Taki jest Kaczyński

Redakcja
FotoRzepa
Donald Tusk zapowiedział, że "będziemy dumni z Polski", gdy on zostanie głową państwa. Lech Kaczyński oznajmił, że będzie "prezydentem IV Rzeczypospolitej". Teraz obaj stają do ostatecznej rozgrywki.Obaj wywodzą się z jednego solidarnościowego pnia, ale więcej ich dzieli niż łączy i to nie tylko z powodu naturalnego w kampanii eksponowania różnic.

Taki jest Kaczyński

* Jest honorowym prezesem Prawa i Sprawiedliwości.
* Wydaje się bardziej skoncentrowany na sprawach wewnętrznych, na rozbijaniu układów, które z pewnością istnieją, ale postkomunistycznymi są głównie z nazwy. Dystansuje się od dorobku ostatnich lat, choć ich nie przekreśla w całości.
* W kampanijnej propagandzie mówiło się, że będzie prezydentem Polski solidarnej. Może patronować zmianom bardziej radykalnym, ocierającym się o chaos (jeśli będzie realizowany program PiS).
* Chce prezydentury silniejszej, zwłaszcza jeśli idzie o nadzór nad wymiarem sprawiedliwości, posługiwanie się dekretami, z możliwością rozwiązywania sejmu.
* Polityka zagraniczna jest słabą stroną kandydata PiS-u.
* Ma więcej doświadczenia państwowego.
* Można go postrzegać jako tego, który zmieni styl prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego.

Taki jest Tusk

* Jest liderem Platformy Obywatelskiej.
* Zapowiada prezydenturą bardziej otwartą nie tylko na ludzi różnych obozów politycznych, ale także na myśli, konkurencję idei, na Europę, która jest dziś największym wyzwaniem Polaków.
* W kampanijnej propagandzie mówiło się, że będzie prezydentem Polski liberalnej. Ale chyba będzie prezydentem politycznego umiaru i porozumienia.
* Uważa, że obecnie prezydent ma wystarczające uprawnienia.
* Bieglej porusza się w kwestiach polityki zagranicznej.
* Ma więcej doświadczenia w administracji parlamentarnej, a mniej w państwowej.
* Można go postrzegać jako w pewnej mierze kontynuatora stylu Aleksandra Kwaśniewskiego.

Walka do końca ale z uśmiechem

Rozmowa z Donaldem Tuskiem, zwycięzcą pierwszej tury wyborów prezydenckich

- Niech pan się przyzna - czy po cichu liczył pan na wygraną w pierwszej turze?
- Od dłuższego czasu zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie druga tura. Ale jestem usatysfakcjonowany tym wynikiem. Konkurencja jest ostra, a przeciwnicy byli bardzo mocni. Dotychczas jednak było tak, że kto zwycięży w pierwszej turze, zwycięży w drugiej. To oczywiście nie jest regułą, ale mam nadzieję, że ta tradycja się utrzyma.
To jest wygrana, która pokazuje wyraźnie, że przez te kilkanaście dni będziemy walczyli o każdy głos. I za dwa tygodnie z zapartym tchem będziemy śledzili, kto okaże się zwycięzcą.

- Ten bój będzie na dotychczasowych zasadach czy jeszcze ostrzejszy?
- Bardzo chciałbym, żebyśmy konkurowali z uśmiechem, a nie z zaciśniętymi zębami. Wierzę, że tę konkurencję można wygrać bez przesadnej twardości.

- Z uśmiechem chce pan walczyć o prezydenturę?
- Tak, będę się uśmiechał! Jeśli uśmiech przegra ze złą miną - to trudno, ale sądzę, że Polacy wolą zwycięzcę z uśmiechem.

- Będzie pan grał fair?
- Jestem człowiekiem, dla którego sens konkurencji sprowadza się do zasady: nie wolno łamać zasad i trzeba grać fair.

- W ostatnich dniach pokazał pan jednak inną twarz. Było kilka dość agresywnych wystąpień. Czy zamierza pan być przed tą ostateczną rozgrywką jeszcze bardziej drapieżny?
- Jestem człowiekiem, który długo i cierpliwie znosił agresywne ataki. Mam nadzieję, że mój konkurent zrozumiał, że metoda którą posługiwał się przez ostatnie kilkanaście dni, czyli agresja i czarna propaganda nie prowadzą do zwycięstwa w wyborach. Chciałbym zatrzymać tę eskalację agresywnego sposobu prowadzenia kampanii wyborczej.
Myślę, że pokazałem, iż nie można bezkarnie zadawać mi nieuczciwych ciosów, bo natychmiast będzie riposta. Poskutkowało. Kaczyński zrozumiał, że nie jest to metoda na sensowną kampanię.

- Jak pan będzie przekonywał tych, którzy dziś nie poszli głosować i zwolenników tych kandydatów, którzy odpadli z gry, aby głosowali na pana?
- Polacy już wielokrotnie dowiedli, że nie zawsze praca sztabów wyborczych oraz setki plakatów i ulotek robią na nich wrażenie. W związku z tym te dwa tygodnie nie pozwolą przekonać ludzi do jakiegoś masowego szturmu na urny wyborcze 23 października.
Polacy potrafią samodzielnie myśleć i działać.

- A kiedy poznamy wreszcie rząd tworzony przez partie, których liderzy w tej chwili konkurują o władze?
- Już po wyborach prezydenckich. W tej chwili trwają rozmowy w zespołach programowych. Ale Kazimierz Marcinkiewicz oficjalnie misję tworzenia rządu od prezydenta otrzyma dopiero 19 października.

- Dziękuję.

Jan Osiecki
redakcja@gazetalubuska.pl

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.