Monika Kobylińska, wielka nieobecna zbliżających się mistrzostw Europy w piłce ręcznej, o kadrze, swojej kontuzji i pobycie w Poznaniu

Radosław Patroniak
Radosław Patroniak
Monika Kobylińska to nie tylko świetna zawodniczka, ale również niezwykle sympatyczna osoba
Monika Kobylińska to nie tylko świetna zawodniczka, ale również niezwykle sympatyczna osoba Fot. Karolina Misztal i Przemysław Świderski
Rozmowa z 25-letnią Moniką Kobylińską, jedną z najlepszych polskich szczypiornistek, zawodniczką reprezentacji i czołowego klubu w Europie, francuskiego Brest Bretagne Handball.

Zobacz też: Grunwald Poznań przegrał, a AZS Poznań wygrał po karnych

W czwartek o godz. 20.30 meczem z gigantem piłki ręcznej, czyli Norwegią reprezentacja Polski rozpoczyna swój udział w mistrzostwach Europy. Gdyby nie feralne wydarzenie z 3 października, z meczu towarzyskiego ze Szwecją, byłaby Pani w całym turnieju podporą biało-czerwonych. Pani upadek po zdobyciu bramki nie wyglądał na taki, by wyłączyć Panią z gry na co najmniej pół roku…
Problemem było to, że spadłam z dużej wysokości na prawe kolano, a w tej sytuacji lepszy byłby chyba nawet upadek na plecy. Dlatego koleżanki śmiały się, że rywalka zamiast sztywno stać, mogła mnie porządnie uderzyć. Wiadomo, że to nie jej wina, a ja też po pierwszym szoku wzięłam się w garść, bo przecież leczyłam w przeszłości już kontuzję lewego kolana. Ta obecna jest jednak najpoważniejsza, bo objęła rekonstrukcję więzadła krzyżowego, przyśrodkowego i łękotki. Operacja w poznańskiej klinice Rehasport trwała ponad trzy godziny i została przeprowadzona perfekcyjnie, za co jestem wdzięczna lekarzom. Dla mnie zresztą to nie była niespodzianka, bo fizjoterapeuta naszej kadry, Michał Bartkowiak i jednocześnie pracownik kliniki już wcześniej przeprowadzał mnie przez tę ciernistą drogę. Nie czułam się więc wyobcowana, tylko przekonana, że wszystko się uda. Teraz przechodzę rehabilitację, wynajęłam do końca stycznia mieszkanie w Poznaniu i z całą stanowczością mówię, że Polska może być dumna z Rehasportu, tak samo zresztą jak Związek Piłki Ręcznej w Polsce, który jest związany umową z poznańską kliniką. O przebiegu leczenia co tydzień informowany jest mój francuski klub, który bardzo interesuje się tym, kiedy wrócę na boisko. Otrzymuję od trenerów, działaczy, koleżanek i kibiców ogromne wsparcie. Otrzymuję też z Brestu całą pensję, mimo iż na parkiet wrócę najwcześniej w marcu.

Reprezentacja na ME w Danii zagra nie tylko bez Pani, ale również bez kontuzjowanej Karoliny Kudłacz-Gloc i świeżo upieczonej mamy Kingi Achruk. Trudno więc o optymizm, tym bardziej, że trafiliśmy do grupy śmierci razem z Norwegią, Rumunią i Niemcami. Może Pani znajdzie coś pocieszającego w tak beznadziejnej sytuacji?
Najpierw potwierdzę Pana słowa, że grupa jest bardzo ciężka, a zwłaszcza pierwszy mecz, w którym zagramy z jednym z głównych kandydatów do tytułu mistrzowskiego, czyli z Norwegią. Z Rumunkami i Niemkami może być nieco łatwiej, bo docierają głosy, że sporo zawodniczek z obu drużyn jest na kwarantannie. Z drugiej strony oba kraje mają tak mocne zaplecze, że nawet w osłabionym składzie wciąż są groźne. Osobiście największe szanse na pozytywny wynik upatruję w meczu z Rumunią. Poza tym w razie niepowodzenia też trzeba zdać sobie sprawę, że do Danii dziewczyny jadą nie tylko po zwycięstwa, ale również po naukę. Doświadczenia z tego turnieju na pewno będą procentować w przyszłości.

Pochodzi Pani z Żar, gdzie zaczynała Pani przygodę z piłką ręczną w miejscowym Sokole mniej więcej w tym samym czasie, co rówieśniczka i koleżanka z kadry, Aneta Łabuda. Czyja to zasługa, że w tak małym, uczniowskim klubie wychowały się dwie reprezentantki, w dodatku z jednego rocznika?
Przede wszystkim prezesa i trenera Sokoła, Tadeusza Płóciennika. Już od czwartej klasy szkoły podstawowej grałyśmy w rozgrywkach i oprócz niego do treningów oraz sportowego rozwoju inspirowały nas starsze koleżanki. Potem razem z Anetą przeszłyśmy przez dwie szkoły mistrzostwa sportowego i razem też trafiłyśmy do Vistalu Gdynia, z którym zdobyłyśmy cztery lata temu mistrzostwo Polski. Nasze drogi sportowe rozeszły się, kiedy ja wyjechałam do Niemiec, do TuS Metzingen. Oczywiście wciąż jesteśmy dobrymi koleżankami, a ja też nie zapominam skąd pochodzę i w miarę możliwości biorę udział w spotkaniach ze swoimi następczyniami w Żarach.

Kibiców z pewnością interesuje jak wygląda od środka klub, który ma chyba ambicje, by grać w Final Four Ligi Mistrzyń, skoro jest wiceliderem jednej z grup eliminacyjnych tych prestiżowych rozgrywek. Czy bije on na głowę polskie drużyny pod względem finansowym i organizacyjnym?
Nie powiedziałabym, że między Brestem a polskimi klubami jest przepaść, bo to nieprawda. Klub z Bretanii jest jednak pod pewnymi względami wyjątkowy. Ma dużo pieniędzy, kibiców i wspaniałą halę, w której na każdym meczu pojawiają się cztery tysiące kibiców. Właściciele klubu robią też wszystko, by panowała w nim rodzinna atmosfera. Po każdym spotkaniu zapraszają całą drużynę na rozmowy z kibicami i dbają o to, by integracja nie była pustym słowem. Całość dopełnia wysoki poziom rozgrywek, bo liga francuska uchodzi za najmocniejszą w Europie, obok ligi węgierskiej.

Poznań i Wielkopolska nie mogą się pochwalić w ostatnich latach mocnymi ośrodkami piłki ręcznej kobiet. Jaka może być tego przyczyna?
Na pewno łatwiej o zbudowanie mocnej drużyny w mieście z tradycjami szczypiorniaka, bo wtedy łatwiej o sponsorów i o zbudowanie społeczności kibicowskiej. Czasami nie udaje się nawet utrzymać wysokiego poziomu, czego dowodem jest to, co się stało z kobiecą piłką ręczną w Trójmieście. Cztery lata temu byłyśmy mistrzyniami Polski z Vistalem, a dwa lata temu gdyński klub zniknął z mapy seniorskiej piłki ręcznej. W Poznaniu nie byłam jeszcze na jakimkolwiek meczu. Gdyby nie pandemia, pewnie bym teraz wybrała się do hali lub na stadion. W tej sytuacji zostają mi wizyty u dwóch poznańskich kuzynek, no i oczywiście w Rehasporcie.

Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje:
Interesujesz się sportem? Tu znajdziesz najciekawsze, najnowsze, najważniejsze informacje

Chcesz skontaktować się z autorem informacji? [email protected]

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Materiał oryginalny: Monika Kobylińska, wielka nieobecna zbliżających się mistrzostw Europy w piłce ręcznej, o kadrze, swojej kontuzji i pobycie w Poznaniu - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie