Złomkrex - Unia: Kolejna mokra robota

Marcin Łada 0 68 324 88 14 [email protected]
Jeden traktor markujący pracę na torze - ten widok już znamy. W podobny sposób Unia Tarnów "zapobiegła” w kwietniu meczowi z ZKŻ-em Kronopolem.
Jeden traktor markujący pracę na torze - ten widok już znamy. W podobny sposób Unia Tarnów "zapobiegła” w kwietniu meczowi z ZKŻ-em Kronopolem. fot. Tomasz Gawałkiewicz
Rewanżowy mecz półfinałowy w Częstochowie został odwołany z powodu złego stanu toru. Zdaniem przyjezdnych, "Lwy" zrobiły wszystko, żeby storpedować spotkanie - czyli nic.

Czwartkowe wypadki pod Jasną Górą potwierdziły, że mamy coraz ładniejsze stadiony i możemy oglądać najlepszych zawodników na świecie, ale regulaminy i działacze nie spełniają jakichkolwiek standardów.

Kibice Falubazu pewnie doskonale pamiętają kwietniową wycieczkę do Tarnowa. Tam też woda storpedowała zawody. Gospodarze walczyli wtedy z mokrym torem za pomocą jednego ciągnika i bezradnie rozkładali ręce. Chodziło przecież o bezpieczeństwo zawodników...

Tylko że nikt nie był głupi. Wszyscy wiedzieli, że powtórka odbędzie się w terminie, który wyklucza z gry obcokrajowców gości Nielsa Kristiana Iversena i Fredrika Lindgrena. Odwołania nie pomogły, bo manipulacja odbyła się zgodnie z regulaminem. Padało, tor nie nadawał się do jazdy, a gospodarze próbowali go naprawić. Więc o co chodzi?

Formalnie miał rację

Czwartkowy mecz to znacznie większy kaliber, bo stawką jest miejsce w finale, ale mechanizm identyczny. Strażnicy regulaminów i działacze znów dali popis.
Złomrex Włókniarz i Unia Leszno już w środę prosiły komisarza Ekstraligi Ryszarda Głoda o przełożenie spotkania na wyznaczony przez niego niedzielny termin rezerwowy. Padał deszcz, a do tego kilku zawodników czekały karkołomne podróże.

Czwartek nie pasował leszczynianom Damianowi Balińskiemu i Jarosławowi Hampelowi oraz asowi miejscowych Nickiemu Pedersenowi, którzy w środę wieczorem jeździli w lidze szwedzkiej. Mało tego, zaraz po spotkaniu Pedersen, Greg Hancock, Leigh Adams i Krzysztof Kasprzak musieliby pędzić na piątkowy trening przed Grand Prix Włoch.

Kluby chciały, ale komisarz nie pozwolił, zasłaniając się regulaminem. Z formalnego punktu widzenia faktycznie nic nie mógł zrobić.

Ja tam swoje wiem

Skoro tak, "Byki" sprężyły się i w pełnym składzie zameldowały w Częstochowie. Choć świeciło słońce, zastali tam kartoflisko i jeden krążący po nim traktor. W obozie miejscowych brakowało ponadto Pedersena, Hancocka i Lee Richardsona.

- Gospodarze zrobili wszystko, żeby tego meczu dziś nie odjechać - mówił na antenie "Radia Elka" trener Unii Czesław Czernicki. - Hancock na pewno by nie przyjechał. Nicki był już w Londynie i awaryjnie go ściągali, bez sprzętu, który pojechał do Włoch.

- Dziś nie dało się jechać. Jestem w stu procentach przekonany, bo sam też trochę na żużlu jeździłem i wiem - ripostował szkoleniowiec "Lwów" Piotr Żyto. - Ktoś na siłę chciał jechać, ale to się nie udało.

Żyto dodał, że faktycznie zwolnili trójkę obcokrajowców, bo byli rano umówieni z leszczynianami. Miał przyjechać ich przedstawiciel i w obecności sędziego planowali przełożyć mecz. "Byki" w ostatniej chwili zmieniły jednak zdanie. Prezes Unii Józef Dworakowski zaprzeczył, jakoby były takie umowy.

Komentarz

Swego nie znacie?

Mój redakcyjny kolega śmiał się podczas igrzysk z chińskiego podejścia do przepisów. Naciął się na policjanta, kiedy próbował pójść na skróty, a nie wyznaczoną ścieżką. Nadłożył kawał drogi, spocił się, nawyzywał, ale przecież regulamin go nie usłyszał. Ten polski, żużlowy także jest niewzruszony. Na jego straży stoją goście równie nieugięci, jak tamten chiński policjant. Także u nas ludzie muszą się dostosować do przepisów, a nie odwrotnie...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
robander

Do trzech razy sztuka?
Deszcze niespokojne potargały tor.
A my na tej farsie ładnych parę dni.
Dnia 25.09. o 14.00 sędzia zawodów Maciej Spychała nakazał rozpoczęcie prac.
Prace utkwiły w mokrym punkcie, choć pogoda temu nie służyła.
Słonko zajaśniało, aby ulżyć ciężkiej doli osuszatorom.
Organizatorom przyświecał jednak jaśniejszy cel.
Celowali w niedzielę : przybieżą i Greg i Nicki i Lee.
Naprawdę Trzej Królowie.
Bez Nich, po nich choćby i potop.
Dobra. STOP.
Niech żyje :
STAAL!!!!!

Dodaj ogłoszenie