Hana Bartosova: - Ręce już się nam trochę trzęsą

Robert Gorbat 95 722 69 37 rgorbat@gazetalubuska.pl
HANA BARTOSOVAMa 28 lat, jest Czeszką. Kolejne kluby: SK Jihlava, CKD Blansko, SKST Vlasim, FC Langwed (2. Bundesliga niemiecka), Fridland, KTS Tarnobrzeg i - od lata br. - Gorzovia Medbud Gorzów Wlkp. Zdobywczyni trzech tytułów drużynowej mistrzyni Polski i dwóch drużynowej mistrzyni Czech, mistrzyni swego kraju w mikście. W pierwszej rundzie bieżącego sezonu: 13 gier, 4 zwycięstwa, 9 porażek, sety 22:30. Wykształcenie średnie, panna.
HANA BARTOSOVAMa 28 lat, jest Czeszką. Kolejne kluby: SK Jihlava, CKD Blansko, SKST Vlasim, FC Langwed (2. Bundesliga niemiecka), Fridland, KTS Tarnobrzeg i - od lata br. - Gorzovia Medbud Gorzów Wlkp. Zdobywczyni trzech tytułów drużynowej mistrzyni Polski i dwóch drużynowej mistrzyni Czech, mistrzyni swego kraju w mikście. W pierwszej rundzie bieżącego sezonu: 13 gier, 4 zwycięstwa, 9 porażek, sety 22:30. Wykształcenie średnie, panna. fot. Kazimierz Ligocki
- Ja wyjeżdżam po meczu do Czech, Marta do Krakowa, na miejscu zostaje tylko Li. Spotykamy się dopiero w czwartek - wyznaje tenisistka stołowa Gorzovii Medbud Gorzów Wlkp. HANA BARTOSOVA

- Gdy latem trafiła pani do Gorzowa, tutejsi kibice liczyli na medalową pozycję. Tymczasem w pierwszej rundzie wygrałyście tylko dwa mecze, zajmujecie przedostatnie miejsce w tabeli i grozi wam spadek z ekstraklasy...
- O medalu mówił jedynie nasz trener Ryszard Kulczycki. W praktyce okazało się, że od drugiej do dziewiątej drużyny stawka jest bardzo wyrównana. Odstają tylko KTS Forbet OWG Tarnobrzeg na górze i Gorce Nowy Targ na dole.

- Chce pani powiedzieć, że ekstraklasa jest w tym sezonie mocniejsza niż w poprzednim?
- Zdecydowanie tak! Przed rokiem wysoki poziom prezentowało najwyżej sześć ekip, teraz jest ich o trzy więcej. Do ligi trafiło sporo mocnych Chinek, wróciły też wszystkie reprezentantki Polski.

- Mimo wszystko trudno się oprzeć wrażeniu, że Gorzovię Medbud dopadł poważny kryzys. W dwóch ostatnich meczach z wrocławiankami i polkowiczankami wygrałyście tylko po dwa sety...
- Wcześniej stoczyłyśmy bardzo wyrównane pojedynki z SKTS Sochaczew, Bronowianką Kraków i GLKS Wanzl Nadarzyn. Wszystkie przegrałyśmy po 2:3. Dziś okazuje się, że te zespoły plasują się w górnej połowie tabeli. Zaczęło nam brakować punktów, więc atmosfera zrobiła się trochę nerwowa. Gdy przyszło do meczów z teoretycznie słabszymi rywalkami, ręce już się trochę trzęsły. Dodatkowo Li doznała miesiąc temu kontuzji ręki, a sportowe szczęście jest po stronie przeciwniczek.

- Zna pani powiedzenie: szczęście zawsze sprzyja lepszym?
- Znam, ale trudno się z nim pogodzić w każdej sytuacji. W czwartym secie pojedynku z Katarzyną Grzybowską z MKSTS Polkowice pięć razy zagrałam w siatkę i aut. A rywalka w siatkę i kant stołu. To są piłki, które decydują o wyniku meczu.

- A czy nie było tak, że przestałyście wierzyć w swoje umiejętności po przegranej 1:3 we własnej hali z Warmią? Zespół z Lidzbarka Warmińskiego przyjechał do was z zerowym dorobkiem punktowym...
- Coś w tym jest. Wszyscy oczekiwali naszej łatwej wygranej. A my wiedziałyśmy, że czeka nas trudna walka, bo Warmia to naprawdę mocna ekipa. Niestety, przegrałyśmy i zaczęły się poważne problemy.

- Na co stać jeszcze panią, Li Liu i Martę Smętek?
- Na pewno zrobimy wszystko, by obronić dla Gorzowa ekstraklasę. Wierzymy, że karta w końcu się odwróci i zaczniemy wygrywać spotkania, w których wcale nie jesteśmy gorsze od przeciwniczek. Nam naprawdę brakuje szczęścia!

- Jak wyglądają wasze codzienne treningi?
- Każda z nas przygotowuje się oddzielnie. W Tarnobrzegu, gdzie spędziłam trzy poprzednie sezony, wszystkie ćwiczyłyśmy razem i już od poniedziałku szukałyśmy taktyki na sobotnie spotkanie. W Gorzowie jest inaczej. Ja wyjeżdżam po meczu do Czech, Marta do Krakowa, na miejscu zostaje tylko Li. Spotykamy się dopiero w czwartek i spędzamy ze sobą najwyżej dwie doby.

- Myślała pani o tym, by - wzorem Martina Olejnika - na stałe zamieszkać w Gorzowie?
- W Polsce spędziłam trzy lata i koniecznie chciałam wrócić do swojego kraju. Lepiej się tam czuję. Nawet mimo tego, że z Fridlandu nad Ostravicą muszę co tydzień dojeżdżać 500 kilometrów w jedną stronę.

- Dziękuję.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3