Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

I Liceum Ogólnokształcące w Zielonej Górz świętuje okrągły jubileusz. Jest jedynym ogólniakiem w mieście ze złotą tarczą

Redakcja
Ewa Habich, dyrektor I LO w Zielonej Górze
Ewa Habich, dyrektor I LO w Zielonej Górze Tomasz Gawałkiewicz
Rozmowa z Ewą Habich, dyrektorem I LO w Zielonej Górze, która to szkoła obchodzi jubileusz 70-lecia i 50-lecia istnienia siedziby przy ul. Kilińskiego i jest jedynym ogólniakiem w mieście ze złotą tarczą

Aż się wierzyć nie chce. I LO w Zielonej Górze przy ul. Kilińskiego istnieje od pół wieku… Nasza szkoła w tym miejscu funkcjonuje od 50 lat, natomiast licząc jej działalność w ogóle, to obchodzimy jubileusz 70-lecia istnienia. Z okazji dwóch okrągłych jubileuszy przygotowujemy m.in. monografię. Znajdzie się w niej nie tylko historia, ale chcielibyśmy zamieścić także wspomnienia absolwentów szkoły. Dlatego zwracamy się do wszystkich, którzy uczyli się w I LO w Zielonej Górze, by pomogli nam przygotować tę monografię.

W jaki sposób? Na stronie internetowej szkoły zamieścimy specjalną zakładkę, gdzie będzie można się wpisywać. Wspomnienia będą dla nas bardzo ważne. Także dla tych, którzy dziś uczą się w I LO albo zamierzają stać się uczniami naszej szkoły w przyszłości.

Wielu absolwentów odniosło życiowy sukces. Wystarczy wymienić światowej sławy wokalistkę jazzową Urszulę Dudziak czy znanych z telewizji: Tomasza Lisa, Bartka Jędrzejaka, Michała Malitowskiego, Grześka Łapanowskiego, Łukasza Rostkowskiego (L.U.C.) Damiana Michałowskiego czy Sylwię Dekiert… Jesteśmy bardzo dumni z naszych absolwentów. Wielu z nich pracuje dziś na polskich i zagranicznych uczelniach, zostało prawnikami, aktorami, lekarzami, dziennikarzami. Nie będę wymieniać nazwisk, by kogoś nie pominąć. Cieszymy się z ich sukcesów. Tych, o których wszyscy mówią, ale i tych, o których głośno się nie mówi. Szczególnie cieszą nas absolwenci szczęśliwi z tego, że rozwijają swoje pasje. Są w tym miejscu w swoim życiu, w którym chcieli być, a nie w miejscu, w które wepchnęło ich życie.. Absolwenci do nas piszą, będąc w Warszawie czy innych miastach, często spotykamy ich, uważnie słuchamy. Cieszą nas ich opinie, że czas spędzony w I LO nie był stracony. Wielu twierdzi, że I LO wskazało im właściwy kierunek.

Szkoła nie tylko cieszy się z sukcesów absolwentów, z jubileuszu, ale także ze złotej tarczy, którą po raz kolejny otrzymała – jako jedyna w mieście – w rankingu Perspektyw? Złote tarcze otrzymały w naszym województwa także II LO w Gorzowie (52 miejsce w kraju) i Społeczne LO w Żarach (94), bowiem znalazły się one w pierwszej setce najlepszych szkół w Polsce. I ważne dla nas jest to, że nie wypadamy z tej pierwszej setki od lat. W tym roku skoczyliśmy o 22 oczka do góry, na 66 miejsce w kraju. Ale gratulujemy też zielonogórskim ogólniakom laureatom srebrnej tarczy: liceom -V (272 miejsce w Polsce) i IV LO (284 miejsce) oraz laureatowi brązowej tarczy - III LO (356). Ale nie tylko ogólniaki w Zielonej Górze dobrze wypadły w rankingu. Pierwsze miejsce w województwie zdobył Zespół Szkół Budowlanych (8 miejsce w kraju), złotą tarczę zdobył też Zespół Szkół Ekonomicznych (83 w kraju). Gratuluję także innym szkołom z naszego województwa, które znalazły się w tym rankingu.

Przy sporządzaniu rankingu brana pod uwagę była m.in. liczba olimpijczyków. Ilu ich miało I LO w Zielonej Górze? W sumie finalistów i laureatów olimpiad mieliśmy 35. Jednak nie wszystkie one były brane pod uwagę przy sporządzaniu rankingu przez Perspektywy. W tych, które zostały uwzględnione, mieliśmy 22 olimpijczyków. Ważne też były wyniki matury, a ten egzamin uczniowie I LO zdali najlepiej w Zielonej Górze.

Jak zmobilizować młodzież, by chciała w tych zmaganiach wziąć udział? My nikogo nie zmuszamy do udziału w olimpiadach. Są uczniowie, którzy odnosili sukcesy w konkurach w gimnazjum, a w liceum nie chcą już brać w nich udziału. Jeśli uczeń sam chce wystartować w olimpiadzie, to my jesteśmy po to, by go wspierać. Mamy szkolny program „Olimpijczyk”, organizujemy obozy, na które zapraszamy także uczniów z innych szkół. Współpracowaliśmy z II LO w Gorzowie, zabieraliśmy ze sobą młodzież z III LO w Zielonej Górze i innych szkół. Podobnie z dodatkowymi zajęciami, które prowadzą w weekendy nasi absolwenci np. po SGH.

Jak w tym roku wygląda sytuacja? Matura wypadła bardzo dobrze. Z 12 przedmiotów mieliśmy najwyższe wyniki w Zielonej Górze, to nas bardzo cieszy.

Mówi się, że do Jedynki idą sami prymusi. To nieprawda, można to łatwo sprawdzić. Dziś prymusów przyjmuje się do co najmniej trzech liceów zielonogórskich. Równie dobrzy uczniowie wybierają też technika. Bywa że to inne licea, a nie Jedynka, ma wyższy próg, jeśli chodzi o liczbę punktów podczas naborów do szkół.

Tradycja szkoły są też obozy integracyjne? Każdego roku organizujemy dla klas pierwszych obozy integracyjne w Łukęcinie nad morzem. Obecne liceum trwa praktycznie 2,5 roku. Te wyjazdy pozwalają uczniom i nauczycielom lepiej się poznać. My dowiadujemy się, jakie młodzież ma oczekiwania. Przekazujemy uczniom informacje o różnych procedurach, o statucie szkoły itd. Nad morze klasy wyjeżdżają z wychowawcą, psychologiem, dyrektorem szkoły. To, że mamy czas, by się poznać, wprowadzić uczniów w historię szkoły jej tradycje , jest dla nas bardzo cenne.

Zmieniła się chyba moda. Dziś młodzi wybierają raczej klasy matematyczne, przyrodniczo-chemiczne? My nadajemy tym klasom nazwy, ale i tak niezależnie do jakiej klasy uczeń trafi, może wybrać dwa przedmioty, z których chce poszerzać wiedzę. I to się odbywa od drugiej klasy. Swą decyzję może jeszcze zmienić w trakcie trwania w niej nauki. Z pomocą przyjdą konsultacje indywidualne z nauczycielami. W sumie rozszerzamy trzy przedmioty, dwa wybiera sobie uczeń, trzeci to język obcy. Nauka w grupach międzyklasowych jest bardziej skuteczna. Znajdują się w nich uczniowie, którzy myślą np. o medycynie czy prawie. Taki system chcielibyśmy utrzymać w także w przyszłym, czteroletnim liceum, do którego trafią już absolwenci podstawówek.

I myślicie o klasach patronackich? Tak jak współpracujemy z różnymi uczelniami i uczniowie mogą korzystać z dodatkowych zajęć czy laboratoriów w nich, tak i my oferujemy dodatkowe zajęcia uczniom Gimnazjum nr 2. Teraz zapraszamy do współpracy szkoły podstawowe. Chętnie obejmiemy patronatem ich klasy.

Nie samą nauką jednak żyje uczeń… Od początku - zgodnie z misją szkoły - stawiamy na to, by uczniowie mieli i mogli rozwijać swoje pasje. By nauka im w tym nie przeszkodziła. Stąd też uczęszczali i uczęszczają tancerze, muzycy, śpiewacy, czy trenujący różne dyscypliny sportowe. Jeśli jest potrzeba, proponujemy im indywidualne podejście. Ostatnio nasz uczeń znalazł się w finale programu „The voice of Poland”. Przez pewien czas nie było go na lekcjach. Zapytałam, czy potrzebne są indywidualne konsultacje, odpowiedział, że nie ma żadnych trudności, nadrobił zaległości. Nasi uczniowie chętnie działają też w wolontariacie. Współpracują ze szkołą specjalną. Przygotowują jasełka, olbrzymie paczki (m.in. z rowerem w środku), na które składają się całe klasy, by spełnić marzenia młodszych kolegów. Nasza młodzież jest wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pomoc. W hospicjach, akcjach zbiórki krwi i rejestracji szpiku kostnego, w świetlicach socjoterapeutycznych i tych przy parafiach, w schroniskach dla zwierząt…

Są inicjatorami różnych zmian także w samej szkole?Zaproponowali, by z szatni, bo są szafki, wydzielić przestrzeń na miejsce do odpoczynku. I takie utworzyli. Chętnie z niego korzystają. Teraz zaproponowali, byśmy zorganizowali dodatkowe zajęcia z języków: hiszpańskiego, rosyjskiego, łaciny. I takie też będą. Wszystko to sprawia, że młodzież zdobywa wiedzę, umiejętności, potrzebne do tego, by czuli się w życiu spełnieni. A tak właśnie nam mówią nasi absolwenci. I nierzadko do nas wracają, także już w roli nauczycieli.

Czytaj też: Które lubuskie szkoły są najlepsze? Sprawdź ranking Perspektywy2018

Zobacz też: Najmodniejsze sukienki studniówkowe. Jaką kreację wybrać na bal przedmaturalny?

wideo: Dzień Dobry TVN/x-news

Polecamy również:

Kolejna grupa żołnierzy międzyrzecko-wędrzyńskiej brygady przygotowuje się do misji w Rumunii. Ostatnio przeszli sprawdzian z działań bojowych.W drugiej połowie br. żołnierze 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wyjadą na pół roku do Rumunii. Kolejna zmianę Polskiego Kontyngentu Wojskowego wystawi 1. batalion piechoty zmotoryzowanej Ziemi Rzeszowskiej. Zanim pododdział wyjedzie na Bałkany, musi przejść szereg specjalistycznych szkoleń i egzaminów. Pierwszym z nich był sprawdzian na poziomie drużyny. Pierwszy etap przygotowań skupia się głównie na sprawdzeniu wyszkolenia każdego żołnierza, a następnie działania drużyny. Jego finałem są zawody użyteczno-bojowe, czyli tzw. certyfikacja. Ich celem jest sprawdzenie przygotowania żołnierzy do działań bojowych oraz umiejętności kierowania zespołem przez dowódców drużyn. Zawody użyteczno-bojowe obejmowały osiem zadań bojowych, które drużyna wykonał na tzw. pętli taktycznej. - Siłą pododdziału jest jego najsłabsze ogniwo, dlatego tak ważne jest współdziałanie całego zespołu. Ocenie podległo wyszkolenie całej drużyny. Nie chodzi o pokazanie swojego indywidualizmu, czyli kto jest najlepszy, tylko tego że drużyna jest gotowa wykonać każde postawione przed nią zadanie – zaznaczył dowódca kompanii kapitan Przemysław Beczek. Każda drużyna rozpoczynała od rozkładania i składania broni na czas. Najgorszy indywidualny wynik  żołnierza uznawany był za czas całej drużyny. Co jeśli ktoś popełnił jakiś błąd? Cała drużyna dostawała dodatkowe zadanie taktyczne. Na kolejnym punkcie kontrolnym pododdział wykonał strzelanie sytuacyjne. Musiał wycofać się pod ostrzałem przeciwnika. Po wycofaniu drużyna kontynuowała patrol. W wyniku ataku grup dywersyjnych, jeden z żołnierzy został ranny. Koledzy musieli ewakuować go i opatrzyć rany, a następnie wezwać śmigłowiec medyczny. Było to trzecie zadanie sprawdzające drużynę. - Pierwsze zadania realizowane były w niedużych odległościach na strzelnicy. Kolejne punkty były oddalone od siebie nawet o trzy kilometry – dodaje kierownik zajęć kapitan Beczek. Po wykonaniu marszu drużyna musiała ustawić grupę min, tak aby opóźnić działanie przeciwnika. Gdy zadanie zostało zakończone, żołnierze oddalili się na kolejny punkt zaznaczony na mapie. - Przemieszczenie pomiędzy punktami kontrolnymi odbywało się na czas, za co drużyny również otrzymywały punkty. Czasy były na tyle wyśrubowane, że często tempo marszu wymuszało na szkolonych bieg – informuje instruktor na punkcie nauczania porucznik Józef Niedźwiecki. Gdy drużyna dotarła na piąty punkt rozległa się komenda „maski w pogotowie, maski włóż”. Żołnierze mieli tylko dziewięć sekund na wykonanie rozkazu. Kilkaset metrów dalej znajdował się szósty punkt kontrolny, czyli tor napalmowy. Forsowanie płonących przeszkód wymagało współdziałania całej drużyny. Niektóre obiekty były tak dobrane, aby egzaminowani pokonywali je zespołowo. Na kolejnym punkcie żołnierze wykrywali i rozpoznawali sprzęt armii innych państw. Ostatnie zadanie polegało na programowaniu i nawiązaniu łączności przez radiostacje, będące na wyposażeniu pododdziału zmotoryzowanego.Certyfikacja drużyn, czyli sprawdzenie stopnia wyszkolenia pododdziału to zaledwie pierwszy  etap przygotowań do misji. Jak podkreśla kapitan Beczek, ten etap jest równie ważny, jak następne.  W kolejnych fazach sprawdzeniu poddane zostaną plutony, kompania oraz cały kontyngent. Po potwierdzeniu gotowości do realizowania zadań operacyjnych i szkoleniowych w Rumunii, Polski Kontyngent Wojskowy będzie mógł przystąpić do objęcia dyżuru w ramach III zmiany dostosowanej Wysuniętej Obecności NATO.oprac. (dab)ZOBACZ RÓWNIEŻ: Ćwiczenia Czarnej Dywizji na Białej Górze. Żołnierze musieli pokonać rzekę

Przez ogień i dym. Żołnierze szykują się do wyjazdu na Bałka...

Jeżdżąc po polskich drogach zdarza nam się spotykać znaki drogowe, które są w stanie wyprowadzić w pole nawet najlepszych kierowców. Nic dziwnego. Absurdy drogowe od zawsze cieszą oko internautów i są zmorą dla miłośników czterech i dwóch kółek. Nie uwierzycie na jakie absurdy możecie się natknąć przemierzając polskie drogi.Zobacz również: Kilometry niepotrzebnych barierek. Absurd z winy nieścisłości w przepisachOgromna asteroida 2002 AJ129 uderzy w Ziemię? Czeka nas koniec świata?Ogromna asteroida 2002 AJ129 uderzy w Ziemię? Czeka nas koniec świata?

Mamy jeździć po takich drogach? Łatwo możemy stracić koło i....

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska