Rio 2016. Medal Piotra Myszki odleciał z wiatrem [ZDJĘCIA]

Przemysław Franczak
Przemysław Franczak
Andrzej Szkocki/Polska Press
Wielki pech Piotra Myszki. Polski windsurfer brązowy medal w klasie RS:X stracił w finałowym wyścigu.

To byłoby piękne zdjęcie. Podium dla najlepszych zawodników klasy RS:X ustawiono na tle słynnej Głowy Cukru i zatoki Guanabara. Jednak Piotr Myszka nie miał okazji zapozować tutaj z medalem. Brąz w finałowym wyścigu odebrał mu Francuz Pierre le Coq. Złoto i srebro już wcześniej zapewnili sobie broniący tytułu Holender Dorian Van Rijsselberghe – co nie przeszkodziło mu wygrać ostatniej serii – oraz Brytyjczyk Nick Dempsey.

35-letni Myszka do Rio przyleciał z dużymi nadziejami, tak dużymi, jakie może mieć aktualny mistrz świata. Po słabszym występie w piątek stracił szansę na złoto i srebro, ale ciągle był trzeci. W niedzielnym finale musiał jednak uważać na le Coqa i Greka Vyrona Kokkalanisa.

- Zaczęło się rewelacyjnie – opowiadał Polak. - Zaplanowana taktyka wyszła super, zarówno Grek i Francuz pogubili się i obu ich kontrolowałem. Na górny znak wchodziłem z przewagą 200 metrów, rewelacja. Wydawało się, że wszystko jest poukładane. Niestety, na kursie z wiatrem, wiatr schodził szkwałami, pomiędzy nimi bardzo mało wiało, albo wręcz w ogóle. Trafiłem na taki moment, gdy grupa przede mną odjechała ze szkwałem, a ja się zatrzymałem i nie byłem w stanie nic zrobić. Kolejny szkwał dopiero schodził z tymi zawodnikami, którzy byli za mną. Tylko patrzyłem jak w kilka sekund odrabiają przewagę i mnie wyprzedzają. Nie mogłem przewidzieć, że coś takiego się stanie.

Myszka próbował gonić le Coqa, ale rywal nie popełnił żadnego błędu, wiatr też był dla niego łaskawy.

- Trochę jestem zawiedziony, bo przyjechałem tutaj walczyć o medal. Najbardziej żałuję tego, że w piątek straciłem kontakt z pierwszym i drugim miejscem. Rywalizacja o trzecie miejsce była dla mnie w ostatnim wyścigu walką o złoto. Nie wyszło. Tak czasami jest. Nie przegrałem przecież z jakimiś leszczami, tylko mistrzami olimpijskimi i świata. Szkoda – wzdychał reprezentant Polski. - Walczyłem, ile mogłem. Ale miejsca rozdał wiatr.

Po zawodach był długo pocieszany przez ludzi z ekipy.

Guanabara, mówią żeglarze, to jeden z najtrudniejszych akwenów, na jakich zdarzyło im się rywalizować. Na Van Rijsselberghu zdawało się to jednak nie robić żadnego wrażenia. W Rio po prostu znokautował konkurencję.

- Niesamowicie mu te regaty wyszły, wygrał je tak, jak ja wygrałem mistrzostwa świata w tym roku, zapewniając sobie medal przed ostatnim wyścigiem. Czuł to, był rewelacyjnie przygotowany, ale myślę, że mogłem z nim powalczyć. Do piątku nie wyglądało to źle. Ostatecznie tak się poukładały te regaty, że moja szansa na medal odpłynęła – mówił Myszka.

Olimpijskie podium było jego marzeniem, ale jeszcze nie wie, czy podejmie kolejną próbę w Tokio.

- Muszę wrócić do domu, usiąść z żoną i zastanowić się, poukładać to jakoś. To byłyby kolejne cztery lata, a mamy dzieci. To mnóstwo wyjazdów, czasu spędzanego poza domem. Będziemy musieli zastanowić się, czy moja żona da radę, bo ja dam, uwielbiam żeglarstwo, windsurfing, jestem dobry w tym, co robię. Ale jesteśmy partnerskim małżeństwem i zdecydujemy razem – wyjaśniał

Wśród kobiet zwyciężyła Francuzka Charline Picon, przed Chinką Chen Peiną i Rosjanką Stefanią Elfutiną. Małgorzata Białecka, również aktualna mistrzyni świata, zajęła 14. miejsce.

Wideo

Materiał oryginalny: Rio 2016. Medal Piotra Myszki odleciał z wiatrem [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie