Puszcza może być dzisiaj i w mieście

Zbigniew Borek
Zbigniew Borek
Zbigniew Borek
Zbigniew Borek
W zamierzchłych nie tylko dziennikarsko latach 90. minionego stulecia opisywaliśmy w „Gazecie Lubuskiej” drastyczną zbrodnię. Dwóch braci i ich kolega najpierw zabili, potem spalili w domowym kominku dwie studentki z Poznania, które przyjeżdżały do nich pojeździć konno. Ich kości sprawcy rozdrobnili i rozrzucili po polu. Tak, żeby nich nigdy ich nie odnalazł i żeby nikt nigdy nie schwytał sprawców. Nie udało się - zostali złapani. I osądzeni.

Pamiętam, jak z redakcyjną koleżanką pisałem o tym reportaż. Jeździliśmy m.in. pod Międzychód, gdzie w Puszczy Noteckiej mieszkali oprawcy. - To wieś przeciwpożarowa. Jeden dom od drugiego kilometr, żeby się od siebie nie zapaliły! - żartowali miejscowi z nami, reporterami. Przypomniałem to sobie, czytając reportaż z procesu sądowego Sandry Soczewy (str. 1 i 10 piątkowego, 18 listopada, wydania Gazety Lubuskiej). Miejsce: stolica województwa, miasto 125-tysięczne. Rok: 2016. Zdziczenie sprawców: identyczne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie