Zamknij

Gazeta Lubuska

Ojciec zamordował syna nożem. Skończył zadawać ciosy, gdy nóż się połamał [ZDJĘCIA]

proces synobójcy

Piotr Jędzura

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/9] Następne

Proces synobójcy w sądzie w Zielonej Górze

Do tragedii doszło w Sulechowie w lutym 2016 r. w mieszkaniu kamienicy przy ul. Okrężnej. Oskarżony o synobójstwo przed sądem wyjaśniał dlaczego zamordował. – Z nim nie dało się już żyć, i tak by mnie zabił – mówił Ryszard P.

Ryszard P. starał się ze szczegółami opowiedzieć co wydarzyło się w mieszkaniu w lutym br. Starał się być jak najbardziej naturalny. – Wróciłem do domu z baru i zobaczyłam, że Adam obrzygał wannę – opowiadał przed sądem Ryszard P. Jego syn siedział w jego pokoju w fotelu. Wulgarnie kazał mu się „odpier…ić”. Kiedy Ryszard P. wszedł do pokoju, kompletnie pijany Adam miał wstać z fotela i z nożem w ręku ruszyć w jego stronę. – Mówił, że zaj…ie mi kosę – opowiadał synobójca.

Zobacz też: Zwłoki mężczyzny znalezione na ulicy w Zielonej Górze. Czy doszło o morderstwa?

Ojciec opowiadała, że syn „kołysał się idąc jakby zadawał ciosy nożem”. Ryszard P. miał „śmiertelnie” wystraszyć się syna. – Zacząłem się cofać. Wiedziałem, że jak się obrócę to wbije mi nóż – relacjonował przed sądem tragiczne wydarzenia.

W pewnym momencie wystraszony o własne życie Ryszard ruszył do kontrataku. Popchnął pijanego syna na fotel. – Leżał z rękami rozłożonymi jak Chrystus na krzyżu – opowiadał w sądzie Ryszard P. Ojciec wyrwał synowi nóż ręki. Nie uciekł jednak z mieszkania, nie wyrzucił noża, nie wezwał policji, tylko wpadł w furię i zaczął nożem zadawać ciosy Adamowi. Uderzał w klatkę piersiową z taką siłą, że nóż w końcu pękł. Wtedy przestał uderzać.

Adam leżał martwy w fotelu. Ostrze przeszyło serce. Ojciec poszedł w tym czasie palić papierosy. Zadzwonił na sulechowską policję informując, że jego syn nie żyje. Policjantom nie powiedział, że on jest mordercą. Wcześniej obmył się w łazience. – Nie potrafiło przejść mi przez usta, że zabiłem syna – zeznawał przed sądem. Potem również zapewniał, że to nie on jest mordercą. – To do długo mnie nie dochodziło, odpychałem to od siebie – mówił Ryszard P. przed sądem.

Zobacz też: Zabójstwo w Zielonej Górze. 66-latka została uduszona

W sądzie przyznał się do zadania synowi śmiertelnych ciosów. – Broniłem się. Wiedziałem, że albo on albo ja tam zostanę – mówił w sądzie. W celi zrozumiał co zrobi. – Lepiej gdybym ja tam został, a tutaj stał Adam – powiedział kilka razy. Zapewnia, że żałuje tego co zrobił i codziennie o tym myśli. – Zamykam oczy i widzę martwego syna. To zostanie ze mną do końca życia – powiedział Ryszard P.

Sędzia zielonogórskiego sądu okręgowego Diana Książek-Pęciak dopytywała oskarżonego czy w barze w dzień tragedii odgrażał się, że zabije syna. Zaprzeczył. – Mogłem powiedzieć, ze wyj…go z domu, ale nie zaj…ie – tłumaczył Ryszard P. Słyszeli to świadkowie.

Ryszard P. w sądzie tłumaczył dlaczego zabił. Synobójca narysował okrutny obraz życia z synem alkoholikiem, zażywającym do tego narkotyki. Opowiadał o awanturach wszczynanych przez Adama po pijanemu i bójkach domowych. Mówił, że od zawsze bał się syna, który 18 lat spędził w różnych więzieniach. Po wyjściu zza krat w mieszkaniu po babci Adam urządził melinę. – Babcię, która dla niego serce by sobie wyrwała, pobił chochlą łamiąc kości twarzy – opowiadał Ryszard P. Gehenna trwała latami. Adam obiecywał poprawę. Ale było tylko coraz gorzej. W końcu doszło do tragedii.

Nam udało się ustalić, że Ryszard był sadystycznym ojcem. W młodości bił swoich synów i zamykał za karę w szafkach. Bił również swoją żonę, która z tego powodu odeszła do sadystycznego mężczyzny. Tego w sądzie jednak nie opowiedział. Nie opowiedzieli również jego synowie, którzy skorzystali z możliwości odmowy składnia zeznań przez członków najbliższej rodziny oskarżonego.

Prokurator Marcin Jachiomowicz ze świebodzińskiej prokuratury rejonowej w mowie końcowej ostro nazwał Ryszard synobójcą. Dziwił się, że kompletnie pijany syn zaatakował ojca, a ten musiał go zabić, zamiast odepchnąć co uciec z mieszkania. Dodał, że Ryszard miał 0,4 promila alkoholu, a jego syn ponad 2 promile. – Nie potrafię sobie wyobrazić jak można żyć z takim piętnem, ale oskarżony będzie musiała dać sobie z tym radę – mówił prokurator Jachomowicz. Dla Ryszarda P. prokurator zażądał kary 12 lat więzienia.

Zobacz też: Potrójne morderstwo w Zielonej Górze. Płoną znicze dla ofiar [wideo, zdjęcia]

Mecenas Marek Derlatka, obrońca Ryszard powiedział, że oskarżony zdaje sobie sprawę z tego, że musi ponieść karę. Jest na to gotowy. – Czy to ma być aż 12 lat więzienia, które przecież dla 60-latka mogą być dożywociem – mówił mecenas Derlatka. Adwokat sugeruje jedynie przekroczenie granic obrony koniecznej, a nie morderstwo i na tej podstawie chce nadzwyczajnego złagodzenia kary dla Ryszarda P. Oznacza to, że mógłby on trafić do więzienia na bardzo krótki czas.

Sąd zarządził przerwę na ogłoszenie wyroku.

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy