Nasi młodzicy zaszaleli na mistrzostwach Polski w Słubicach. Mamy worek medali!

Szymon Kozica
Szymon Kozica

Wideo

Zobacz galerię (15 zdjęć)
Aż dziesięć medali wywalczyli lubuscy lekkoatleci na mistrzostwach Polski młodzików w Słubicach (24-25 września). A dziewięć padło łupem klubów z Gorzowa!

Piękna pogoda pomagała młodzikom (14-15 lat) pokazać swoje niesamowite możliwości, bić rekordy życiowe i walczyć o medale mistrzostw Polski na urokliwym stadionie w Słubicach. Reprezentanci naszego regionu aż dziesięć razy stawali na podium, ale krążek z najcenniejszego kruszcu mamy tylko jeden. Po złoto sięgnął w niedzielę Jakub Czak z Lubusza Słubice, który z olbrzymią przewagą zwyciężył na 110 m ppł., uzyskując czas 14,80.

- Czuję się dobrze, w końcu wygrałem mistrzostwa Polski. Ale myślałem, że chociaż poprawię swój rekord (14,40 - dop. red.). Nie udało się... Przed startem byłem spokojny, chociaż w głębi siebie miałem obawy, czy zrobię rekord, czy nie. Ale starałem się o tym nie myśleć. Przyjaciele, rodzice, trener byli ze mną, wspierali mnie i za to im dziękuję. Mam nadzieję, że w następnym roku będę przygotowany jeszcze lepiej - mówił na gorąco wychowanek trenera Jacka Grześkowiaka.

Czuję się dobrze, w końcu wygrałem mistrzostwa Polski. Ale myślałem, że chociaż poprawię swój rekord

Jakub miał szansę na medal także w skoku w dal, ale w tej konkurencji nie mógł wystąpić, ponieważ była rozgrywana w tym samym czasie, co finał płotkarski. Po dwa krążki wywalczyły za to dziewczyny. Wiktoria Krasicka (AZS AWF Gorzów) w sobotę zgarnęła brąz na 200 m ppł. - 29,67, a w niedzielę srebro na 80 m ppł. - 12,03. - To dla mnie wielki szok. Jestem normalnie przeszczęśliwa. Lepiej wymarzyć sobie tych mistrzostw nie mogłam. Oba biegi były trudne, bo płotki to dość specyficzna konkurencja, aczkolwiek myślę, że 200 metrów było trudniejsze - przyznała podopieczna trenerki Izy Zaleskiej-Posmyk, „zmęczona, ale szczęśliwa bardzo”.

Z kolei Olga Rzeszewska (ALKS PWSZ Gorzów) potwierdziła, że jest sporo prawdy w piosence „Dziewczyny lubią brąz”. Po medale tego koloru sięgnęła w sobotę na 100 m - 12,35 i w niedzielę na 300 m - 41,26. - Jestem bardzo zadowolona i bardzo zdziwiona, bo w ogóle nie podejrzewałam, że będę miała jakiekolwiek miejsce na podium. Staram się patrzeć na to realistycznie, byłam siódma-ósma w statystykach i po prostu chciałam pobiec jak najlepiej. Z obu medali jestem bardzo szczęśliwa - nie kryła sprinterka trenera Tomasza Saski.

„Szczęśliwa, ale nie aż tak bardzo” była natomiast Paulina Kosikowska (AZS AWF), wicemistrzyni Polski na 300 m - 40,84. - Myślałam, że będzie złoto... Zabrakło mi siły w nogach, poczułam to na ostatniej stówie - tłumaczyła zawodniczka trenera Sebastiana Papugi, która za swój występ dostała oczywiście gromkie brawa i odebrała mnóstwo gratulacji.

Myślałam, że będzie złoto... Zabrakło mi siły w nogach, poczułam to na ostatniej stówie

AZS AWF zgarniał medale także w rzutach, a konkretnie robili to miotacze trenera Zenona Kowalskiego. - Wchodzi się do koła, zamachy, obroty, wyrzut i młot leci. I czeka się na wynik - wyjaśnił Patryk Bucki, który w niedzielę w ostatniej kolejce machnął 56,69, poprawiając rekord życiowy aż o cztery metry i zdobywając srebro. - Aczkolwiek jest mały niedosyt, bo czuję, że mogłem rzucić jeszcze dalej i wygrać z kolegą ze Zduńskiej Woli. Czego zabrakło? O to chyba trzeba pytać trenerów. Mnie się wydaje, że drobiazgów technicznych, przyspieszenia w trzecim obrocie może?

Niedługo później miejsce na drugim stopniu podium zapewniła sobie oszczepniczka Katarzyna Smolińska - 43,14. I spłakała się jak bóbr, tonąc w objęciach najpierw przyjaciół i trenera, następnie mamy i wreszcie dziadka. - To łzy szczęścia - uspokajała z uśmiechem kilka minut po zakończeniu konkursu. - Było trochę ciężko, konkurencja duża, sporo rzutów w podobnej odległości, no, oprócz pierwszej dziewczyny. W tabelach krajowych byłam trzecia, więc przeskoczyłam o jedno miejsce.

Do tego worka z lubuskimi medalami musimy jeszcze dorzucić dwa brązowe. Pierwszy wywalczył w sobotę Tomasz Strzeszewski (AZS AWF) w chodzie na 5 km - 27.04,29, a drugi Kamil Dejneko (AZS AWF) na 110 m ppł. - 15,55. To oznacza, że aż dziewięć krążków pojechało do Gorzowa, gdzie nie ma nawet stadionu lekkoatletycznego... Co jeszcze muszą zrobić przedstawiciele „królowej sportu”, żeby miasto wreszcie poważnie o nich pomyślało?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie