Remis Warty Gorzów z Górnikiem II sprawiedliwy, chociaż to zabrzanie byli bliżsi zdobycia bramki

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Warta Gorzów
Warta Gorzów Alan Rogalski
- To sprawiedliwy remis – mówił po meczu trzeciej ligi grupy trzeciej trener Warty Gorzów Mykoła Dremluk i trudno się z nim nie zgodzić. Z drugiej strony szkoleniowiec rezerw ekstraklasowego Górnika Zabrze dodawał, że to remis ze wskazaniem na gości, bo to właśnie przyjezdni mieli dwie setki. I w tym przypadku też należałoby przyznać rację.

Z jednej strony można by napisać, że Warta na stadionie OSiR-u przy ul. Olimpijskiej była lepszym zespołem, bo stworzyła sobie więcej sytuacji podbramkowych, też strzeleckich, częściej też posiadała piłkę i grała w nią na połowie Górnika II. Z drugiej, trzeba powiedzieć, tak jak wspomniał Piotr Gierczyk – były świetny piłkarz – bliżsi zdobycia bramek byli chyba jednak zabrzanie. A po jednej z akcji to już na pewno.

W 63 min Radosław Śledzicki niedokładnie zagrał futbolówkę do Kamila Lecha, tę przejął Alan Lubaski, minął bramkarza gorzowian i… tak spartolił uderzenie, że pewnie do tej pory zastanawia się, dlaczego kropnął w boczną siatkę, a nie do sieci. Choć kąt nie był aż tak ostry. Co do drugiej stuprocentowej sytuacji, to nie do końca wiemy, o jaką opiekunowi „dwójki” chodziło, w każdym razie raz świetnie interweniował nasz golkiper, a innym razem piłka minimalnie minęła słupek jego bramki. I to by było na tyle. Lech pierwszy raz złapał futbolówkę w… 55 min. Niewiele krócej czekał na to jego vis a vis Paweł Sokół, bo pierwszy celny strzał warciarze oddali minutę wcześniej.

Czy to znaczy, że przed przerwą nic nie działo się? Przez większość część pierwszej połowy, chociaż kilka razy zakotłowało się w polu bramkowym Sokoła. Jednak najczęściej, co wynika ze statystyk, nie musiał interweniować, bo bordowo-granatowi nie trafili w biały prostokąt. Przodował w tym Adrian Marchel i Radosław Mikołajczak. A nawet jeśli ich uderzenia zmierzały do celu, to na drodze stawali Górnicy i blokowali je. W każdym razie, było groźnie. Ale najgroźniej było tuż przed upływem pierwszych czterdziestu pięciu minut. Wtedy to Marcel Kasprzak główkował w poprzeczkę.

Wracając do drugiej połówki. Być może na listę strzelców wpisałby się Paweł Posmyk, który wszedł z ławki rezerwowych, ale jego szarszę przerwał arbiter, odgwizdując spalonego. Czy był? Trudno ocenić. Ale podobnie trudno było ocenić, czy w pierwszych minutach Adrian Nowak nie przewrócił w polu karnym gospodarzy Arsena Hrosu. W tym przypadku gwizdek sędziego milczał. Dwa razy też gorzowianie domagali się od niego odgwizdania ręki w jedenastce, ale i tym razem rozjemca sobotnich zawodów pozostawał niewzruszony. Jeszcze w końcówce groźnie strzelał Damian Szałas, ale jego uderzenie pewnie odbił do boku Sokół.

Podsumowując, nie było to wielkie widowisko. Gospodarze, grający tak jak w Gubinie z Cariną trójką obrońców i wahadłowymi, nie dopuścili do zbyt wielu sytuacji, ale te, które stworzyli sobie zabrzanie, powinni wykorzystać. I odwrotnie, bordowo-granatowi takich okazji mieli więcej niż w dotychczasowych spotkań, ale tak jak w tamtych takich klarownych brakowało. Na razie więc po zmianie opiekuna zmieniło się jedno: nasi zaczęli punktować i grać na zero z tyłu. A to już coś w kontekście skutecznej walki o utrzymanie.

I jeszcze jedno – w Warcie zadebiutował ukraiński napastnik, który uczył się grę w piłkę w juniorach Szachtara Donieck, a do Polski ściągnęła go Jagiellonia Białystok. Ostatnio występował w Olimpii Grudziądz, gdzie w drugiej lidze zdobył cztery bramki w dwudziestu dwóch pojedynkach. Orest Tkaczuk to również były reprezentant Ukrainy w kadrach młodzieżowych. I wydaje się, że gorzowianie będą mieli z niego pociechę.

Ukrainiec mógł trafić już z Górnikiem, ale spóźnił się ze wślizgiem po dograniu Marchela w 52 min. Gdy był o czasie, może wówczas ta potyczka przybrałaby inny obraz. A tak Warta zanotowała pierwszy raz w sezonie i awansowała na 16. lokatę. Nadal jest więc po ośmiu kolejkach w strefie spadkowej.

Dla porządku warto dodać, że klub opuściło w międzyczasie dwóch zawodników: Maciej Grudziński przeszedł do Budowlanych Murzynowo, a Dominik Zakrzewski przeniósł się do inny lubuskiego czwartoligowca Spójni Ośno Lub.

Warta Gorzów – Górnik II Zabrze 0:0
Warta: Lech – Ogrodowski, Siwiński, Śledzicki – Nowak, Nehrebecki, Marchel (od 77 Rybicki), Kasprzak (od 83 Szałas), Mikołajczak (od 70 min Nowakowski) – Krauz (od 83 Surmański), Tkaczuk (od 70 Posmyk).
Żółte kartki: Kasprzak i Krauz.

Karolina Kulczyńska

Kibicka Stali Gorzów Miss Ziemi Lubuskiej! Karolina Kulczyńs...

OBEJRZYJ TEŻ
Anna Puławska, Olga Michałkiewicz, Katarzyna Boruch - powitanie olimpijczyków AZS AWF Gorzów (igrzyska w Tokio)

Bartosz Zmarzlik

Zobacz kolejne niepublikowane zdjęcia małego Bartosza Zmarzl...

Dom i ogród Bartosza Zmarzlika, żużlowca Stali Gorzów

Bartosz Zmarzlik ze Stali Gorzów i jego dom w Kinicach. Tak ...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie