Martwy, ale mimo to groźny, dzik na szosie pod Międzyrzeczem! Kierowcy z trudem wyhamowywali tuż przed zakrwawionym truchłem zwierzaka!

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Martwy dzik  na trasie z Międzyrzecza do Rokitna
Martwy dzik na trasie z Międzyrzecza do Rokitna Dariusz Dutkiewicz
Było o krok od kraksy na drodze z Międzyrzecza do Rokitna, po tym, kiedy nagle na samym środku drogi pojawiły się zakrwawione zwłoki dzika. Z uwagi na rozpoczynające się lada minuta uroczystości w rokitniańskim sanktuarium, wielu kierowców dosłownie ,,o włos’’ omijało truchło I to przy dużej prędkości…

Dzik pojawił się na samej osi jezdni w godzinach południowych. Obok śwista, czyli dziczego ryja rozpościerała się wielka plama krwi. Na miejscu nie było śladów hamowania czy kolizji, nawet odłamków szkła, co świadczy, że kierowca, który śmiertelnie potrącił zwierzaka, nie odniósł wielkich szkód. Co innego dzik. Jednak według prawa kierowca powinien w takiej sytuacji wezwać policję, aby potężny zwierzak nie stanowił zagrożenia dla użytkowników drogi. Z nieustalonych przyczyn tego nie zrobił. Tymczasem jest to obowiązek kierowcy, który powinien zawiadomić o zdarzeniu policję. Nie poinformował. Po prostu uciekł. Grozi za to nawet do 5 tys. zł kary.

Czytaj także

WIDEO: DZIKI W CENTRUM GORZOWA

Truchło dzika dłuższy czas stanowiło zagrożenie

I tak pozostawione samo sobie truchło przez pewien czas stanowiło, i to duże, zagrożenie dla innych kierowców. Bo jedni prowadzący z dużą prędkością, dzika wymijali, podczas gdy inni wyhamowywali, aby przyjrzeć się tragicznym dla zwierza skutkom wtargnięcia na jezdnię. Ostatecznie na miejscu pojawił się patrol policji z Międzyrzecza. Wkrótce na miejsce miał przybyć weterynarz, aby pobrać próbki, które pozwolą ocenić czy dzik nie był np. zakażony. Usunięciem zwierzaka z drogi miał natomiast zając się administrator drogi. I tak po pewnym czasie, kiedy między Międzyrzeczem a Rokitnem panował ruch wahadłowy, kierowcy ruszyli bez przeszkód w dalszą drogę, a dzik po interwencji administratora drogi, do utylizacji.

Potrąciłeś dzikiego zwierzaka? Raczej nie licz na odszkodowanie

A co jeżeli w wyniku potrącenia dzikiego zwierzęcia uszkodziliśmy auto. Czasami są to poważne uszkodzenia. Otóż jeśli jest to dzikie zwierzę, żyjące w stanie wolnym, to stanowi własność skarbu państwa, który zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego nie odpowiada za takie szkody. Na odszkodowanie możemy liczyć tylko w przypadku gdy mamy odpowiednią polisę AC lub gdy szkoda powstała w związku z polowaniem. Wtedy odpowiedzialność za szkodę ponosi zarządca obwodu łowieckiego, od którego możemy domagać się odszkodowania w oparciu o ustawę prawo łowieckie.
Dzik spod Międzyrzecza ran postrzałowych nie miał.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie