Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Oto najlepsza siatkarska drużyna świata? "Każdy może nam pozazdrościć!"

Zbigniew Czyż
Zbigniew Czyż
Sylwia Dąbrowa / Polska Press
Jesteśmy obecnie jedną z najlepszych, o ile nie najlepszą drużyną na świecie. Mamy bardzo szeroką ławkę rezerwowych, na każdej pozycji po kilku wartościowych zmienników po wejściu których na boisko nasza jakość i poziom gry nie spadają. Każdy zespół może nam zazdrościć takiego komfortu - mówi w rozmowie z nami Paweł Zatorski, libero reprezentacji Polski.

Za nami mistrzostwa Europy w których reprezentacja Polski po fantastycznym turnieju zdobyła złoty medal. Dziewięć meczów, dziewięć zwycięstw i tylko cztery stracone sety. Który z tych meczów był najtrudniejszy?
Paradoksalnie, najłatwiejszy z tych najważniejszych po fazie grupowej był finał z Włochami wygrany 3:0. Presja i ciśnienie związane z walką o awans do tego decydującego starcia już z nas zeszły, byliśmy bardzo pewni siebie i przekonani, że ten mecz zakończy się naszym sukcesem. Faza grupowa była dosyć łatwa, zwłaszcza trzy ostatnie spotkania; ta pucharowa rządziła się już swoimi prawami, wymagała od nas większej koncentracji.

W pierwszym meczu fazy play-off, w 1/8 finału rywalizowaliście z Belgią, którą po dwóch fantastycznych setach w waszym wykonaniu zaprosiliście "do gry" i niestety dopuściliście niepotrzebnie do trudnych momentów.
I wtedy zaczęła w głowie świtać myśl, że możemy zbyt przedwcześnie odpaść, a tego bardzo nie chcieliśmy. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, wygraliśmy 3:1.

Potem był ćwierćfinał z Serbią też wygrany 3:1, ale rywal wysoko postawił poprzeczkę?
Serbia ma bardzo doświadczony zespół, to był dla nas arcytrudny mecz, bardzo niekomfortowy także dla selekcjonera Nikoli Grbicia, który jest Serbem, grał kiedyś w tej reprezentacji, później był jej trenerem.

W półfinale mierzyliście się ze Słowenią, rywalem bardzo niewygodnym dla naszej reprezentacji od 2015 roku. Dość powiedzieć, że w ostatnich czterech edycjach mistrzostw Europy, za każdym razem Biało-Czerwoni przegrywali z tym przeciwnikiem w fazie pucharowej. Tym razem fatum zostało odczarowane i dosyć pewnie awansowaliście do finału.
To był trzeci mecz z rzędu, który wygraliśmy 3:1. Doskonale wiedzieliśmy, że Słowenia jest naszą odwieczną klątwą, te statystyki dziennikarze bardzo nam przypominali przed meczem, nie dało się uciec od czytania komentarzy, że czas przełamać fatum. Byliśmy bardzo czujni i uważni. Półfinały są zawsze bardzo trudne, niezależnie od przeciwnika. Myśl gry o brązowy medal była bardzo ciążąca. Mecz o trzecie miejsce można przegrać i zakończyć mistrzostwa bez medalu, na najgorszym dla sportowca czwartym miejscu.

W finale nie pozostawiliście wątpliwości, która reprezentacja jest obecnie najlepsza na Starym Kontynencie.
Wyszliśmy na parkiet na dużym luzie, Wilfredo Leon rozegrał kapitalny mecz, zresztą jak cały zespół. Przed tym spotkaniem zeszło z nas całe ciśnienie, pokazaliśmy pełnię umiejętności.

Reprezentacja Polski jest w tym momencie najsilniejsza na świecie?
To jak się prezentujemy pokazuje, że na pewno jesteśmy jedną z najlepszych drużyn, o ile nie najlepszą. Mamy bardzo szeroką ławkę rezerwowych, na każdej pozycji po kilku wartościowych zmienników, po wejściu których na boisko nasza jakość i poziom gry nie spadają. Każdy zespół może nam zazdrościć takiego komfortu. Mimo to wiemy, że naszą grę cały czas można udoskonalać, znaleźć jeszcze coś do poprawy.

W grach zespołowych niezwykle ważna jest atmosfera w drużynie. Jak to wygląda w siatkarskiej reprezentacji Polski?
Wielką siłą naszej drużyny jest to, że patrzymy tylko na siebie. Nie porównujemy się do innych sportowców i dyscyplin. W tym roku spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu; w kadrze trenujemy i gramy od początku czerwca, ale nie rodzi to większych problemów. Oczywiście, zmęczenie i presja są czasami bardzo duże, mamy jednak grupę bardzo mądrych ludzi zarządzanych przez świetnego trenera i doświadczony sztab trenerski. Wszystkie kłopoty, które gdzieś po drodze się pojawiają tłumione są od razu w zarodku, nie pozwalamy się im nawarstwić. I to jest klucz do sukcesu.

Po mistrzostwach Europy mieliście zaledwie kilka dni na odpoczynek. Udało się naładować "akumulatory" przed ostatnią, niezwykle ważną częścią reprezentacyjnego sezonu?
Ta przerwa była niezwykle krótka, podczas niej z przyjemnością na chwilę wróciliśmy do domów. Już we Włoszech, na mecz finałowy przyleciały do nas żony z dziećmi do Rzymu, po dekoracji był czas na wspólną kolację, spędziliśmy z nimi trochę czasu, razem wracaliśmy do Polski. Zbyt długo nie pospaliśmy (śmiech). Po przylocie do kraju od razu udaliśmy się z wizytą do premiera Mateusza Morawieckiego oraz naszego głównego sponsora firmy ORLEN. Z dużą chęcią realizowaliśmy te obowiązki, ale czasu na odpoczynek właściwie nie było. Nie ma co kryć, turniej był długi i wymagający.

W czwartek rozpoczęliście w Spale przygotowania do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Paryżu, który odbędzie się w Chinach od 30 września do 8 października. W grupie C zagracie z brązowymi medalistami igrzysk w Tokio, Argentyńczykami oraz Belgami, Bułgarami, Kanadyjczykami, Chińczykami, Meksykanami i Holendrami. Awans na igrzyska uzyskają dwa najlepsze zespoły. Można powiedzieć, że w Chinach czeka was stosunkowo łatwa przeprawa, aby wywalczyć bilety na wyjazd do stolicy Francji?
Mamy to szczęście, albo nieszczęście, zależy jak na to patrzeć, że na każdym turnieju jesteśmy uważani za jednego głównych faworytów. Oczywiście, do Chin jedziemy po to, aby uplasować się na dwóch czołowych miejscach i wywalczyć awans na igrzyska. Na pewno podejdziemy do tego turnieju z podniesioną głową, po sukcesach, które już w tym roku osiągnęliśmy, ale też musimy być bardzo uważni.

Trener Grbić zapewne robi wszystko, abyście jak zawsze twardo stąpali po ziemi?
Dokładnie tak, sprawia, żebyśmy po wywalczeniu złotego medalu mistrzostw Europy nie obrośli w przysłowiowe piórka. Myślę zresztą, że jesteśmy już na tyle doświadczeni, że kolejny wywalczony medal nie zmieni zbyt wiele w naszych poczynaniach. W najbliższych dniach chcemy się zregenerować, jak najlepiej wykorzystać kilka dni przygotowań, odbudować się pod względem fizycznym. Priorytetem w tym momencie jest awans na igrzyska. Z nową siłą i energią zamierzamy przystąpić do kolejnych spotkań.

Od wielu lat głównym sponsorem polskiej siatkówki i reprezentacji Polski jest ORLEN. Co dla was oznacza ta pomoc?
Pomoc takiego giganta jak ORLEN daje nam wielki komfort i spokój zarówno w trakcie przygotowań do wielkich imprez, jak i podczas już samych turniejów. Z dumą nosimy logo tej firmy na koszulce. To nasz wierny sponsor i przyjaciel, na którego zawsze możemy liczyć. Z wielką przyjemnością odwiedzamy siedzibę firmy po każdym naszym sukcesie, aby zaprezentować jej władzom i pracownikom medale. Pamiętamy gorsze momenty w polskiej siatkówce, a ORLEN nigdy się od nas nie odwrócił. I to jest piękne.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Oto najlepsza siatkarska drużyna świata? "Każdy może nam pozazdrościć!" - Portal i.pl

Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska