisał to, co widział od 20 minuty, czyli wzorowe gwizdanie. Potem okazało się, że panowie razem uknuli taki numer. Jeden pojawił się normalnie, a drugi siedział gdzieś w przydrożnym barze, by w 20 minucie, kiedy sędzia wykonał już zamówienie, pojawić się na stadionie. Rzeczywiście mówił uczciwie, że to co oglądał było ze strony sędziego zupełnie w porządku i na dobrym poziomie. Prawda, że pięknie i finezyjnie wykonany numer? Mieli chłopaki kiedyś pomysły...

Kiedy zobaczyłem wynik KSF-u w czwartej lidze, który zremisował z ostatnią drużyną w tabeli, która dotąd w dziewięciu meczów zaledwie raz zremisowała, złapałem się za głowę. Jeśli tak ma wyglądać renesans futbolu w Zielonej Górze, to rzeczywiście bardzo będzie pięknie. Tak, wiem że solą futbolu są niespodzianki, ale poniżej przyzwoitości schodzić po prostu nie można!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie