Po wpisie o rzekomym łamaniu praw ucznia w Szkole Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu w internecie zawrzało

Dariusz Dutkiewicz
Dariusz Dutkiewicz
Po wpisie o tym, że dziewczynce zabroniono nosić krótkiej koszulki, w internecie zawrzało. unsplash.com
We wtorek na jednym z portali pojawił się wpis, którego autor miał pretensje do nauczycielki z SP 2 w Międzyrzeczu. Kobieta miała zakazać uczennicom nosić koszulek na ramiączkach. Taki strój miał "kusić chłopców". Pod wpisem rozgorzała burzliwa dyskusja.

Nie pozdrawiam pewnej pani z SP 2, która zabrania nosić koszulek na ramiączkach, bo, cytuję, kusi chłopców’. Wiedz, że chłopcy powinni się nauczyć, że na taki widok należy reagować normalnie, ponieważ nie jest to okej, że przy 30 stopniach dziewczynki muszą chodzić w t-shirt i się pocić. Pomyśl kobieto, zanim coś powiesz - napisał jeden z interneutów (pisownia oryginalna - przyp. red.)

W swych komentarzach internauci nie pozostawili suchej nitki zarówno na nauczycielce, która zwróciła uwagę uczennicy, jak i później na samej szkole: "Bardzo się cieszę, że skończyłem tę szkołę. Osoby, które uczyły się tam pewnie wiedzą, która to nauczycielka. Zakaz używania telefonu, zakaz noszenia spodni z dziurami, zakaz noszenia koszulek na ramiączkach, ciekawe czego znowu zabronią?"

Katarzyna Dymel - dyrektor SP2: - Te wpisy są dla naszego grona po prostu oburzające.
Katarzyna Dymel - dyrektor SP2: - Te wpisy są dla naszego grona po prostu oburzające. Dariusz Dutkiewicz

A inna internautka dodaje, że w SP2 "nie można nosić nawet spodni z dziurami ani skarpetek, które są niżej niż kostka’’. Wpisów w tym stylu jest wiele. Głównie dotyczą ubioru, no i faktu, jakim to prawem uczniowie nie mogą, nawet na przerwach, używać telefonów. Choć są i wpisy takim stylu: "A ja uważam, że tu nie powinno chodzić o żadne kuszenie i seksualność, ale o maniery. Wystarczy popatrzeć na najlepsze szkoły prywatne, gdzie obowiązują mundurki. Niestety niektóre dzieci przychodzą do szkoły jak na plażę".

Oberwało się nauczycielce

Internauci nie pozostawili na nauczycielce suchej nitki. "Dlaczego tacy ludzie pracują w szkołach... żeby seksualizować normalne ubranie nastolatki, masakra. Mam nadzieję, że przynajmniej stosuje się do swoich uwag i przy takim upale chodzi zakryta po szyję". Inni poszli jeszcze, dalej sugerując, jaki to wygląd ma i jak się ubiera nauczycielka, która nie pozwala dziewczynkom przychodzić na lekcje w koszulkach na ramiączkach. Nie cytujemy tych wypowiedzi.

Nauczyciele bronią swojej koleżanki

Odwiedziliśmy szkołę, w której według internetowych wpisów tak się dzieje. W sekretariacie szkoły byliśmy świadkami, jak jedna z nauczycielek przyniosła akurat podczas przerwy dwa telefony komórkowe zarekwirowane od uczniów. Odebrać je będą mogli rodzice. W oczekiwaniu na dyrektorkę, na szkolnym boisku rozmawialiśmy z kilkoma nauczycielami. Byli zbulwersowani atakiem na szkołę, ale przede wszystkim na swą koleżankę. – To był kompletnie nieuzasadniony wpis – mówi jeden ze starszych nauczycieli. – To bardzo oddana szkole, ale zaangażowana w różne działania społeczne dziewczyna. Bardzo ten atak przeżywa - dodaje.

Koszulka z ramiączkami, tylko… nieco krótka

Katarzyna Dymel, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Międzyrzeczu po głębokim zastanowieniu decyduje się na rozmowę. – Do całej sytuacji doszło rano, kiedy uczniowie jednej ze starszych klas wchodzili z boiska do szkoły, wtedy nauczycielka zauważyła strój jednej z uczennic i zwróciła jej uwagę – mówi dyrektorka. – Dziewczynka miała na sobie koszulkę na ramiączkach, tyle że ta koszulka kończyła się pod biustem. Uznaliśmy ten strój za niestosowny, więc zadzwoniliśmy do ojca, który wychowuje córkę. Był akurat po nocnej zmianie, więc pewnie nawet nie wiedział jak ubrane jest dziecko, wychodząc do szkoły - tłumaczy pani dyrektor.

Ociec zabrał dziewczynkę do domu

Ojciec zabrał ośmioklasistkę do domu i po godzinie wróciła już ubrana w koszulkę z krótkim rękawem. – Mamy w regulaminie szkolnym zapisane, że ubiór ucznia ma być schludny – podkreśla K. Dymel. Wkrótce po tym incydencie ukazał się wpis w Internecie. – Wiemy nawet, że to nie ta dziewczyna go dokonała – twierdzi K. Dymel. – Po prostu wykorzystano sytuację, żeby z jakichś powodów zaszkodzić wizerunkowi szkoły.

Szkoła na ataki nie odpowiada

Dyrektorka podjęła decyzję, aby nie komentować w internecie wpisów, jakie się ukazały. Szkoła wysłała natomiast maile do wszystkich rodziców (razem 600), w których odniosła się do kilku ostatnio zaistniałych sytuacji wychowawczych, w tym do incydentu z koszulką.

Przerwy nie są do grania na telefonach

Przy okazji też dowiedzieliśmy się, jak to jest z zakazem noszenia spodni z dziurami. – Nie mamy nic przeciwko spodniom z dziurami, ale nie z dziurami na pupie, kiedy widać majtki – mówi dyrektorka. Prawdą natomiast jest, że uczniom zabierane są telefony komórkowe, kiedy z nich korzystają. Nawet na przerwach. – Przerwa jest po to, żeby dzieci ze sobą rozmawiały, bawiły się, a nie grały na smartfonach.

Wracając do sprawy wpisu internetowego, to wychowawcy rozmawiali z uczniami o tym, jak głęboko krzywdzące dla kogoś mogą być pomówienia umieszczane w sieci.

ZOBACZ WIDEO: Głębokie: dzieci bawią się tam, gdzie było jezioro![/b]

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A pani dyrektor to nie ma czasem za dużegoo dekoltu w tej bluzce.

K
Klawo jak --olera

Dziennikarz Andrzej Stankiewicz dobrze określił cały obecny rząd jako

GANG OLSENA :))

Tam nie ma ani jednego merytorycznego ministra, a minister edukacji jest w nim wyjątkowo lichym ogniwem

G
Gość

Pandemia, zdalne nauczanie, teraz troche wytchnienia i próba powrotu do normalności w szkołach. Jest tyle problemów, tyle niedociągnięć które siłą rzeczy sie nawarstwiły.

Telefony, smartfony, dziurawe spodnie za krótkie koszulki itp. Nauczyciele naprawdę nie maja łatwo i jakoś muszą się miescić w tym zwariowanym szkolnym świecie. Ale co najgorsze to to ze ostatnimimczasy ministrowie edukacji to z gatunku ''co nastepny to wiekszy kretyn.......To jest istotny problem.

Cymbał , mimo jakiegos tam KUL_owskiego tytułu cymbałem niestety pozostanie.

Rodzice powinni baczniej sie przyglądać i reagować na to co wyprawia MEN

G
Gość

Niestety dzieci w szkole co wypada czy nie decyduje nauczyciel i dyrektor szkoły. Takie są odwieczne prawa natury. Za moich prehistorycznych czasów były to włosy, a raczej ich długość. Nie róbcie z dzieciństwa dorosłego życia, nie postarzajcie się bo dzieciństwo to najpiękniejszy okres w życiu. A prowokowanie i pozbawiona podstaw roszczeniowość nakręca tylko spirale nienawiści.

Dodaj ogłoszenie