Jeszcze do końca listopada potrwa prezentacja produktów i usług zgłoszonych do konkursu Nasze Dobre Lubuskie 2018. Wszystkie świadczą o tym, jak wiele dzieje się naszym regionie, jak wiele pomysłów mają nasi przedsiębiorcy. Dziś będziemy wypoczywać.

W tegorocznej edycji NDL na naszych łamach prezentowaliśmy już różne produkty i usługi. Gdyby z nich skorzystać, na pewno nie bylibyśmy głodni ani spragnieni, mielibyśmy gdzie mieszkać, na dodatek jeszcze w ciekawie urządzonym wnętrzu. Ba, byłoby co na siebie włożyć, jeśli czekałaby nas ważna impreza. Teraz przyszedł czas na… relaks.

Na odpoczynek zaprasza Tomasz Jędrzejewski, właściciel ośrodka Anapausis, który zgłosił do konkursu usługę o nazwie Natura SPA, w ramach której można skorzystać z bani ruskich oraz łaźni z masażem.

Na dodatek wszystko to w otoczeniu przyrody, Anapausis leży bowiem w Gryżyńskim Parku Krajobrazowym. Co oznacza tajemniczo brzmiąca nazwa ośrodka? Anapausis to z greckiego odpoczynek duszy i ciała, wytchnienie, czyli odpoczynek w pełni.

- Banie ruskie to novum na ścianie zachodniej. Pomysł wzięty trochę z Litwy i Suwal-szczyzny. W naszym ośrodku mamy dwie sauny wykonane z drewna lipowego i osiki, z piecami opalanymi drewnem – mówi T. Jędrzejewski. Wszyst-ko, co znajduje się na terenie ośrodka zaprojektowała żona pana Tomasza, z zawodu architekt. – Dzięki temu całość ma jedną linię – zauważa właściciel.

Saunowanie odbywa się według specjalnego rytuału. Powinny być trzy wejścia do sauny. Po każdym wyjściu należy schłodzić się w jeziorze, a gdy jest śnieg, ochłodzenie da wytarzanie się w nim właśnie.

Między wejściami do sauny, odpoczywamy. Można poleżeć na leżakach na zewnątrz lub w pokojach wypoczynku, wypić tam herbatę albo też skorzystać z jacuzzi w beczce opalanej drewnem. Przy trzecim wejściu do sauny bierzemy witki brzozowe albo dębowe, parzymy je w cebrzyku, po czym okładamy się nimi, by polepszyć ukrwienie. Trzy wejścia do sauny wraz z odpoczynkiem zaplanowane są na 1 godzinę i 45 minut.

- Te prawie dwie godziny to czas, który można spędzić z kimś wybranym albo w grupie znajomych. Bo jeśli ktoś wynajmuje dużą lub małą saunę, jest ona tylko do jego dyspozycji. Dbamy o intymność wypoczywających – twierdzi Tomasz Jędrzejewski.

Przy ruskich baniach znajduje się zadaszone miejsce, gdzie można urządzić sobie biesiadę. Wkrótce będzie tam też duża misa do smażenia. Obok wiaty nie brakuje wolnej przestrzeni, może więc tam w każdej chwili staną namiot na 120 osób. Nic tylko się bawić.

W ośrodku można skorzystać z sześcioosobowej łaźni i gabinetu masażu. To pierwszy etap tworzonego tu SPA. W łaźni do wyboru są programy parowy, błotny, solny lub aro-materapia. – Błoto mamy z Morza Martwego, trzeba nim się smarować według naszych instrukcji – podkreśla T. Jędrzejewski. Rytuał w łaźni zajmuje około godziny. Po niej można skorzystać z masażu różnego typu, choćby klasycznego czy relaksacyjnego.

Ośrodek nad Jeziorem Gry-żyńskim Tomasz Jędrzejewski wraz z żoną przejęli w 2012 roku, gdy był – tu cytat - w stanie rozpaczliwym. Małżeństwo wyremontowało domki (łącznie na 160 miejsc), sale konferencyjne, w których mieści się 280 osób i restaurację na 100 osób. Na terenie ogrodzonego ośrodka znajdują się też sala weselna, taras, duża piaszczysta plaża, boiska.

– Woda w jeziorze jest I klasy czystości, są w niej białe raki. To teren polodowcowy, a więc górzysty, z wieloma atrakcyjnymi ścieżkami przyrodniczymi – zauważa T. Jędrzejewski.

I na koniec ciekawostka: w tym miejscu, gdzie znajduje się ośrodek, panuje mikroklimat i jest tam więcej tlenu, nawet o 15 procent.

Zobacz, jak w ubiegłym roku wyglądała prezentacja firm:

Partnerzy konkursu