Niby mam działkę, ale nic nie mogę z nią zrobić

Renata Hryniewicz
Renata Hryniewicz
Marian Trot pisał pisma już wszędzie. Do wojewody, do rzecznika praw obywatelskich, do ministra. Twierdzi, że się nie podda
Marian Trot pisał pisma już wszędzie. Do wojewody, do rzecznika praw obywatelskich, do ministra. Twierdzi, że się nie podda Renata Hryniewicz
Pan Marian chciałby swoją działkę dać wnukom. Od 17 lat prosi gminę o przekwalifikowanie jej z leśnej na budowlaną.

Działka Mariana Trota położona jest w centrum miasta. W planach zagospodarowania przestrzennego widnieje jako grunt leśny. Jest jednak możliwość wykorzystania gruntu jako terenu budowlanego, bo są do niej doprowadzone sieci: kanalizacyjna, wodna i energetyczna. - Chciałbym działkę przekształcić, a później podzielić ją między wnuków, żeby się budowali. Drzew bym nie pozwolił ruszyć, bo są piękne, a ja kocham zieleń. Miasto nie straciłoby na walaroch estetycznych, jeszcze by zyskało. Nic, tylko budować - mówi nam Marian Trot. Niestety, przekonał się, że nie jest to takie proste...

Żeby cokolwiek na tej działce wybudować, niezbędna jest zmiana przeznaczenia gruntów leśnych na takie, które dopuszcza zabudowę mieszkaniową. I o to pan Marian walczy od...17 lat. Twierdzi, że gmina ciągle go zbywa i robi wszystko, by przedłużać tę procedurę.

- Do tej pory nie uzyskałem konkretnej odpowiedzi, dlaczego nie chcą tego zrobić - skarży się nam pan Marian.

- Pan Trot dostał już tyle odpowiedzi, że nie jestem w stanie policzyć. Dla tekiej działki trzeba zrobić plan miejscowy zagospodarowania przestrzennego, przeprowadzić zmiany użytkowania gruntu. Dopiero po takiej zmianie możemy mówić o tym, czy można budować, czy nie. Takich zmian może dokonać właściciel na własny koszt - mówi „GL” wiceburmistrz Bogdan Szczepaniak. Marian Trot na to: - Nieprawda! Wszystko jest już przygotowane, wystarczy tylko akceptacja władz. Ciągle wymyślają coś nowego, robią ze mnie niepojętnego gówniarza!

- Kiedyś na sesji jedna z radnych powiedziała, że gmina nie będzie nabijać kieszeni osób prywatnych - mówi pan Marian. Chciałem więc zrobić to na własny koszt, ale wtedy burmistrz powiedział, że sam nie mogę, że to robi gmina. Więc o co chodzi? Teraz znów mogę? Tak przez 17 lat ... - rozkłada ręce. W 1990 r. kupił on dom w Torzymiu. Był kierowcą ciężarówki, pracował za granicą. Mieszkał w Słubicach, a dom powoli remontował. Wtedy przez jego działkę gmina przeprowadziła kanalizację, ale - jak twierdzi - bez jego zgody. - Chciałem, żeby w zamian zmienili status działki w centrum, o którą tak walczę. Niestety też się nie zgodzili. Założyłem więc sprawę o odszkodowanie. Sprawa jest w toku - mówi pan Trot.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie