Tomasz Gollob: Tylko Crump chciał jeździć

Redakcja
fot. Kazimierz Ligocki
Udostępnij:
Odwołano ostatni turniej Grand Prix w Gelsenkirchen. Choć tor jest w hali, powodem całego zamieszania był zły stan nawierzchni.

Zawodnicy nie chcieli ryzykować jazdy po mokrej i rozchodzącej się pod kołami mazi.

To miał być finał z wielką pompą. Impreza w Gelsenkirchen zamykała cykl, więc wszyscy ostrzyli sobie zęby. Ale problemy pojawiły się już w piątek, kiedy kilka razy zmieniała się godzina rozpoczęcia oficjalnego treningu. Ułożony przez Ole Olsena tor zupełnie się rozsypał. Próbne jazdy rozpoczęły się dopiero w sobotnie popołudnie. Zdaniem fanów, którzy dotarli na miejsce, zawodnicy walczyli o utrzymanie się na motocyklach. Koła, jak nóż, po prostu cięły miękki materiał. Według nieoficjalnych informacji, sprowadzona statkiem z Kopenhagi nawierzchnia, zamokła podczas transportu. Mistrzostwo świata, nie ma co!

.

Na tym się jednak nie skończyło, bo organizatorzy postanowili przełożyć ostatnią rundę na sobotę, a jej gospodarzem będzie Bydgoszcz. Decyzja kontrowersyjna, ale chyba jedyna z możliwych. Po pierwsze, Super Prix miała być nagrodą, dla najlepszych zawodników na torach jednodniowych. Nie będzie. Po drugie, taki wybór - mimo wszystko - premiuje Tomasza Golloba, który walczy z Gregiem Hancockiem o brązowy medal. Zachwycony nie był także Jason Crump.

Bydgoszczanie byli w Niemczech i zapewnili, że potrafią w tydzień przygotować się do tak dużej imprezy. Poza nimi, pewnie nikt. I jeszcze jedno. BSI może być pewne, że w Polsce kibice szczelnie wypełnią trybuny. Ile biletów sprzedało się w Gelsenkirchen? Tego się pewnie nie dowiemy...

.

Rozmowa z Tomaszem Gollobem, kapitanem Caelum Stali Gorzów Wlkp. i czwartym zawodnikiem Grand Prix 2008

- Ile razy wyjechaliście w Gelsenkirchen na tor?- Jazdy spróbowało w piątek trzech zawodników: Adams, Pedersen i Crump. Tylko Jason wykorzystał cały treningowy czas, pozostali szybko zjechali do parkingu. Australijczyk jako jedyny był gotowy przystąpić do zawodów. Pewnie zakładał, że na ekstremalnie trudnym torze zdoła odrobić 16-punktową stratę do Nicky'ego.

- A co z resztą zawodników? Zastrajkowaliście?- Nie było żadnego strajku. Organizatorzy sami doszli do wniosku, że na tej plastelinie nie da się bezpiecznie przeprowadzić zawodów. Nawierzchnia była w gorszym stanie niż podczas sławetnej Grand Prix w Goeteborgu. Kiedy wyjechał na nią ciągnik, od razu robiły się głębokie na 15 centymetrów koleiny.

- Jak pan przyjął wiadomość o przeniesieniu imprezy na najbliższą sobotę do Bydgoszczy?- Bez entuzjazmu. Teraz wszyscy będą oczekiwali, że na swoim domowym torze bez problemów odrobię dwa oczka straty do Hancocka. A to przecież Greg wygrał pierwszy tegoroczny turniej w Bydgoszczy! Psychicznej presji się nie boję, trochę trudniej będzie natomiast dopasować sprzęt. Do Gelsenkirchen zabrałem maszyny, które mnie nie zawiodły w Kopenhadze. Teraz będą musiał wrócić do silników na tradycyjną nawierzchnię.

- A co będzie z wyścigiem Super Prix dla najlepszych na jednodniowych torach? Dwieście tysięcy dolarów wciąż czeka na nowych posiadaczy...- BSI będzie musiała coś wymyślić. Moim zdaniem ten bieg nie jest nikomu potrzebny. Mądrzejszym rozwiązaniem byłoby podniesienie gaży wszystkim uczestnikom Grand Prix, a nie dzielenie ekstra premii między kilku wybrańców. Inna sprawa, że do wygrania są całkiem przyziemne pieniądze. Gdyby to było dziesięć milionów dolarów, mógłbym nawet wyskoczyć przez bandę.

- Dziękuję.

Marcin Łada
Robert Gorbat
0 95 722 69 37
[email protected]

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
robander
Prezes STALI : ,, Na miejscu organizatorów spaliłbym się ze wstydu .
Rozmawiałem z Tomkiem Gollobem dwukrotnie i opowiadał mi, w jaki sposób podchodzono
do turnieju. Niechlujstwo i niekompetencja to jedyne słowa jakie cisną mi się na usta ''.
Stereotyp niemieckiej kompetencji organizatorskiej legł na jednodniowym ( niechlujnie ) przemoczonym torze.
Stadion odgórnie zamknięty ( zadaszony ) - więc trudno ( jakże ) było spartolić kwestię ,, meteorologicznego '' zabezpieczenia imprezy.
Skucha w odpowiedzialności nie leży zatem w sektorze niemieckim, a duńskim, a uściślając Duńczyka.
Ole Olsena.
Trzykrotny Mistrz Świata nie zabezpieczył nawierzchni transportowanej statkiem z Kopenhagi.
No może Jego ludzie nie zabezpieczyli. Być może nawet nie Duńczycy.
A morze wilgne, ba mokrusieńkie jest.
I tak rozmywa się odpowiedzialność.
Ole Olsen o jednodniowych nawierzchniach ( wypowiedż sprzed trzech miesięcy ) :
,, Na przygotowanie toru składa się wiele czynników, które muszą zgrać się ze sobą,
aby nawierzchnia była odpowiednia do zawodów. Ważne jest jaka jest pogoda,
i kto ową nawierzchnię przygotowuje ''....
Dodaj ogłoszenie