Moim zdaniem: Zuchwałe myśli

Andrzej Flűgel
Andrzej Flűgel
Andrzej Flűgel Archiwum
Dziś się zaczyna. Mamy co oglądać do 13 lipca. Wydawało się, że godziny spotkań będą straszne, ale okazało się, że nie. Przecież 18.00, 22.00, a nawet 24.00 nie są takie najgorsze. Raz czy dwa pojawia się trzecia rano, ale damy radę.

Zresztą, jak już wielokrotnie pisałem, futbol wymaga ofiar. Komu kibicujecie? Ja mam taką zasadę, że jeśli nie grają Polacy to sympatyzuję ze słabszymi. Stąd będę trzymał kciuki za Bośnię i Hercegowinę, Kostarykę, Honduras i jeszcze kilka ekip. Oczywiście moje trzymanie niewiele da i wygrają najlepsi. A może będzie jakaś sensacja? Nie mam nic przeciwko temu. Dzwonią do mnie ostatnio kibice Legii, których, jak się okazuje, w naszym regionie jest sporo. Gratulujemy sobie nawzajem, dyskutujemy, planujemy jak to będzie w Lidze Mistrzów. Co jak co, ale trzeba przyznać, że mamy zuchwałe myśli! Ale może tak trzeba? Nie kwękać, nie ustawiać się z mety w roli kopciuszka tylko mieć wiarę. Nawet jeśli niewiele jest oprócz niej?

Zadzwonił do mnie stały Czytelnik i kibic futbolu z Zielonej Góry. Zapytał czy byłem na tym smutnym pożegnaniu, czyli ostatnim meczu Stelmetu UKP w drugiej lidze. Nie byłem, bo mój redakcyjny kolega pojechał do Gdańska na żużel i siłą rzeczy nie mogłem iść na mecz. Ale cieszę się, bo bym się tylko wściekał. Jak można, nawet jeśli spadek od dawna był faktem, przegrać w fatalnym stylu z zespołem, który jest niżej w tabeli? Porażka z Calisią Kalisz to nie pierwszy przypadek, bo dwa tygodnie wcześniej, pokazując fatalne oblicze, zespół oddał punkty Jarocie Jarocin. Kiedy ekipa w pięknym stylu wygrywała trzecią ligę, pomny wielu wcześniejszych prób zrobienia czegoś w zielonogórskim futbolu, byłem nieco sceptyczny czy coś z tego wyjdzie, choć tradycyjnie gdzieś tam była iskierka, że może teraz. A skąd! Skończyło się totalną i to straszliwą klapą. Huk zespołu lecącego do niższej klasy był okropny.

Ale cały nasz region nie może tego sezonu zaliczyć do udanych. Wprawdzie beniaminkowie trzeciej ligi nie zapowiadali, że wskoczą do drugiej, ale gorzowski Stilon miał wielką szansę by zakończyć sezon na pierwszym miejscu i walczyć w barażach. Rywal zza miedzy, Formacja Port 2000, potrafiła wyrwać da punkty liderowi, Ślęzie i to na wyjeździe. Stilon musiał tylko wygrać swój mecz. Skończyło się 0:3. Wracając do Formacji. Kto wie czy właśnie ekipa z Mostek nie powalczy o w przyszłym sezonie coś o coś więcej, niż trzecia liga. Ma możliwości, zaplecze, chęci, zespół mogący to zrobić na czele z królem strzelców ligi Krzysztofem Sikorą. A Stilon? Przecież ten klub też nie powiedział ostatniego słowa.

Przed dwoma miesiącami pisałem o tym, że jest groźba, że takie miasto jak Żary nie będzie miało, choćby trzeciej, ligi. Myślałem jednak, że zespół się jakoś pozbiera. Nic z tego. I nie ma sensu zwalać tylko winy na kierownika drużyny, że nie policzył żółtych kartek i na samym finiszu zespołowi odebrano trzy punkty, które dawały utrzymanie. To porażka wszystkich, zawodników, działaczy, ale i władz. To także spory wstyd dla miasta z takimi tradycjami piłkarskimi, żeby ich zespół plątał się w czwartej, a tak naprawdę, w piątej, lidze. Miejmy nadzieję, że ktoś wyciągnie wnioski z tej klęski.

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie