Moim zdaniem: "Trupy w szafie"

Andrzej Flügel
Andrzej Flügel
Andrzej Flügel Archiwum GL
Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o wycofaniu siatkarek Zawiszy z pierwszej ligi. Nie potrafię zrozumieć, że władze nie chciały pomóc klubowi, wesprzeć i jakoś go uratować. Co może bardziej rozsławiać to, sympatyczne skądinąd, miasteczko jeśli nie ligowy zespół w popularnej grze zespołowej?

Wychodzi na to, że wygrały osobiste ambicje i chęć dokopania niedawnemu rywalowi w wyborach. Cała reszta, te wszystkie opowieści o innych dyscyplinach potrzebujących wsparcia, o tym, że jak się pomoże siatkarkom, to nie wyremontuje się kawałka chodnika, to zwykły bajer i nikt się na to nie złapie. Inna sprawa, że trudno za pustki w kasie i długi (a jeszcze pewnie wypadną jakieś trupy z szafy) winić wyłącznie władze miasta.

Co ciekawe przypomniała mi się historia sprzed kilkunastu laty kiedy Lech wygrywał czwartą ligę piłkarską. Zmontowano tam fajny zespół, były wielkie nadzieje. Wydawało się, że niedługo do Sulechowa przyjedzie Śląsk Wrocław i Piast Gliwice, bo takie ekipy grały wówczas w silnej, trzeciej lidze. Problemem była kasa, ale przede wszystkim stadion miejski, który nie nadawał się na ten szczebel. I co? Władza powiedziała, to co ostatnio Zawiszy, czyli: spadajcie! Lech, chcąc nie chcąc, zrobił fuzję z ówczesnym Zrywem, który przepoczwarzył się z Lechii, po to by uciec przed komornikiem. W ten sposób uratowano futbol w Zielonej Górze. Zresztą, jak się okazało, na w miarę przyzwoitym szczeblu, tylko na kilkanaście lat. Tak więc władze Sulechowa wolą żeby grali swoi amatorzy, ale jedynie w klasie B. Wydadzą mniej, ale co z tego? Szkolenie siatkarek? Owszem, ale zespół w trzeciej, ewentualnie w drugiej lidze, żeby występowali w nim wyłącznie miejscowi. Pewnie. Tak też można...

Najbardziej zaskoczyli mnie ci ,,kibice” zielonogórskiej piłki, którzy pojechali do Żar nie po to by dopingować swoich, ale zmierzyć się z fanami Promienia. Przed tygodniem podczas meczu na stadionie było około 100 osób, zresztą tych samych co zawsze, czy to Lechia, UKP czy KSF. Wcześniej, kiedy było cieplej, może przyszło ze 200. Aż tu nagle na wyjazdowy mecz jedzie zwarta grupa. Oto jak wielka jest miłość do futbolu!

Apropos Żar. Pisałem kiedyś o tym, że z większych lubuskich miast najsłabsza, jeśli chodzi o popularne gry zespołowe, jest Nowa Sól. Minęło kilka lat i proszę. Siatkarze Astry prowadzą w drugiej lidze, a jak ktoś woli basket, to może pójść na rezerwy Stelmetu, czyli Muszkieterów. Coś tam drgnęło. Jedynym większym miastem bez zespołu ligowego są Żary. To prawda, że świetną robotę wykonują w Chromiku, ale na razie nie zdecydowano się na, przynajmniej drugą, ligę. Szczypiornistki Sokoła kiedyś nawet walczyły o ekstraklasę, ale dziś pamiętają o nich tylko starsi kibice. A piłka? Jest funkcjonalny, typowo piłkarski stadion, niezłe zaplecze, spore tradycje w Promieniu w którym wychowało się dwóch reprezentantów Polski i co? Od kilku lat nędzny środek czwartej ligi. To bardzo smutne...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie