MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Lubuszanka na Sycylii. Z teatru trafiła na rynek nieruchomości. Jej życie we Włoszech jest piękne, ale czasem bywa też dramatyczne

Aleksandra Łuczyńska
Aleksandra Łuczyńska
Maria Magdalena Mielczarek mieszka na Sycylii od kilku lat
Maria Magdalena Mielczarek mieszka na Sycylii od kilku lat archiwum prywatne
Jak Polce z lubuskiego mieszka się na Sycylii? Jej włoskie życie to hałas, jedzenie, dbanie o relacje. Pachnące, soczyste pomidory i pyszne rogaliki, ale też dużo pracy i tęsknota za bliskimi. Niestety, zdarzają się też dramaty. Po naszej rozmowie z Magdą, dom jej klientów spłonął w tragicznym pożarze.

Maria Magdalena Mielczarek pochodzi z Piotrowa pod Żarami. Od zawsze kochała teatr i śpiew i ze światem artystycznym wiązała swoją przyszłość. Jednocześnie marzyła o tym, żeby zamieszkać we Włoszech. Marzenie udało się spełnić przy okazji trzydziestych urodzin.

- To był zbieg okoliczności, bo akurat na dzień przed urodzinami okazało się, że mieszkanie, w którym potem mieszkałam zwalniało się. Decyzję podjęłam dosłownie w parę chwil i nie żałuję - opowiada.

Caffe na balkonie

Od pierwszych chwil na sycylijskiej ziemi minęło już kilka lat. Gdy tutaj zamieszkała, zaczęła pracę w teatrze, kursując między Neapolem i Palermo delektowała się swoim nowym życiem. Nagle, w 2020 roku, z wybuchem pandemii, wszystko się skończyło, świat już nigdy nie wyglądał tak samo. - Dla wszystkich to był szok, bo nagle trzeba było siedzieć w domu. O pracy w teatrze nie było mowy, nie można było wychodzić. Włosi uwielbiają się spotykać, wspólnie jeść, dla nich ten lockdown był trudny do zniesienia. Ale jak się okazało, nawet w czasie pandemii wychodzili na balkony i śpiewali - opowiada. Wtedy powstało #caffenabalkonie, czyli relacje, spotkania przy kawie, które Maria prowadziła w sieci.

Z teatru na rynek nieruchomości

- To była odskocznia, ale tak naprawdę z powodu pandemii nie miałam za co żyć, nie widziałam co dalej będzie się działo. Poza tym, ja muszę coś robić, nie potrafię usiedzieć w miejscu - wspomina. - Wtedy Salve, z którym mieszkałam, powiedział, żeby zaczęła sprzedawać jego projekty, a on jest architektem. Od słowa do słowa, zaczęłam działać. I tak z teatru i świata artystycznego, Maria trafiła na rynek nieruchomości. Zaczęła drążyć hasło “domy za 1 euro”, bo takich domów, które we Włoszech sprzedaje się za niewielkie pieniądze, jest całkiem sporo. - Sprzedaż pierwszego mieszkania testowałam na przyjaciółce, dzięki temu wiedziałam, jak może to wyglądać. Potem, już metodą pantoflową, zaczęłam się ogłaszać wśród znajomych, raz wystąpiłam w programie “Dzień Dobry z TVN”. Lawina ruszyła, bo jak się okazało, zapotrzebowanie jest spore – opowiada Maria. - Wielu Polaków marzy o tym, żeby odmienić swoje życie, wyprowadzić się do ciepłego kraju, a ceny tutaj są dużo niższe. Oczywiście, w tych najbardziej popularnych, obleganych miastach są nadal bardzo wysokie, ale można trafić na dobre okazje i to jest teraz moja praca. Na przykład dom o powierzchni 280 metrów kwadratowych, z widokiem na morze, może kosztować 59 tysięcy euro, w Polsce podobny metraż i lokalizacja to dużo wyższy koszt.

Rozmowy, jedzenie, śmiech

Jedynym minusem okazała się włoska mentalność. - Nieruchomości, które są na sprzedaż często wymagają odświeżenia. W Polsce do remontów podchodzi się bardzo poważnie, my chcemy mieć zrobione dokładnie i na czas, chociaż z realizacją też bywa różnie. Ale Włosi mają zupełnie inne podejście, dla nich to nie jest żaden problem, że coś się opóźnia, uspokajają, że to wcale nie koniec świata. Dla kogoś, kto czeka na swoje nowe mieszkanie czy dom, to ma jednak ogromne znaczenie – opowiada Maria. - To jest to, co nam Polakom, czasem trudno rozumieć, chcielibyśmy to zmienić, ale się nie da. Chociaż czasem bywa utrudnieniem, to ich podejście do życia na co dzień, jest dla mnie jak terapia. Kiedyś dziwiłam się, jak to jest, że oni praktycznie cały weekend, od piątku do niedzieli, wieczorami przesiadują w restauracjach, knajpkach. Ciągle coś zamawiają na otwarty rachunek, nie myślą o pracy, śmieją się, rozmawiają. Jak ich na to stać? Ktoś mi wytłumaczył, że na tym polega włoskie życie, że tutaj nikt nie brnie w kredyty, żeby tylko postawić nowy dom, czy kupić mieszkanie od dewelopera, raczej mają domy pokoleniowe. Nie zależy im na nowych, super autach. Dla nich liczy się to, co tu i teraz, wspólne relacje, pielęgnowanie ich. Tutaj ciągle jest hałas, muzyka, rozmowy, śmiech, ja to kocham.

Pyszne jedzenie

Dlatego dziś nie wyobraża sobie powrotu do Polski. Tutaj, w Sycylii, ukochanym Palermo, jest jej miejsce. - Kocham Polskę, Polaków, tęsknię za bliskimi, ale nie wyobrażam sobie dziś powrotu, do gonitwy, życia w biegu. Ale zawsze jestem dumna z Polski, Polaków, gdy przyjeżdżam do domu podziwiam, ile się u nas zmieniło. Gdy z kolei przyjeżdżają do mnie znajomi, rodzina, mówią, że ten hałas Sycylii pasuje do mnie, że się odnajduję tutaj, bo sama jestem głośna. To prawdę. Pokochałam życie tutaj. To, że idę rano do kawiarni, nad którą mieszkam i oni już tam wiedzą, że wezmę kawę i rogalika z kremem pistacjowym.
Najlepsze, włoskie smaki? Makaron z krewetkami w sosie pistacjowym, grillowany miecznik, świeży sok wyciskany z czerwonych pomarańczy. - Nie lubię tylko kaszy kuskus, a jest jej tutaj sporo, mają nawet swój festiwal. Poza tym, trudno mi się oprzeć wszystkim pysznościom - mówi.

Dramat na wyspie

Krótko po naszej rozmowie z Marią, na Sycylii wybuchły pożary. Podobnie, jak na greckich wyspach, doszło do nich z powodu bardzo wysokich temperatur.

Dziś jest jeden z najtrudniejszych dni, jakie przytrafiły mi się na Sycylii. Wiem, że pytacie, czy u nas dobrze i dziękuje z całego serca za to, że ciepło myślicie i się martwicie. Jednak dziś muszę już wyłączyć telefon, bo za dużo emocji od wczesnego rana, kiedy otrzymaliśmy informację, że spłonął dom naszych klientów, którzy stali się także bliskimi w sercu osobami, z którymi zawsze się widzimy jak przyjeżdżają na wyspę i których zwyczajnie uwielbiam jako ludzi. Każdy dom, który ”kupuję” z Wami jest w jakimś stopniu moim domem, bo jest w nim moje serce i to taka zawsze nasza wspólna historia. A każda jest inna. Bardzo mocno dziś przeżyłam wizytę w domu, który jest mi bliski. Usiadłam. Łzy mi tylko popłynęły i poczułam jedną wielką NIEMOC - napisała na swoim profilu "Polka na Sycylii".

Maria jest bezpieczna, miejsce, w którym mieszka nie było objęte pożarem, jak jednak sama przyznała, serce ściska na widok strat, jakie poniosło wielu Włochów.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Fala upałów w Polsce. Będzie bardzo gorąco

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska