ORLEN Cup Łódź 2021: Wygrana Kendricksa, dobra forma Haratyka

PS
Michał Haratyk pobił w Atlas Arenie rekord życiowy
Michał Haratyk pobił w Atlas Arenie rekord życiowy Tomasz Kasjaniuk
Zwycięstwo w konkursie tyczkarzy Sama Kendricksa i wygrana z rekordem życiowym w hali polskiego kulomiota Michała Haratyka to największe wydarzenia mityngu lekkoatletycznego ORLEN Cup Łódź 2021, który odbył się w piątek w łódzkiej Atlas Arenie.

– Cieszę się, że pomimo pandemii i wszystkich obostrzeń udało nam się zorganizować kolejny raz dobry mityng. Cieszę się z kilku bardzo wartościowych wyników polskich zawodników i już nie mogę się doczekać ich startów w halowych mistrzostwach Europy, które odbędą się w pierwszy weekend marca w Toruniu – mówił Sebastian Chmara, wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki i dyrektor mityngu ORLEN Cup Łódź 2021.

Kendricks, dwukrotny mistrz świata i brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, wyprzedził Filipińczyka Ernesta-Johna Obiena, który uzyskał taki sam wynik i ustanowił rekord Filipin. Trzeci był mistrz olimpijski z Rio de Janeiro Brazylijczyk Thiago Braz (5.80), a tuż za nim był najlepszy z Polaków Piotr Lisek, który pokonał poprzeczkę na wysokości 5.72. Kendricks, mając już zapewnione zwycięstwo, atakował poprzeczkę na wysokości 6.02, ale trzykrotnie strącił. Chwilę radości miał też reprezentujący Białoruś niespełna 17-letni – urodziny będzie obchodził na początku marca – Matwiej Wołkow, syn Konstantina Wołkowa, który w 1980 roku na igrzyskach olimpijskich w Moskwie stoczył przegrany bój z Władysławem Kozakiewiczem, wynikiem 5,60 m pobił nieoficjalny halowy rekord świata do lat 18.

W konkursie kulomiotów Haratyk prowadził już od pierwszej serii, w której pchnął kulę na odległość 21.09. Ten wynik poprawił jeszcze dwukrotnie i w czwartej serii uzyskał najlepszy swój wynik w życiu w hali – 21.83. Haratyk ponad metr wyprzedził Norwega Marcusa Thomsena, a trzeci był Konrad Bukowiecki, który uzyskał odległość 20.32.

– Jestem zadowolony i zaskoczony. Nawet nie poczułem tego pchnięcia, a to dopiero drugi konkurs w sezonie. Rzutnia była dobrze przygotowana, nie było tak ślisko jak rok temu. Do tego didżej robił dobrą robotę i nie czułem braku kibiców na trybunach – komentował Haratyk.

– Nie powinienem być zadowolony z tego wyniku, ale sytuacja jest jaka jest. Miałem poważną kontuzję, która wykluczyła mnie na miesiąc z treningu. Teraz jestem w pełni zdrowy, ale brakuje mi obycia z kołem. Brakuje mi tego straconego czasu, ale najważniejsze są igrzyska. Oczywiście, to co dzieje się teraz, to przedsmak, ale fajnie byłoby osiągać dobre rezultaty. Mam nadzieję, że uda się trochę nadrobić i dobrze przygotować do halowych mistrzostw Europy – mówił Bukowiecki.

W konkursie skoku wzwyż kobiet zwyciężyła Włoszka Alessia Trost, która uzyskała wynik 1,94 m i o dziesięć centymetrów wyprzedziła drugą w klasyfikacji Kamilę Lićwinko. – Nie na takie skakanie się nastawiałam, bo czułam, że stać mnie na więcej. Te skoki na 1,91 nie były złe, ale na tyle słabe, że nie udało się skoczyć czysto. Jestem bardzo zła. Trochę też na siebie, bo po zaliczeniu wysokości 1,84 trochę się rozkojarzyłam – mówiła Lićwinko.

Ciekawie było też na bieżni. W rywalizacji kobiet na 60 metrów zwyciężyła Ewa Swoboda z czasem 7.22, wyprzedzając o cztery setne sekundy Amerykanką Dezereę Bryant i Finkę Lottę Kempinen. W rywalizacji panów z kolei zwyciężył Amerykanin Mike Rodgers z wynikiem 6.52.

– Nie będę owijała w bawełnę, nie podobał mi się ten start i jestem niezadowolona. Dwa lata nie startowałam w hali i już od trzech dni stresowałam się tym startem. Mam nadzieję, że na Copernicus Cup będzie lepiej. Chcę obronić złoty medal halowych mistrzostw Europy, ale z takim czasem to mogę rywalkom co najwyżej pomachać. Jestem gotowa na lepszy czas – mówiła Swoboda.

Wśród płotkarzy najlepszy był halowy wicemistrz świata Jared Eaton. Najlepszy z Polaków był Krzysztof Kiljan, który uzyskał wynik 7.73 i o tysięczne części sekundy wyprzedził Damiana Czykiera. Co ciekawe, w eliminacjach biegu na 60 metrów przez płotki świetnie spisał się Dawid Żebrowski, który wynikiem 7,84 uzyskał minimum na halowe mistrzostwa Europy w Toruniu. To już piąty Polak, który uzyskał minimum na tym dystansie!

Wśród pań na płotkach wygrała Amerykanka Christina Clemons, ale tuż za nią uplasowała się Karolina Kołeczek, która wynikiem 8,01 pobiła swój rekord życiowy w hali. To ósmy wynik w historii biegu na 60 metrów przez płotki w Polsce.

– Ten sezon zaczyna się bardzo dobrze. Treningi szły bardzo dobrze, wszystko wskazywało, że będzie dobrze na bieżni. Nie sądziłam, że uda się otworzyć sezon rekordem życiowym. Czułam lekką niepewność, bo zawsze tak jest przed pierwszym startem, ale jak widać, było bardzo fajnie – cieszyła się Kołeczek.

Rozgrywany kolejny raz w Łodzi mityng ORLEN Cup Łódź 2021 był pierwszą dużą imprezą lekkoatletyczną w obecnym sezonie halowym. Już w najbliższą środę kolejne świetnie obsadzone zawody odbędą się w Toruniu, gdzie zaplanowany jest Copernicus Cup 2021. W następny weekend w Arenie Toruń polscy lekkoatleci rywalizować będą w halowych mistrzostwach Polski, a w dniach 4-7 marca, również w Toruniu, odbędzie się docelowa impreza sezonu halowego, czyli mistrzostwa Europy.

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Materiał oryginalny: ORLEN Cup Łódź 2021: Wygrana Kendricksa, dobra forma Haratyka - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie