Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Stefan W. jest niepoczytalny lub symuluje. Wskazuje na to jego ostatnie słowo

Stanisław Balicki
Stanisław Balicki
Stefan W. jest niepoczytalny lub symuluje. Wskazuje na to jego ostatnie słowo
Stefan W. jest niepoczytalny lub symuluje. Wskazuje na to jego ostatnie słowo Karolina Misztal
Oskarżenie chce dla Stefana W. dożywocia, obrona - uznania za niepoczytalnego i umorzenia sprawy. Gdyby sąd przychylił się do ekspertyz mówiących o częściowej poczytalności oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza, obrońca wnosi o złagodzenie kary do 15 lat więzienia. W poniedziałek sąd wysłuchał mów końcowych stron w głośnym procesie. Wyrok - w czwartek.

Mecenas Kminkowski w swojej mowie końcowej stwierdził, że przedmiotem jego obrony nie jest negowanie oczywistego czynu zabójstwa, zarejestrowanego w zapisach medialnych i dobrze udokumentowanego dowodowo. Przeciwnego zdania był jego klient. Oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza pytany przez sędzię Annę Kaczmarek o co wnosi w ostatnim słowie, powiedział: - Nie ma żadnych dowodów, że to jestem ja. Ja się do winy nie przyznaję. Bez dowodów nie można człowieka skazać.

W krótkim, dynamicznym i nieracjonalnym wystąpieniu oskarżony stwierdził, że od 66 miesięcy siedzi w więzieniu i winny za to jest Jan Paweł II, który wtedy zmarł. Zadeklarował po tym, że jest w pełni poczytalny. Stwierdził też że winny przygotowania aktu oskarżenia na niego jest prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który naciska na oskarżającą go prok. Nickel-Rogowską.

- Nawet nie wiecie, kto zabił Pawła Adamowicza. Adamowicz się z was śmieje! Wstyd, po prostu wstyd! To wszystko - zakończył, wyraźnie podniecony Stefan W.

Wcześnie pisaliśmy: Mowy końcowe ws. oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza. Stefanowi W. grozi nawet dożywocie. Znamy datę ogłoszenia wyroku!

Przez niemal cały proces Stefan W. nie odpowiadał na pytania sądu. Podczas kilku ostatnich rozpraw zdarzały mu się krótkie nielogiczne i nieracjonalne wypowiedzi. Podobne do tej ostatniej.

Proces ws. zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza dobiega końca

Prokuratura jako główny motyw postępowania Stefana W. wskazała poczucie krzywdy, wywołane rzekomo niesprawiedliwym wcześniejszym wyrokiem, który odsiadywał. Wskazała też, że pod koniec odbywania kary za serię napadów na banki oskarżony zapowiadał, że „zrobi coś spektakularnego” i „wróci do więzienia, ale już na dożywocie”. Według prokuratury Paweł Adamowicz miał symbolizować dla skarżonego władzę, która miała go skrzywdzić.

Prokurator Nickel-Rogowska w mowie końcowej wykazywała też, że Stefan W. zaplanował zabójstwo i przygotowywał się do niego. W dwa dni po wyjściu z wiezienia kupił nóż, na którym jeden z biegłych odkrył ślady ćwiczenia zadawania ciosów. Miał też książkę o technikach posługiwania się bronią białą. Według ustaleń prokuratury świadczył też o tym sposób zadania ciosów prezydentowi Gdańska.

- Atak na Pawła Adamowicza nie był wynikiem furii, lecz miał przebieg przemyślany i zaplanowany - mówiła prokurator.

Na działanie z premedytacją wskazywali też wszyscy trzej przedstawiciele rodziny Adamowiczów: mec. Jerzy Glanc, mec. Paweł Knap i prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Przedstawiciele oskarżenia posiłkowego w całości podtrzymali wnioski prokuratury dotyczące wymiaru kary. Szczególnie przejmujące były mowy samych oskarżycieli posiłkowych, wdowy po prezydencie Gdańska i jego brata.

- Mieliśmy do czynienia z publiczną egzekucją, którą Stefan W. wykonał na Pawle - mówi Piotr Adamowicz. - Żadna kara nie przywróci życia synowi mężowi, ojcu czy bratu. Proszę sąd o sprawiedliwy wyrok.

Obydwoje obciążyli częścią winy za tragedię media publiczne, które w ich ocenie prowadziły nagonkę na zamordowanego prezydenta Gdańska, stoi to jednak w sprzeczności z sytuacją jaka miała miejsce przed feralnym finałem WOŚP w Gdańsku. Wszystkie media relacjonowały kłopoty prawne Pawła Adamowicza związane z postępowaniami sądowymi dotyczącymi jego majątku i nieruchomości.

- Po raz pierwszy stoję naprzeciw człowieka, który zamordował mojego męża i mam nadzieję, że po raz ostatni - mówiła w swojej mowie końcowej Magdalena Adamowicz. - Stoję tu dziś, mimo że napawa mnie to wielkim lękiem i nieopisanym bólem. Ale muszę tu stać, zbrodnia musi zostać ukarana. Chcę, by wszyscy wiedzieli, że by mnie tu nie było, gdyby człowiek, który zamordował mojego męża, okazał choć cień skruchy i przeprosił za swoje zbrodnie.

Adamowicz również mówiła o nienawiści szerzonej przez media, która w jej ocenie przyczyniła się do tragedii. Zauważyła jednak, że do morderstwa by nie doszło, gdyby agencja ochraniająca feralny koncert na Targu Węglowym była profesjonalna a służba więzienna - zareagowała na ostrzeżenie przekazane przez matkę Stefana W.

Proces Stefana W. w Gdańsku. Wyrok zapadnie w czwartek 16.03.2023 r.

Sędzia Anna Kaczmarek zapowiedziała wydanie wyroku na czwartek. Mowy końcowe w procesie Stefana W. poprzedziło 26 rozpraw. Pierwsza z nich odbyła się niemal równo rok temu, 28 marca 2022 r. Poprzedziło ją trzyletnie śledztwo.

13 stycznia 2019 roku, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy, Paweł Adamowicz został zaatakowany przez napastnika, który wtargnął na scenę na Targu Węglowym w Gdańsku. Stefan W. kilkakrotnie ugodził nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Całe zdarzenie zarejestrowały i przekazały w świat kamery telewizyjne relacjonujące gdański finał WOŚP.

Śledztwo w sprawie zabójstwa trwało 3 lata, głównie z powodu komplikacji przy rozstrzyganiu kwestii, czy Stefana W., oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza, można w ogóle sądzić. Gdańska prokuratura prowadząca śledztwo zleciła aż trzy ekspertyzy dotyczące poczytalności oskarżonego. Pierwsza mówiła o jego całkowitej niepoczytalności, z czym nie zgadzała się poszkodowana rodzina byłego prezydenta Gdańsk a wątpliwości miała też prokuratura. Druga opinia biegłych stwierdzała częściową poczytalność Stefana W. w momencie zbrodni. To oznaczało, że 30-latek nie trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego, lecz może stanąć przed sądem. Ponieważ oba dokumenty były sprzeczne prokuratura zamówiła trzecią ekspertyzę, rozstrzygającą na korzyść treści drugiej. Do sądu można było skierować akt oskarżenia. Ten wpłynął 10 grudnia 2021 roku.

Polecjaka Google News - Dziennik Bałtycki
emisja bez ograniczeń wiekowychnarkotyki
Wideo

Strefa Biznesu: Czterodniowy tydzień pracy w tej kadencji Sejmu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska