Strzelcy Konni z międzyrzeckiej brygady zakończyli rajd po krajach nadbałtyckich

Dariusz Brożek
Dariusz Brożek
Oficjalną część zakończyło wspólne zdjęcie Dariusz Brożek, Artur Anuszewski
Blisko 140 żołnierzy 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wróciło ze szkolenia na Łotwie, Estonii i Litwie, gdzie doskonalili wojskowe abecadło z sojusznikami z tych państw oraz Amerykanami.

Rajd 5. kompanii Strzelców Konnych trwał aż trzy miesiące. Był jednym z elementów programu wzmocnienia wschodniej flanki NATO w krajach nadbałtyckich. - Nowatorstwo naszego zadania polegało na tym, że byliśmy przez trzy miesiące w trzech różnych krajach. Pokonaliśmy na kołach ponad cztery tysiące kilometrów - zaznaczał kpt. Krzysztof Ilnicki, dowódca kompani.

Żołnierzy przywitali m.in. Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Mirosław Różański i wicewojewoda lubuski Robert Paluch, a także dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej gen. dyw. Jarosław Mika i dowódca 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej płk Piotr Malinowski. - Aby sprawdzić jednostkę wojskową, lub żołnierza, trzeba postawić im zadanie ekstremalnie trudne. I takie zadanie zostało przed wami postawione. Przed dywizją, brygadą i batalionem. Po raz kolejny potwierdziliście, że jesteście formacją, które jest w stanie wykonywać zadania złożone i wymagające - mówił gen. broni M. Różański.

Dowódca generalny zaznaczał, że w szkoleniu uczestniczył zwarty pododdział składający się z żołnierzy tej samej kompanii. W dodatku dowodził nią kapitan, choć wcześniej wojsko wysyłało za granicę jako dowódców pułkowników, czy podpułkowników.

- Tutaj się okazało, że młodszy oficer był w stanie reprezentować siebie, nasz kraj za granicami naszej ojczyzny. Zrobił to perfekcyjnie, zrobił to bardzo dobrze. Żołnierze wykonywali zadania w odosobnieniu. Dystans miedzy macierzystą jednostka i miejscem wykonywania zadania to prawie 3 tys. km. Zdali ten egzamin bardzo dobrze. I co chce podkreślić, bardzo dobrze zaprezentowali się w środowisku międzynarodowym. Rozmawiałem z kolegami z Wielkiej Brytanii, ze Stanów Zjednoczonych oraz Litwy, Łotwy i Estonii. I wszyscy podkreślali samodzielność polskich żołnierzy i ich wyposażenie jest na najwyższym poziomie. Zaprezentowaliśmy się naprawdę bardzo dobrze - podkreślał w rozmowie z dziennikarzem naszego tygodnika.

Po zakończeniu oficjalnej części żołnierze zaprosili dowódcę generalnego wspólnego zrobienia 22 pompek. Przyłączył się do niego wicewojewoda. Obaj znakomicie poradzili sobie z tym wyzwaniem (wicewojewoda robił pompki na kłykciach, tak jak karatecy).

Międzyrzeccy żołnierze uczestniczą w międzynarodowej kampanii „22 pushups for 22 Kill challenge” (22 pompki dla 22 weteranów), której celem jest wsparcie weteranów misji wojskowych w Azji i na Bliskim Wschodzie. Jej uczestnicy przez 22 dni robią po 22 pompki. I każdego dnia mogą nominować do tego wyzwania kolejna osobę. Dlaczego to mają akurat 22 pompki? Codziennie na całym świecie samobójstwo popełnia 22 weteranów cierpiących na PTSD (zespół stresu pourazowego)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie