Unruh, czyli od zdrajców do bohaterów

    Unruh, czyli od zdrajców do bohaterów

    Dariusz Brożek (kurz) 0 95 742 16 83 dbrozek@gazetalubuska.pl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Unruh, czyli od zdrajców do bohaterów
    W czasie szwedzkiego Potopu międzychodzcy i międzyrzeccy Unruhowie wpierw poparli najeźdźców, potem przeszli na stronę Jana Kazimierza.
    Unruh, czyli od zdrajców do bohaterów
    Ostatnim znanym potomkiem rodu był wiceadmirał Józef Unrug. W 1939 r. bronił polskiego wybrzeża przed Niemcami. Bronił go nad wyraz dzielnie, choć oficerskie szlify zdobył w pruskiej marynarce wojennej.

    Historia rodu von Unruh jest mocno pogmatwana. Miał wiele gałęzi, we wszystkich powtarzają się na przemian męskie imiona Krzysztof, Jerzy, Bogusław, Baltazar i Aleksander, co utrudnia badaczom ustalenie, o którego Unruha może chodzić.
    Pochodzą z Frankonii, skąd w XIII w. trafili na Śląsk. Wpierw w okolice Brzegu, potem osiedlili się pod Kożuchowem, a pod koniec XVI w, rozpoczęli marsz na Wielkopolskę. Ich pierwszym przyczółkiem w Rzeczpospolitej był Międzychód. W 1597 r. Krzysztof von Unruh kupił miasteczko razem z Wielowsią, Muchocinem, Strychami, Świniarami oraz folwarkami Dzięcielin i Radgoszcz.

    - Byli protestantami. Zainwestowali w Polsce, bo w naszym kraju panowała wolność religijna i nie musieli się obawiać prześladowań. W 1613 roku synowie pierwszego właściciela Baltazar, Krzysztof i Jerzy otrzymują indygenat, czyli potwierdzenie ich szlacheckich przywilejów - mówi Artur Paczesny, muzealnik z Międzychodu.

    Jak Krzysztof napadł na kościół

    Razem z A. Paczesnym szukamy w Międzychodzie śladów po dawnych właścicielach. Rządzili miastem prawie 200 lat, ale zachowały się tylko dwa relikty po Unruhach. Pierwszy, to resztki muru, który dawniej otaczał ich pałac. Większe wrażenie robi na mnie stojąca w kościelnej kruchcie kamienna płyta z płaskorzeźbą Krzysztofa Unruha, który żył w latach 1624-89.

    Był starostą wałeckim i gnieźnieńskim, dowodził doborowym pułkiem, który sam wystawił i opłacał z własnej kiesy. Na stepach gromił Kozaków i tatarskie czambuły, regularnie bijał Rosjan i Turków. I swych braci w wierze Szwedów podczas Potopu. Ale wpierw witał ich chlebem i solą w swych dobrach, kiedy Piotr Opaliński poddał szwedzkim najeźdźcom Wielkopolskę. Wsparty przez regiment rajtarów zaatakował kościół w Kamionnie.

    - To było nasze lokalne preludium ataku na Częstochowę. Butny Unruh chciał złupić kościół i zagrać na nosie katolikom. Obroną świątyni dowodziła katoliczka Barbara Breza z Goraja. Już po Potopie wystąpiła do sądu o odszkodowanie za szkody, jakie Unruhowie poczynili wtedy w jej majątku - opowiada Paczesny.

    Palili katolików na stosach

    Przy furcie kościoła w Kamionnie zachowało się kilka kamiennych kul, które wmurowano w ścianę świątyni. Ponoć właśnie z nich protestanci strzelali do obrońców. Unruhowie z Międzychodu oraz ich krewniak Aleksander z Piesek pod Międzyrzeczem ruszyli z Szwedami na Pszczew. Spalili kościół i plebanię razem z proboszczem, po czym puścili miasteczko z dymem. W Trzcielu palili katolików na stosach. Zaczęli oczywiście od plebana i wikarego, którzy nie chcieli się wyrzec wiary.

    - Kiedy zwycięstwo zaczęło się przechylać na polską stronę Unruhowie zmienili front. Opuścili swych szwedzkich protektorów, ukorzyli się przed Janem Kazimierzem i zaczęli bić Lutrów - opowiada Paczesny.
    Unruhowie zapłacili za zdradę. Krzysztof musiał czekać sześć lat, aż w 1661 r. - po zakończeniu wojny ze Szwedami - polski monarcha zatwierdził przygotowany przez niego statut i nadał prawa miejskie założonej przez niego osadzie Unruhstadt (niem. Miasto Unruhów), która z czasem połączyła się w jeden organizm miejski z Kargową. W 1847 r. majątek przejął rząd pruski.

    Skansen w dawnym majątku

    HISTORIA RODU I WOJNY KOŚCIELNE


    Kościół w Kamionnie wybudowano w 1499 r. Podczas szwedzkiego Potopu usiłował go zdobyć Krzysztof Unruh wspierany przez Szwedów. Obroną dowodziła Barbara Breza z Goraja, która do końca wojny polsko-szwedzkiej najeżdżała i paliła majątki wspierających najeźdźców protestantów. W tym również Unruhów.

    Dawny kościół ewangelicki w Pieskach. W połowie XVII w. właścicielem wsi został gorliwy luteranin Aleksander von Unruh i po kilku latach wszyscy jej mieszkańcy przeszli na protestantyzm. Reformacja bardzo szybko dotarła do pobliskiego Międzyrzecza, gdzie już w drugiej połowie XVI w. większość mieszczan i szlachty porzuciła wiarę przodków.



    Unruhowie przekształcili rolniczo-rybacką osadę nad Wartą w jeden z najbardziej znanych w Wielkopolsce ośrodków sukiennictwa. I centrum reformacji. Nadali miastu statut, zgodnie z którym z pełni praw mogli korzystać wyłącznie Niemcy wyznania protestanckiego. Zmienili też jego nazwę na Birnbaum, co można przetłumaczyć jako Gruszewo.

    W 1785 r. Unruhowie sprzedali miasto Adamowi Karolowi Mielęckiemu. Ale nie opuścili Ziemi Międzychodzkiej. Razem z A. Paczesnym dojeżdżamy do niewielkiej wsi Mniszki. Miejscowe gospodynie to kopalnia ludowych tradycji; same kręcą masło z mleka, smażą śliwki na powidła i zbierają zioła. Nas interesują jednak stojące tuż za wsią dwie wille i folwark.

    To dawna posiadłość ostatnich międzychodzkich Unruhów. Teraz w byłej chlewni folwarku mieści się skansen. - To był wzorowo prowadzony majątek. W rękach Unruhów znajdował się aż do stycznia 1945 roku - mówi Jacek Kaczmarek, który kieruje skansenem.

    Przeszli na katolicyzm

    Na wschodzie międzychodzcy Unruhowie nie mogli konkurować z potężnymi rodami Kwileckich, Opalińskich czy Kurnatowskich, dlatego zaczęli przeć na zachód. Jerzy Unrug powiększył swą posiadłość przez zakup dóbr w Kargowej, Pieskach, Bukowcu i Nowym Gorzycku. Jego syn Krzysztof dokupił posiadłości Trzciel, Wytomyśl, Poniec, Stoki, Casimierz.

    - Aleksander Unruh z Piesek był gorliwym luteraninem. Potem jednak ta gałąź rodu uległa spolszczeniu. Unruhowie zaczęli się żenić z polskimi szlachciankami, przejęli nasze obyczaje i przeszli na katolicyzm. W XIX w. zaczęli się pisać Unrug. Ostatnim potomkiem tej linii był wiceadmirał Józef Unrug, który podczas kampanii wrześniowej dzielnie bronił naszego wybrzeża - mówi Ryszard Patorski, regionalista z Międzyrzecza.

    JÓZEF MICHAŁ UNRUG (1884 -1973)



    Urodził się w Brandenburgu pod Berlinem. W 1907 r. ukończył pruską szkołę morską i zdobył oficerski patent. Podczas pierwszej wojny był m.in. dowódcą okrętu podwodnego.

    Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości przeniósł się do kraju i wstąpił do polskiej marynarki wojennej. Był m.in. dowódcą Dywizjonu Okrętów Podwodnych, a w 1925 został wyznaczony na dowódcę floty. Podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. dowodził obroną wybrzeża. 1 października w związku z zepchnięciem resztek polskich sił na półwysep Helski i brakiem możliwości dalszej walki podjął decyzję o kapitulacji. Trafił do niewoli, przebywał kolejno w kilku obozach. M.in. w Woldenburgu, czyli w obecnym Dobiegniewie.

    HERB RODU UNRUH



    To czerwony lew na złotym polu. W XVIII w. zdobiła go już korona. Miał liczne odmiany, gdyż ród był podzielony na wiele gałęzi, linii i domów.

    Siedzibą rodu był zamek na Lipowcu, obecnie to dzielnica miasta. Z jednej strony sąsiadował z kościołem ewangelickim (obecnie katolicki pw. Niepokalanego Serca Maryi), a z drugiej z parkiem nad jeziorem. Został wyburzony przed pierwszą wojną światową.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Lubuskiej

    Pół roku za pół ceny! Świąteczna promocja prenumeraty cyfrowej Gazety Lubuskiej

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia