Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Piękny jubileusz wspaniałego mieszkańca Żagania! Piotr Gubernator skończył 99 lat!

Małgorzata Trzcionkowska
Małgorzata Trzcionkowska
Pan Piotr Gubernator z Żagania skończył 99 lat. Bierze czynny udział we wszystkich miejskich uroczystościach
Pan Piotr Gubernator z Żagania skończył 99 lat. Bierze czynny udział we wszystkich miejskich uroczystościach Małgorzata Trzcionkowska
Pan Piotr Gubernator z Żagania urodził się 27 czerwca 1924 roku w miejscowości Touste na Ukrainie. Jak sam wspomina, zawsze był drobny i słabego zdrowia. Rodzina obawiała się, że może nie przeżyć. Okazało się jednak, że jest niesamowicie twardym zawodnikiem, a przy tym bardzo dobrym człowiekiem. Przewodniczący zarządu Związku Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i byłych Więźniów Politycznych w Żaganiu skończył 99 lat!

Za kilka dni (12 lipca o godz. 11.00 w Żagańskim Pałacu Kultury) pan Piotr Gubernator będzie obchodził oficjalną uroczystość, z okazji pięknego jubileuszu. Jest najstarszym członkiem związku, któremu przewodzi od 6 lat (w 2017 roku został wybrany na przewodniczącego zarządu żagańskiego Związku Kombatantów Rzeczpospolitej Polskiej i byłych Więźniów Politycznych).
Jest też jednym z pierwszych mieszkańców Żagania i okolic.

Żagański bohater!

1 września 1939 roku, gdy wybuchła II wojna światowa, pan Piotr miał 15 lat. Wojna była daleko tylko przez kilkanaście dni. 17 września 1939 ze wschodu nadleciały czarne samoloty z czerwonymi gwiazdami i zaczęły ostrzał. W 1941, jako 17-latek został wysłany na roboty do Niemiec, gdzie trafił do fabryki papy. Pracował w niej jak niewolnik, głodował i wdychał toksyczne opary. Opowiedział nam o tamtych czasach. – Mieliśmy na cały dzień tylko dwie kromki chleba. Jedną jadłem na kolację, a drugą zamierzałem zostawić sobie na śniadanie. Bardzo często nie udawało mi jednak dotrwać do śniadania i zjadałem ją w nocy.
Po dwóch latach osłabiony organizm młodego chłopaka zapadł na ciężkie zapalenie płuc. Na szczęście zajął się nim lekarz ze Śląska, który pomógł w zwolnieniu go z robót. Do domu wracał przez wiele dni. Gdy wreszcie dotarł na wschód, rodzice byli przerażeni, że zginie z rąk ukraińskich partyzantów, którzy strzelali do Polaków. Gdy na kresy znowu weszła Armia Czerwona, otworzyła się możliwość zaciągnięcia się do polskiego wojska. – Trzeba było wędrować 60 km do kolei i jechać do ZSRR – opowiada porucznik. – Gdy dotarliśmy do obozu i zobaczyliśmy biało-czerwone flagi na masztach, to płakaliśmy ze wzruszenia. Na miejscu byli już zesłańcy z Sybiru, łagiernicy, którzy śpiewali polskie pieśni. To dodawało nam siły.

Rodzina przesiedlona do Dzierzychowic

W czasie, gdy pan Piotr był w wojsku, jego rodzina zamieszkała w Dzietrzychowicach koło Żagania. On sam walczył o Polskę. Jak sam mówi, wówczas nikt nie myślał, czy to wojsko słuszne, czy też nie. Każdy chciał walczyć o Polskę. Jak umiał i gdzie mógł. Szlak bojowy przeszedł z 4 baterią artylerii przeciwlotniczej 15. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej 1. Armii Wojska Polskiego. Dostał lornetkę, aby wypatrywać wrogich samolotów. Po dwumiesięcznym szkoleniu chrzest bojowy odbył Puławach, broniąc mostu. Do Warszawy jego bateria dotarła 17 września 1944 roku. Żołnierze byli zdruzgotani ogromem zniszczeń miasta. Kolejnym etapem były walki o Bydgoszcz, Wałcz, Piłę. – Niemcy byli doświadczeni w boju i doskonale przygotowani – kontynuuje pan Piotr. – My przeszliśmy zaledwie krótkie przeszkolenie i ginęliśmy masowo.
Gdy część żołnierzy wróciła do domów, okazało się, że połowa Polski została na mocy traktatu jałtańskiego zabrana. Gdy docierali do swoich dawnych domów, byli zabijani przez Ukraińców. – Gdy byłem nad morzem, dostałem list od mamy, że ojciec jest chory i trafił do szpitala w Żaganiu. Dostałem przepustkę i wyruszyłem w podróż - opowiedział nam podczas jednej z rozmów.

Żagań w ruinach

Do Żagania Piotr Gubernator przyjechał w styczniu 1946 roku. Miasto było zrujnowane i przypominało miasto duchów. W pociągu poznał pana Chmielewskiego, inspektora oświaty, który zaprosił go do swojego domu, w kamienicy przy dzisiejszej ulicy Henryka Brodatego. Jego żona podała prawdziwy rarytas: chleb ze słoniną oraz herbatę. Rano pan Piotr poszedł do ojca, do szpitala. Gdy znalazł szpital, niemiecka pielęgniarka powiedziała mu, że już został wypisany. Poszedł więc do Dzietrzychowic na pieszo. Wspomina, że dopiero przy ul. Żółkiewskiego spotkał pierwszego człowieka.
W 1947 roku wrócił z wojska i zatrudnił się w Urzędzie Gminy Żagań. W tym czasie poznał swoją żonę Weronikę, która była felczerką. Później oboje przez kilkadziesiąt lat pracowali w Sanepidzie w Żaganiu. Żona odeszła 30 lat temu.

Wygrał z bardzo ciężką chorobą

36 lat temu Piotr Gubernator zachorował na raka nosogardzieli. Leczył się przez kilka lat. Jego stan był poważny, bo miał już przerzuty do węzłów chłonnych. Dzięki lekarzom i sile woli przeżył. - Lekarze powiedzieli mi, że gdybym palił papierosy, nie miałbym szans na przeżycie - wspominał.
Pan Piotr mimo sędziwego wieku wciąż interesuje się otaczającym go światem. Przez całe życie był i jest nadal społecznikiem. Dba o innych ludzi, nie tylko o członków swojego związku, ale również o innych mieszkańców miasta. Chętnie bierze udział w miejskich uroczystościach i spotkaniach z dziećmi i młodzieżą.
W 2018 roku otrzymał zaszczytny tytuł Żaganianina 2017 Roku. Uhonorowany wieloma medalami i odznaczeniami.

Zobaczcie Pana Piotra Gubernatora, podczas spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej, gdy czytał wiersz Wisławy Szymborskiej (z lutego 2013). Autorem filmu na portalu You Tube jest Jan Mazur

Czytaj również na naszym portalu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska