Cud w Neapolu. Świątyni pilnuje policja (zdjęcia)

    Cud w Neapolu. Świątyni pilnuje policja (zdjęcia)

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Tłum wiernych i turystów chce otrzeć się o cud

    Tłum wiernych i turystów chce otrzeć się o cud ©fot. Dariusz Chajewski

    Wokół katedry w Neapolu pojawili się policjanci, gwardziści, a raczej gwardzistki. Powodem nie są ani częste tutaj zamieszki, ani kosztowności zgromadzone w świątyni. To tylko... zwykły cud. Znów, jak to się dzieje na początku maja, rozpuściła się krew św. Januarego.
    Tłum wiernych i turystów chce otrzeć się o cud

    Tłum wiernych i turystów chce otrzeć się o cud ©fot. Dariusz Chajewski

    [galeria_glowna]
    W sobotę poprzedzającą pierwszą niedzielę maja - jak co roku - doszło do cudu św. Januarego, czyli rozpuszczenia się krwi patrona Neapolu. Wydarzyło się to 1 maja o godz. 20,15, o czym zebranych ukazanie się nad ołtarzem białej chusteczki.
    - A jednak św. January nas kocha - powiedział, jak donosi KAI, kardynał Crescenzio Sepe, gdy grudka krwi, przechowywana w ampułce, rozpuściła się po długim oczekiwaniu.
    Gdyby to nie nastąpiło, wierni modliliby się o cud, gdyż jest to także wróżba. Jeśli zawartość ampułki rozpuszcza się szybko jest to znakiem pomyślności. Jeśli ciecz się nie pojawi na Neapol spada jakieś nieszczęście, jak w 1944 roku, kiedy doszło do wybuchu Wezuwiusza. W maju 1991 r. skropliła się dopiero po 47 godzinach wystawienia.

    Cud trzy razy w roku

    Do cudu dochodzi trzy razy w roku: w maju, we wrześniu i w grudniu. I nawet sceptyczni naukowcy do końca nie potrafią wyjaśnić przyczyny tego zdarzenia. Męczennik został ścięty w 305 r. i jak mówi tradycja, jedna z obecnych przy egzekucji niewiast zebrała do flakonika nieco krwi. Flakonik z nią do dziś przechowuje się w specjalnym relikwiarzu.

    Badania naukowe wykazały, że jest to ludzka krew, która ma właściwości i zachowuje się jak tętnicza krew żyjącego człowieka. Do zjawiska dochodzi niezależnie od temperatury. Fizycy i hematolodzy są zgodni, że przetrwania krwi przez 1.700 lat w stanie morfologicznie niezmienionym nie można naukowo wytłumaczyć. Upadła też hipoteza dodania do krwi jakiejś substancji upadła - badania archeologiczne dowiodły, że ampułki i ich zamknięcia pochodzą z IV wieku i nie ma możliwości innego ich otwarcia jak tylko przez rozbicie.

    Zjawisko chemiczne
    Przypuszcza się, że wyjaśnieniem cudu jest zjawisko tiksotropii, w którym niektóre płyny mogą stać się mniej lepkie gdy podda się je mieszaniu. Płyny takie po pewnym czasie od momentu mieszania ponownie "zastygają", tzn. zwiększają swoją lepkość do normalnej wartości. Znane płyny tiksotropowe zachowują jednak swoje właściwości maksymalnie przez dwa lata.
    Włoski uczony prof. Gastone Lambertini, po wielu latach badań, doszedł do następującego wniosku: "Krew św. Januarego to jest skrzep, który żyje i który oddycha: nie jest więc jakąś alienującą pobożnością, lecz znakiem życia wiecznego i zmartwychwstania".

    Relikwie krwi znajdują się w katedrze, w kaplicy zbudowanej na początku XVII w. jako dziękczynienie za uratowanie Neapolu od epidemii dżumy. Misternie wykonany relikwiarz, wewnątrz którego są dwie ampułki, przechowywany jest w kasie pancernej. Jedna z ampułek jest większa, wypełniona w około dwóch trzecich krwią. Natomiast w mniejszej ampułce krwi jest niewiele. Obie ampułki są zapieczętowane bardzo twardym mastyksem.

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Wybierz region, dokąd chcesz wyjechać:

    Turystyczne TOP

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018

    Tu znajdziesz kandydatów w wyborach samorządowych 2018