Nic w tym złego

DANUTA KULESZYŃSKA 324 88 43 [email protected]
Udostępnij:
Najnowszy model wiatrówki kosztuje 300 zł. Wyprodukowali go Anglicy. Wyglądem przypomina słynny radziecki karabin. - Świetna robota - zachwala handlowiec. - Ale ludzie wolą te tańsze.

Zbulwersowany czytelnik z Otynia zadzwonił do redakcji. - Na targu w Nowej Soli od wielu miesięcy sprzedaje się wiatrówki, różne wzory - mówił. - I widać nie przeszkadza to policji. A kto wie, ilu napadów dokonano strasząc taką właśnie bronią.
W poniedziałek wybraliśmy się na targ. - Tu ponoć można kupić wiatrówki - zagadnęliśmy mężczyznę, który sprzedawał dżinsy. - A owszem - odparł. I pokazał: o, na tamtym stoisku, pod siatką. Stoisko niczym nie wyróżnia się od innych. Poza jednym: z boku na całej długości majta na sznurku wiatrówka. Wygląda jak karabin.

Nic w tym złego

- Kosztuje 220 złotych - informuje młoda sprzedawczyni. - Ale mamy tańsze, tradycyjne za 180 zł. Leżą tam, na stole.
Tańsza i tradycyjna wiatrówka jest ciężka. Trzeba mieć sporo siły, żeby utrzymać ją w stabilnej pozycji. - Mamy do tego specjalne kulochwyty - zachęca sprzedawczyni. - Może pani też kupić tarcze do strzelania i śrut.
Nieco lżejsza jest wiatrówka w kształcie pistoletu. Kosztuje 140 zł. - Reklamują ją ostatnio w telewizji - zachwala. - Ale u nas ludzie wolą kupować te z długą lufą.
A te przypominają słynnego kałasznikowa. - To hit lata - wtrąca mężczyzna z rosyjskim akcentem.- Wyprodukowali ją Anglicy, kosztuje 300 złotych. Ale chętnych na kałacha wielu nie ma.
Mężczyzna zachwala walory: pneumatyczna, łatwo pakuje się śrut, lufę można skrócić.
- Sprzedaje pan broń i nie widzi nic w tym złego? - pytam.
- Do 17 dżuli mogę sprzedawać bez zezwolenia. I nie widzę powodu, dlaczego miałbym tego nie robić - odpowiada. - To normalne, że ludzie chcą sobie postrzelać. A wiatrówka to nie ostra broń.

Policja mówi różnie

W sprzedawaniu wiatrówek komendant powiatowy policji Marek Przybył nie widzi nic złego. - Od 27 lat pracuję w policji i nie znam przypadku, żeby wiatrówka skrzywdziła człowieka - argumentuje. - Musimy się przyzwyczaić, że wszystko pomału z Zachodu do nas przychodzi. Kiedyś bezdomnych nie było, a dziś w Polsce są. Podobnie jest z wiatrówkami.
Komendant dodaje, że wszystko zależy od edukacji i kultury osobistej człowieka. Bo wiatrówką powinno strzelać się do tarczy, a nie do ludzi.
Inne zdanie ma Wojciech Wodnicki, zastępca komendanta. - Może być niebezpieczna - twierdzi. - Nikt nie sprawdzi jaka naprawdę jest prędkość początkowa śrutu przy wyjściu z lufy. Bo u nas nie ma takiej instytucji, która to robi.
W. Wodnicki uważa, że wszystko puszczono na żywioł, a na handel wiatrówkami powinno się mieć zezwolenie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie