1 z 25
Wielkie kariery często zaczynają się w niewielkich...
fot. Alicja Skowrońska

Wielkie kariery często zaczynają się w niewielkich miejscowościach. Andrzej Huszcza (rocznik 1957) jest doskonałym tego przykładem. Słyszeliście o Krępie? To malutka wieś, dziś część Zielonej Góry. Właśnie tu dorastał i pierwsze szlify zbierał chłopak, który został legendą Falubazu.

Zobacz też: Odsłonięcie pomnika żużlowca Falubazu Andrzeja Huszczy

2 z 25
- Najpierw był rower. I nie każdy go miał! - zaznacza pan...
fot. Alicja Skowrońska

- Najpierw był rower. I nie każdy go miał! - zaznacza pan Andrzej. - Mój ojciec miał, bo do pracy dojeżdżał. Później przewijały się komarki. Do mojego starszego brata przyjeżdżał kolega, który miał motocykl. O, to już było coś! Pamiętam, jak siedziałem w domu i sam warczałem... Potem przewozili mnie na baku i z tyłu... Wreszcie sam spróbowałem. Jak miałem 12 lat, to już umiałem jeździć na komarku ojca. Wokół pełno leśnych dróg - było gdzie się uczyć.

Zobacz też: Odsłonięcie pomnika żużlowca Falubazu Andrzeja Huszczy

3 z 25
Wkrótce pan Andrzej dochrapał się własnego komarka, którego...
fot. Alicja Skowrońska

Wkrótce pan Andrzej dochrapał się własnego komarka, którego niebawem zamienił na WFM-kę.
- Była droga żużlowa koło fabryki tektury w Krępie, fajnie ubita. I zakręt w lewo, do fabryki. Tam pierwsze ślizgi żużlowe ćwiczyłem - zdradza pan Andrzej. - To było bardzo niebezpieczne, bo przy drodze rosły potężne buki, stał betonowy płot... Ale te półślizgi nieźle mi wychodziły.

Zobacz też: Odsłonięcie pomnika żużlowca Falubazu Andrzeja Huszczy

4 z 25
Oczywiście zbiegło się to w czasie z pierwszą fascynacją...
fot. Alicja Skowrońska

Oczywiście zbiegło się to w czasie z pierwszą fascynacją „czarnym sportem”, który wtedy naprawdę był czarny.
- Słyszałem o żużlu. Gdzie ja to widziałem? Telewizora przecież wtedy jeszcze nie mieliśmy... - z przymrużeniem oka próbuje sobie przypomnieć pan Andrzej. - Brat mnie wziął na żużel! Na pewno! Ludwik Jaskulski, Mieczysław Mendyka, Henryk Ciorga... W gazecie napisali o wynikach Andrzeja Pogorzelskiego - ależ mi się kojarzył z moim imieniem! No i Zbigniew Marcinkowski. O, to wtedy dla mnie idol był. Zbigniew Marcinkowski - pan Andrzej moduluje głos niczym Jacek Białogłowy z „Radia Zielona Góra”. - To imię i nazwisko tak pasowało mi do żużla! Nawet ostatnio powiedziałem mu, że jak szedłem do bierzmowania, to wziąłem sobie imię Zbigniew...

Zobacz też: Odsłonięcie pomnika żużlowca Falubazu Andrzeja Huszczy

Kontynuuj przeglądanie galerii
Dalej

Polecamy

Falubaz mógł zostać liderem, ale przegrał u siebie z Unią Leszno

Falubaz mógł zostać liderem, ale przegrał u siebie z Unią Leszno

Rafał Wanat to maratończyk z wyboru. Ale nie biegowy, lecz kolarski

Rafał Wanat to maratończyk z wyboru. Ale nie biegowy, lecz kolarski

Najmłodsi karatecy KK NIDAN Zielona Góra zdobyli sześć medali w Poznaniu

Najmłodsi karatecy KK NIDAN Zielona Góra zdobyli sześć medali w Poznaniu

Zobacz również

Pomagają szukać zaginionych i łączą rodziny. Dziś spotkali się w Zielonej Górze

Pomagają szukać zaginionych i łączą rodziny. Dziś spotkali się w Zielonej Górze

Najmłodsi karatecy KK NIDAN Zielona Góra zdobyli sześć medali w Poznaniu

Najmłodsi karatecy KK NIDAN Zielona Góra zdobyli sześć medali w Poznaniu