Cud modernizmu w Jankowej Żagańskiej! To miejsce pielgrzymek architektów!

Małgorzata Trzcionkowska
Małgorzata Trzcionkowska
Modernistyczna wieża w Jankowej Żagańskiej
Modernistyczna wieża w Jankowej Żagańskiej Architekci
Wieża w Jankowej Żagańskiej w przyszłym roku będzie miała 100 lat. To niesamowity zabytek architektury, stworzony przez bardzo znanego architekta, który miał wpływ na pokolenia. O jej wyjątkowości mówią sami architekci.

- Na wschód od stacji kolejowej, ukryty za drzewami stoi „Cud modernizmu”! - opowiada Jerzy Skupień. - Podchodzisz do niego przez betonowy plac, pusty jak lotnisko, otoczony dzikimi zaroślami. Strzelisty, klinkierowy, ze szczelinkami okien, nie do objęcia jednym rzutem oka, bo za wysoki; nie do opisania jednym słowem, bo co to za bryła?...
Przyjechałem, zobaczyłem i …. zdębiałem. Czegoś tak nowatorskiego w swoim 70-letnim życiu nie spotkałem. Budynek w typie portierni czy kotłowni szokuje oryginalnością i techniczną doskonałością – ma 34 metry wysokości i 2 stopnie zbiegu w pionie klinkierowego muru, który nie ma śladów docinania wiśniowej cegły.

Niesamowita wieża z Jankowej

- W sklepie mówią: „Tam już nic nie ma…” — jeżeli myślą o złomie na wino marki Wino to rzeczywiście, ale jeżeli spojrzeć na kunszt stolarza, który stworzył 12 biegów schodowych i ślusarza, spawającego stalową, pionową drabinkę o 12 stopniach na zbiornik typu Intze — to jest kunszt architekta i rzemieślników - tych co bez lasera wymurowali idealnie te ściany z różnowymiarowej cegły — kontynuuje Jerzy Skupień. - Do dziś jest tylko 5 spękań wewnątrz budynku! Nie ma żadnych ubytków w spoinach zewnętrznych narażonych na spływającą wodę deszczową i burzową. Schodki mają 3 złamane stopnie! Po 99 latach, bo za rok będziemy obchodzić 100-lecie - "babci wieży".

Wieża ciśnień jest dziełem wybitnego architekta Ottona Bartninga (1883 - 1959), który w chwili tworzenia projektu miał 38 lat. Wszystkie poprzednie i późniejsze wieże ciśnień mają konstrukcję solidnego „grzybka” albo balonu podpartego wieloma stalowymi profilami. Oczywiście autorzy stosowali również klinkier, ale nigdy nie tak.

Konstrukcję budynku tworzą 38-centymetrowe ściany zbieżne w pionie z pochyleniem 4,7%, podpierając sześciokąt nieforemny (o bokach 3 i 3,5 m), Najdziwniejszy jest trzon. Tworzą go prostokąt 8,24 x 4,90 z dwoma „dziobami” [typowymi dla ekspresjonizmu] o bokach 2,55 m. Te dzioby są przecięte okienkami 32 x 204 cm – proporcja okienek krosnowych prawie 1 : 7. Okna z zewnątrz to kreseczki na elewacji, ale w środku oślepiająca świetlistość, bo zostały zlokalizowane w osi północ-południe.

Wieża jest też technologicznym cackiem; dwa pierwsze stropy odcinkowe na belkach dwuteowych wznoszące się na 6 i 12 m mają na środku otwory (1 X 1,5m), do wciągania pompy w wypadku konieczności remontu. Na trzecim piętrze stoi do dziś prostopadłościenny, zamknięty zbiornik pośredni o pojemności 14 m3, z niego pompowano wodę na prawie 24 m powyżej parteru do walcowatego, głównego zbiornika – mieszczącego 35 m3 wody - czyli 35 ton podpartych na 10 m2 murów obwodowych. To wszystko połączone było systemem rur pompujących i wyprowadzających wodę do wielkiej dachówczarni. Dziś tych rur już nie ma.

Niewiele ocalało do naszych czasów

Podparcie 5 kondygnacji o kształcie sześciokąta wymagało zastosowania wspornika i zrobiono go z uskakujących o 6 cm co warstwę cegieł. Dach pokrywający całość miał najmniejsze możliwe przewieszenie po 10 cm. Trapezowe okna poddasza wyglądają, jak by płakały. A kwadraty okienek widokowych są pod kątem 45 stopni do płaszczyzny ścian. I kierują wzrok na malownicze fragmenty okolicy i jedno na dyrekcję.

Ale oprócz tego musiała być instalacja elektryczna zabezpieczona dwoma główkami porcelanowymi (zachowanymi) i licznymi izolatorami na ścianach (za wysoko więc ocalały).

I to powinno być wszystko, ale Bartning wiedział, że woda może w zimie zamarznąć, więc zaprojektował maleńki piec na parterze, z którego spaliny biegły 35-metrowym, oczywiście skośnym kominem w narożniku „dzioba”. Gdyby na tym skończył, budynek by już nie stał. Parujące skropliny z obu zbiorników spowodowałyby zniszczenie dachu, murów i strychu; wszystko by runęło. Dlatego Bartning zaprojektował jeszcze jeden wylot wentylacyjny na strychu dla wentylacji całej przestrzeni wnętrza wieży.
Niezbędny był też wodowskaz, którego ślizgi, z podziałką i strzałka pokazująca, poziom wody. Rolka prowadząca stalową linkę przez otwór w ścianie parteru do środka i po murach, aż do pływaka w górnym zbiorniku umożliwiała odczyt stanu wody. Było to konieczne do sprawnej produkcji dachówek z gliny.

Jedyny pomnik architekta w Polsce

Założycielami fabryki „Zeipauer Dachstein und Braunkohlwerke AG” powstałej w 1909 byli panowie: Hugo Landau z Berlina, Alfred Pollak i Bronisław hrabia Malczewski (przemysłowiec, inżynier i wojskowy). W oparciu o patent M. Perkiewicza (Doppelfalzziegel = dachówka na podwójną zakładkę) produkowali wybitnie wytrzymałą dachówkę dla terenów górskich i nadmorskich. W latach 20 XX w. właściciel zamówił projekty: budynku dyrekcji, wieży wodnej i własnego domu w Szczepanowie. Dom przetrwał wojnę, ale potem spłonął i zasilił cegłą odbudowę Warszawy.
Dziś wieża pozostała jedynym pomnikiem założyciela Bauhausu Otto Bartninga w Polsce. W lipcu odwiedziła ją grupa architektów, na których zrobiła niesamowite wrażenie.

Czytaj również na naszym portalu

Wideo: Polska nada plastikowa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie