Czy leczenie w prywatnych szpitalach nas zaboli?

Danuta Kuleszyńska (kb) (habe) 0 68 324 88 43 [email protected]
Wczoraj na kardiochirurgii w Nowej Soli dr Jarosław Jasiński ( z lewej) wspólnie z Ryszardem Stanisławskim wszczepiali by-passy jednemu z pacjentów. Przy zabiegu asystowała Iwona Strep-Kaźmierczak, instrumentalistka. fot. Marek Marcinkowski
Nikt z sejmowej trybuny nie mówi konkretnie za co będziemy płacić, ile i na jakich zasadach. Czy już wiadomo dla kogo pomysły posłów będą korzystne, a dla kogo źle się skończą?

Pytamy szefów naszych szpitali.

- Lekarze usunęli mi tętniaka z serca i dali nowe życie. Za operację nie zapłaciłem grosza, choć to prywatny oddział - cieszy się Kazimierz Arcimowicz. Był operowany w Nowej Soli.

Jeszcze trzy lata temu na operacje serca jeździliśmy do Poznania, Wrocławia, Szczecina. Dziś w Nowej Soli mamy kardiochirurgię na najwyższym poziomie. Oddział mieści się na piątym piętrze, należy do prywatnej kliniki chorób serca Medinet we Wrocławiu, która dzierżawi pomieszczenia od szpitala.

- Za leczenie i operacje chorzy nie płacą u nas ani grosza, bo mamy podpisany kontrakt z NFZ - przyznaje dr Jarosław Jasiński, ordynator kardiochirurgii. - Rocznie przyjmujemy pięć tysięcy pacjentów, przeprowadzamy ponad 400 operacji. Przyjeżdżają do nas ludzie z Zachodniopomorskiego, Dolnośląskiego, Świętokrzyskiego, a nawet z Mazur.

Arcimowicz przyjechał ze Zgorzelca. - Wiedziałem, że to prywatna kardiochirurgia, dlatego ją wybrałem - mówi. - Miałem świetną opiekę, lekarze usunęli mi tętniaka z lewej komory serca, zastawka też się nie zamykała. Co tu dużo gadać, dali mi nowe życie.

Na nowosolskiej kardiochirurgii wszczepia się by-passy, modyfikuje zastawki, wymienia części uszkodzonej aorty, koryguje wady wrodzone serca u dorosłych. - Dziennie przeprowadzamy po dwie operacje - dodaje Jasiński. - Jeden zabieg kosztuje średnio 18 tysięcy złotych. Oczywiście pacjent nie ponosi żadnych kosztów.

Skwierzyna: Rozwijamy wachlarz usług

W naszym województwie prywatyzacja lecznic zaczęła się sześć lat temu. Pierwszą, która przekształciła się w spółkę prawa handlowego, jest ta w Skwierzynie. Należy do spółki Nowy Szpital, którą zarządza Zakład Usług Konsultingowych Know How w Szczecinie. Wystartowała z zerowym kontem, a spłatę zobowiązań wzięło na siebie miasto.

- Długów żadnych nie mamy, planujemy wydatki, pilnujemy finansów - wylicza zalety prywatyzacji Marzena Kucharska, pełnomocnik prezesa szpitala. - Co więcej, rozwijamy wachlarz usług medycznych.

Zwiększyliśmy ilość łóżek na położnictwie i ginekologii, stworzyliśmy oddział ortopedii jednego dnia, na którym m.in. rekonstruujemy staw kolanowy, uruchomiliśmy zakład opiekuńczo-leczniczy na 40 łóżek. Działamy w oparciu o umowy z narodowym funduszem, dlatego chorzy nie płacą u nas za zabiegi i za leczenie.

Minusem prywatyzacji była likwidacja oddziału dziecięcego i intensywnej terapii, które okazały się nierentowne. - Opiekę nad dziećmi i intensywną terapią przejął odległy o 18 km Międzyrzecz - wyjaśnia Kucharska. - Nie było sensu utrzymywać oddziałów w takiej bliskości od siebie. Decyzja zapadła po negocjacjach z NFZ.

Kostrzyn: Skorzystać mają pacjenci

Lecznica w ub. roku obroniła się przed bankructwem, bo powiat gorzowski przekazał jej prowadzenie spółce Nowy Szpital. Wydzierżawił nieruchomości użytkowane wcześniej przez Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, który postawiono w stan likwidacji.

Ale powiat był zmuszony wziąć na siebie długi placówki (dziś wynoszą ok. 100 mln zł). Prywatna spółka wyprowadziła lecznicę na prostą (bez długów nie było to trudne), a teraz chce kupić szpitalne nieruchomości. Rzeczoznawca wycenił je na 7 mln zł, lecz wojewoda Helena Hatka uznała, że może to być za niska kwota i poprosiła NIK o sprawdzenie wyceny. Transakcja utknęła, co niepokoi powiat i spółkę.

Wicestarosta Grzegorz Tomczak przypomina, że spółka zobowiązała się zainwestować w szpital minimum 5 mln zł do 2012 r., na czym skorzystają pacjenci, bo będą leczyli się w lepszych warunkach. Dyrektorka szpitala Małgorzata Kosiewicz podkreśla, że czas działa na niekorzyść placówki. - Mamy narzucone przez sanepid terminy modernizacji obiektów i chcemy rozpocząć inwestycje - tłumaczy. Dodaje, że starostwo nie ma na to pieniędzy, a spółka nie będzie chciała inwestować w nie swój majątek.

Świebodzin: Szpital przynosi zyski

Czy leczenie w prywatnych szpitalach nas zaboli?

- Staramy się, by oddział był atrakcyjny dla matek - mówi Hanna Lodzińska, kierowniczka neonatologii w Nowym Szpitalu w Świebodzinie. - Dbamy o atmosferę, bo chodzi o to, żeby było sympatycznie i wygodnie. Myślimy o specjalnych krzesłach do karmienia piersią.
(fot. fot. Paweł Janczaruk)

Artur Malejka, dyrektor Nowego Szpitala w Świebodzinie przytacza fakt, który stał się już anegdotą. Telewizja robiła sondę wśród pacjentów w Kostrzynie.

Wszyscy chwalili dobrą opiekę, nowoczesny sprzęt, komfort leczenia. - A czy jesteście za prywatyzacją szpitali? - dopytywała dziennikarka. - Nie! - odpowiadali zgodnie pacjenci. - Jak to? Przecież leżycie w prywatnym szpitalu!

- Chorzy często nie wiedzą, gdzie się leczą - zauważa Malejka. - I tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia, bo najważniejsze jest, by za leczenie nie musieli płacić.
W Świebodzinie nie płacą, choć od stycznia szpital należy do spółki.

- Działamy w oparciu o kontrakty z NFZ, nie zlikwidowaliśmy żadnego oddziału, nawet tak nierentownego, jak intensywna terapia - mówi Malejka. - Cały szpital przynosi zyski, które inwestujemy w rozwój. Stworzyliśmy oddział opiekuńczo-leczniczy, a od stycznia nosimy się z zamiarem świadczenia usług specjalistycznych, jakich nie prowadzi się w szpitalach powiatowych.

Z przekształcenia lecznicy publicznej w zakład niepubliczny zadowolony jest starosta Zbigniew Szumski. - Spółki są najlepszym rozwiązaniem na uzdrowienie sytuacji w służbie zdrowia - przekonuje. - Szpitale publiczne to przeżytek tkwiący po uszy w poprzednim systemie.

Żary: Liczymy się z każdą złotówką

Szpital na Wyspie w Żarach został przekształcony w spółkę samorządową sześć lat temu. - Nie mamy długów, a zyski inwestujemy w zakup sprzętu i remonty. Ostatnio kupiliśmy aparat USG, analizatory, mamy nowe wyposażenie laboratorium, stworzyliśmy pracownie tomografii komputerowej - wylicza Wiesław Olszański, prezes lecznicy.

- Pacjenci nie muszą się niczego obawiać, bo leczymy ich za darmo, pod warunkiem, że są ubezpieczeni. No, może mniej zadowolony jest nasz personel, bo trzymamy mocno dyscyplinę finansową i liczymy się z każdą złotówką.

Co zyskamy na reformie zdrowia?

Sejm zmienił polską służbę zdrowia. We wtorek posłowie przyjęli pakiet sześciu ustaw, z których najważniejsza dotyczy zakładów opieki zdrowotnej. Należą do nich m.in. szpitale.

Nowe przepisy oznaczają, że:
1 Szpitale trafią w ręce samorządów. To one będą ich właścicielami. Będą mogły wydzierżawić je firmom prowadzącym usługi medyczne. Gmina czy powiat mogą też sprzedać całość lub część swoich udziałów - za zgodą radnych lub mieszkańców w referendum. Transakcja nie dotyczy jednak budynków i gruntów należących do zakładu.

2 Dla pacjentów ubezpieczonych w NFZ nic się nie zmieni. Leczenie szpitalne wciąż będzie bezpłatne, bo z pieniędzy funduszu.

3 Szpitale do stycznia 2011 r. obowiązkowo przekształcą się w spółki. Ma to poprawić zarządzanie lecznicami oraz stan ich finansów. Bo po zmianach dopuszczalne jest prowadzenie innej działalności niż medyczna. Jeśli zaś o nią chodzi, szpitale będę mogły odpłatnie leczyć pacjentów, którzy są gotowi zapłacić za szybsze przyjęcie. W przyszłości, gdy powstaną prywatni ubezpieczyciele, będą również im oferowały swoje usługi.

4 Dzięki lepszemu zarządzaniu, szpitale mają już tak się nie zadłużać i mieć więcej pieniędzy na potrzeby pacjentów, np. na leki (dziś często sami musimy przynosić je na oddziały, których nie stać na kupno wielu specyfików). Wyżywienie też będzie darmowe.

5 Jeśli jednak odziały będą się zadłużały albo przynosiły straty, będzie można je zmniejszyć lub zamknąć. Podobnie jak i cały szpital.

6 Szpital przyjmie każdego pacjenta, którego życie lub zdrowie będzie zagrożone. Niezależnie od tego, czy chory jest ubezpieczony, czy nie.

7 Czas oczekiwania na operacje ma się skrócić. Bo za wykonane zabiegi szpitale będą dostawały premie szybciej, niż będą to przewidywały terminy określone przez ministerstwo zdrowia (takie standardy są właśnie opracowywane).

Teraz ten pakiet ustaw trafi do Senatu. Potem do prezydenta, który niemal na 100 proc. je zawetuje.

Trzy pytania do Krzysztofa Rokickiego, lekarza rodzinnego

Krzysztof Rokicki. Zwyciężył w kategorii "lekarz rodzinny" w plebiscycie Nasz Doktor 2008, który zorganizowaliśmy razem z Narodowym Funduszem Zdrowia. Prowadzi praktykę w Zielonej Górze. Pracuje też w poradni psychiatrycznej, która jest niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej.
(fot. fot. Krzysztof Kubasiewicz)

1 Czy zmiany dotkną całą służbę zdrowia?- Tak, bo do szpitali trafiają i pacjenci podstawowej opieki zdrowotnej, i specjalistycznej. My lekarze niewiele jednak wiemy o pełnej skali i zasięgu reformy. Jest słaby przepływ informacji. Pacjenci są przerażeni słysząc, że ma być prywatyzacja. Pytają, czy wtedy za leczenie trzeba będzie płacić z własnej renty czy emerytury. Tłumaczymy, że nie ma znaczenia, kto jest właścicielem szpitala - państwo, gmina czy prywatna osoba. I tak NFZ zapłaci za leczenie szpitalne, bo w sferze zabiegów medycznych pakiet tej ustawy nic nie zmienia.

2 Jak pan ocenia jej założenia?- Jest dobra w swym zamyśle, bo trzeba uporządkować system szpitali. Nie można ich jednak przekazywać samorządom bez pieniędzy, bo to będzie garb. Trzeba zająć się ekonomią, bo to sposób finansowania lecznic jest głównym problemem. NFZ chwali się, że ma oszczędności na ponad miliard złotych. Te pieniądze powinny trafić do pacjentów, by skrócić kolejki oczekujących na operacje.

3 Czy przejęcie szpitali przez samorządy, może poprawić przepływ pieniędzy?- Uważam, że tak. Gmina czy powiat lepiej znają medyczne realia danego regionu. Będzie to szansą na bardziej skuteczne negocjacje z NFZ.

- Dziękuję.

Wanda Szumna, dyrektorka szpitala w Gorzowie:

- Z punktu widzenia naszego szpitala, tworzenie spółek prawa handlowego niczego nie zmieni. Bo przeszła poprawka SLD mówiąca, że właścicielem gruntu jest marszałek, a u nas tak właśnie jest.

U nas byłoby to tworzenie spółki prawa handlowego bez majątku. Co to więc za zarządzanie, jeśli na przykład nie można będzie wziąć kredytu? My go nie potrzebujemy, ale gdybyśmy musieli wziąć, trzeba byłoby to zrobić za pośrednictwem marszałka. I jeszcze ważna rzecz - każda spółka prawa handlowego nastawiona jest na zysk.

Szpitale nie mogą mieć takiego celu, bo będzie się to odbywało kosztem pacjenta. Nie będzie bowiem lecznicy opłacało się prowadzić usługi niskodochodowej. I tak już się dzieje, na przykład szpitale w Kostrzynie i Skwierzynie wybierają kąski najlepiej płatne. Kostrzyn operuje zaćmę, ale gdy są powikłania, pacjent odsyłany jest do Gorzowa. I na koniec: spółki powinny być tworzone w tych szpitalach, które tego chcą.

Waldemar Taborski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze

- Rządowy projekt, by przekształcać szpitale w spółki prawa handlowego, jest korzystny dla tych placówek, które mają kolosalne długi i nie radzą sobie z zarządzaniem.

W naszym przypadku sytuacja niewiele się zmieni, bo zielonogórski szpital jest w dobrej kondycji finansowej. Zaległości sięgają zaledwie 4,5 mln zł. Dlaczego jedni radzą sobie z długami, jak choćby Międzyrzecz czy Nowa Sól, a inni zostają daleko w tyle? Wszystko zależy od prawidłowego zarządzania lecznicą, a więc od kadry kierowniczej. My już od dawna kierujemy się rachunkiem ekonomicznym i reagujemy na zapotrzebowanie rynku.

Dlatego rozwijamy onkologię, neurochirurgię, kardiologię, a neonatologia należy do czołówki krajowej. Owszem, mamy też oddziały słabsze, ale nie będziemy ich likwidowali, tylko postawimy większe wymagania. Jeśli nasz szpital przekształci się w spółkę prawa handlowego, różnica będzie jedynie taka, że w nowej sytuacji będziemy mieli większą możliwość podejmowania decyzji wewnątrz lecznicy.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zolwin
W dniu 25.10.2008 o 22:13, Robinho napisał:

Moim zdaniem twoje Zolwin wyliczenia nie mają oparcia w żadnych faktach. Szpitale prywatne nei mają racji bytu jako takie. Wyjatkeim sa wysoko wyspecjalizowane oddziały, które rzeczywiście można by dyskutowac czy nie leiej sprywatyzowac, ale powszechne leczenie na siebie nie zarobi i rachunek jest bardzo prosty: chorych wciąż będzie więcej niż jest w stanie zapłacic za ich leczenie NFZ.A po drugie sprawa podziału pieniedzy w Polsce jak dla mnie ma charakter na wskroś zbójecki. Najpeierw wrzuca się calą kasę do wspólnego wora (a ten characz płacą wszyscy). Potem dwóch mądrych (polityków) siada do flaszki i dzieli pieniązki ustalając kryteria (ile jest szpitali i na jakim poziomie referncyjnym, ilośc mieszkanców i inne śmieszne kryteria). W rezultacie zawsze do lubuskiego trafia mniej kasy niż by to wynikało z zasad logiki. Np mimo że nie upadały szpitalew zeszłym roku, nie zmieniła się sytuacja demograficzna a notowaliśmy gospodarcze wzrosty czyli także większe wpływy do budżetu to nasze województwo dostało mniej pieniędzy, a neiktóre oddziły NFZ więcej. Potem jak juz trafia ta kasa do regionów to trzeba podpisac z tej niepokrywajacej naszych wszystkich potrzeb kasy kontrakty ze szpityalami i lekarzami. A skoro jest zbyt mało kasy, to nie wszzyscy dostają. I w kuluarach zaczynają się gierki kto ma dostac i le i na jjakich warunkach. Chcę przez to powiedziec, że pieniądze są przydzielane politycznie. W tej sytuacji poddaje w wątpliwosc istneinei sprywatyzowanej słuzby zdrowia, bo jesli np NFZ ni podpisze z takim szpitalem kontraktu przez rok, to taki szpital będzie trzeba po prostu zamknąc.Reforma powinna pójsc w inną stronę. Ale nei ma sensu się o tym rozpisywac bo dla kogos kto by to wprowadizł oznaczałoby to polityczną śmierc. A panaceum na ten chory system ciągle gdzieś tu jest...

R
Robinho
W dniu 24.10.2008 o 22:32, Zolwin napisał:

Problem w tym, że pieniędzy na leczenie brakuje jedynie w szpitalach publicznych. To one wprowadzają dziwne "lewe" opłaty, tworzą kolejki, itp. I nie ma takiej sumy pieniedzy któej publiczny szpital nie byłby w stanie wydać. Załóżmy, że finansowanie szpitala w Gorzowie wzrosłoby o 50%. Jestem jakoś dziwnie pewien że ceny jakie ten szpital płaci za leki, materiały medyczne, opatrunki, sprzęt, Dyżury lekarskie, pensje pielęgniarek, lekarzy, żywienie, pranie, transport, serwis sprzętu, naprawy itd. momentalnie wzrosłoby o co najmniej 70%. Dlaczego? Dlatego, że dostawcy tych usług i towarów to podmioty prywatne i w takiej sytuacji zadbaliby oni przede wszystkim o interes własnych przedsiebiorstw. Natomiast szpital w Gorzowie znowu jak ta ostatnia sierota, zarządzana przez dyplomowanych nieudaczników, stwierdziłby że najważniejsze jest życie pacjenta, dlatego trzeba potulnie zapłacić tyle ile sobie życzą. Efekt byłby taki, że bieżąca strata szpitala zwiększyłaby się. Natomiast w prywatnych rękach liczy się nie pacjęt a pieniądz, dlatego też taki prywatny szpital zrobi wszystko aby pacjent był zadowolony i aby chciał leczyć się w tym szpitalu, bo zadowolony pacjent, to większe zyski dla właścicieli. Pozdrawiam towarzysza Robinho tradycyjnym: "WyYYklęęty Poowstań Ludu Zieeemiiii!!!!!"



Moim zdaniem twoje Zolwin wyliczenia nie mają oparcia w żadnych faktach.
Szpitale prywatne nei mają racji bytu jako takie. Wyjatkeim sa wysoko wyspecjalizowane oddziały, które rzeczywiście można by dyskutowac czy nie leiej sprywatyzowac, ale powszechne leczenie na siebie nie zarobi i rachunek jest bardzo prosty: chorych wciąż będzie więcej niż jest w stanie zapłacic za ich leczenie NFZ.

A po drugie sprawa podziału pieniedzy w Polsce jak dla mnie ma charakter na wskroś zbójecki. Najpeierw wrzuca się calą kasę do wspólnego wora (a ten characz płacą wszyscy). Potem dwóch mądrych (polityków) siada do flaszki i dzieli pieniązki ustalając kryteria (ile jest szpitali i na jakim poziomie referncyjnym, ilośc mieszkanców i inne śmieszne kryteria). W rezultacie zawsze do lubuskiego trafia mniej kasy niż by to wynikało z zasad logiki. Np mimo że nie upadały szpitalew zeszłym roku, nie zmieniła się sytuacja demograficzna a notowaliśmy gospodarcze wzrosty czyli także większe wpływy do budżetu to nasze województwo dostało mniej pieniędzy, a neiktóre oddziły NFZ więcej. Potem jak juz trafia ta kasa do regionów to trzeba podpisac z tej niepokrywajacej naszych wszystkich potrzeb kasy kontrakty ze szpityalami i lekarzami. A skoro jest zbyt mało kasy, to nie wszzyscy dostają. I w kuluarach zaczynają się gierki kto ma dostac i le i na jjakich warunkach. Chcę przez to powiedziec, że pieniądze są przydzielane politycznie. W tej sytuacji poddaje w wątpliwosc istneinei sprywatyzowanej słuzby zdrowia, bo jesli np NFZ ni podpisze z takim szpitalem kontraktu przez rok, to taki szpital będzie trzeba po prostu zamknąc.

Reforma powinna pójsc w inną stronę. Ale nei ma sensu się o tym rozpisywac bo dla kogos kto by to wprowadizł oznaczałoby to polityczną śmierc. A panaceum na ten chory system ciągle gdzieś tu jest...
Z
Zolwin
W dniu 24.10.2008 o 19:25, Robinho napisał:

Prywatyzacja szpitali w sytuacji gdy brakuje pieniędzy na leczenie jest pomysłem wariata. Nie będzie lepiej, bo teraz w sytuacji gdy jakaiś szpital sie załamuje to i tak działa dalej np szpital w gorzowie. A jak będzie w prywatnych rękach to będzie się liczył tylko aspekt ekonomiczny. A w służbie zdrowia powinien sie liczyc przede wszystkim element ludzki, czyli pomóc temu kto cierpi. Może to frazes ale przytaczam to bo ta elementarna prawda zdaje mi się byc ostatnio pomijana.



Problem w tym, że pieniędzy na leczenie brakuje jedynie w szpitalach publicznych. To one wprowadzają dziwne "lewe" opłaty, tworzą kolejki, itp. I nie ma takiej sumy pieniedzy któej publiczny szpital nie byłby w stanie wydać. Załóżmy, że finansowanie szpitala w Gorzowie wzrosłoby o 50%. Jestem jakoś dziwnie pewien że ceny jakie ten szpital płaci za leki, materiały medyczne, opatrunki, sprzęt, Dyżury lekarskie, pensje pielęgniarek, lekarzy, żywienie, pranie, transport, serwis sprzętu, naprawy itd. momentalnie wzrosłoby o co najmniej 70%. Dlaczego? Dlatego, że dostawcy tych usług i towarów to podmioty prywatne i w takiej sytuacji zadbaliby oni przede wszystkim o interes własnych przedsiebiorstw. Natomiast szpital w Gorzowie znowu jak ta ostatnia sierota, zarządzana przez dyplomowanych nieudaczników, stwierdziłby że najważniejsze jest życie pacjenta, dlatego trzeba potulnie zapłacić tyle ile sobie życzą. Efekt byłby taki, że bieżąca strata szpitala zwiększyłaby się.
Natomiast w prywatnych rękach liczy się nie pacjęt a pieniądz, dlatego też taki prywatny szpital zrobi wszystko aby pacjent był zadowolony i aby chciał leczyć się w tym szpitalu, bo zadowolony pacjent, to większe zyski dla właścicieli.
Pozdrawiam towarzysza Robinho tradycyjnym: "WyYYklęęty Poowstań Ludu Zieeemiiii!!!!!"
R
Robinho

Prywatyzacja szpitali w sytuacji gdy brakuje pieniędzy na leczenie jest pomysłem wariata. Nie będzie lepiej, bo teraz w sytuacji gdy jakaiś szpital sie załamuje to i tak działa dalej np szpital w gorzowie. A jak będzie w prywatnych rękach to będzie się liczył tylko aspekt ekonomiczny. A w służbie zdrowia powinien sie liczyc przede wszystkim element ludzki, czyli pomóc temu kto cierpi. Może to frazes ale przytaczam to bo ta elementarna prawda zdaje mi się byc ostatnio pomijana.

p
pielęgniarka

nie instumentalistka tylko instrumentariuszka (mam nadzieje że to błąd w druku... hihi)

n
nil

Nie straszcie ludzi, u nas już odjakiegoś czasu, szpital jest z prywatyzowany i za nic nie płacimy. Pielięgniarki zrobiły się milsze dla pacjętów, zaczynają remont szpitala. Same plusy.

Dodaj ogłoszenie