Radny walczy, by potaniały bilety w autobusach

Dorota Nyk
Radny Michał Frąckowiak jest przekonany, że w naszym mieście naciągają pasażerów na wyższe opłaty.
Radny Michał Frąckowiak jest przekonany, że w naszym mieście naciągają pasażerów na wyższe opłaty. fot. Dorota Nyk
Wreszcie znalazł się obrońca niezadowolonych pasażerów autobusów komunikacji miejskiej. Radny Michał Frąckowiak też jeździ autobusami. I zamierza powalczyć o to, by potaniały bilety kupowane u kierowców.

- To niesprawiedliwe, by u kierowcy trzeba było płacić o 30 groszy więcej niż za przejazd z e-kartą - mówią pasażerowie. Tym bardziej czują się pokrzywdzeni - że praktycznie nie mają żadnej alternatywy.

Jeśli ktoś nie wyrobił sobie elektronicznego biletu, za który trzeba zapłacić 10- złotową kaucję, to ma tylko jedną możliwość: drożej płacić za przejazd właśnie u kierowcy. - To jest dyktat naszych władz. Skandal - takie pretensje zgłasza wielu głogowian.

NSA powiedziało nie

Jak dotychczas takimi skargami radni miejscy się nie przejmowali. Co się dziwić? Większość jeździ po mieście samochodami i żale pasażerów autobusów niewiele ich obchodzą. Ale znalazł się radny Frąckowiak, młody człowiek, który też podróżuje autobusami.

Na ostatniej sesji rady miejskiej złożył interpelację do prezydenta. Poprosił, aby rozważyć zmianę uchwały o taryfach opłat przewozu pasażerów. Jego zdaniem ta uchwała jest bezprawna.

- Zacząłem się interesować tą sprawą - opowiada. - Okazuje się, że większość miast wycofuje się z wyższych opłat w autobusach - mówi. - Decydują się tak, bo jest już kilka wyroków NSA, które podważają te opłaty.

Powołuje się na wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2002 i 2003 roku. Dotyczą one sytuacji w Koszalinie i Stargardzie Szczecińskim. Tam też trzeba było płacić więcej za bilet u kierowcy. Oba miasta się z tego wycofały po wyroku NSA, który uznał, że jest to dodatkowa bezprawna opłata.

Na automaty ich nie stać

Radny w swojej interpelacji złożonej na ręce prezydenta zgłosił także wątpliwość co do zasadności pobierania opłat za wydawanie e-kart. Komunikacja pobiera 10 zł kaucji za pierwszą kartę, 20 zł za drugą.

- Uważam, że głogowska uchwała jest zgodna z prawem - powiedział nam prezes spółki Robert Grodecki. - Są w niej inne zapisy niż w podważonych przez sąd uchwałach innych miast. Analizowali to nasi prawnicy i nadzór wojewody.

- U nas te 30 groszy nie jest w formie opłaty dodatkowej. Taka jest cena biletu w autobusie - dodał.

Zastanawiająca jest też sytuacja z kaucjami za elektroniczne bilety. Pierwszą pulę, 15 tysięcy kart, zafundowała głogowianom Unia Europejska. Ale komunikacyjna spółka pobiera za nie opłaty w formie zwrotnych kaucji. Te karty już się kończą. Trzeba będzie wyprodukować nowe. Koszty produkcji będą oczywiście musieli pokryć pasażerowie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie