Tatuaże dla chorego Wojtusia. Nie pozwólmy, aby chłopiec...

    Tatuaże dla chorego Wojtusia. Nie pozwólmy, aby chłopiec stracił nogę. Na jego operację potrzebny jest 1 mln zł

    maw, dl

    Gazeta Lubuska

    Aktualizacja:

    Gazeta Lubuska

    Wojtuś potrzebuje naszej pomocy.
    1/9
    przejdź do galerii

    Wojtuś potrzebuje naszej pomocy. ©Dorota Lipnicka

    Jedna nóżka Wojtusia jest dużo krótsza od drugiej, zdeformowana, złamana jak zapałka. Nie ma w niej kości piszczelowej, a stópka jest wykrzywiona. Uratować może go operacja. A ta do najtańszych nie należy. Potrzebny jest 1 mln zł. Pracownia tatuażu Czarny Kruk z Zielonej Góry zorganizowała akcję. Każdy z Was może wziąć w niej udział, każdy może pomóc Wojtusiowi. Marzycie o małym tatuażu? To będzie świetna okazja, aby go wykonać! Pieniądze z wykonanych prac artyści przekażą na leczenie chłopca.

    Wada ta zdarza się raz na milion urodzeń


    - O tym, że Wojtuś jest chory, dowiedzieliśmy się w czwartym miesiącu ciąży - opowiada Izabela Andrzejewska, mama chłopca.
    - Choroba dziecka – każdy z nas myśli, że go to nie spotka… My też tak myśleliśmy. A potem usłyszeliśmy, że w prawej nóżce naszego dziecka brakuje kości… Że stópka jest końsko-szpotawa i zgięta. Tibial hemimelia, brak kości piszczelowej. Wada, która zdarza się raz na milion urodzeń! Nasz Wojtuś jest właśnie takim wyjątkowym, milionowym dzieckiem… Ile oddalibyśmy, żeby jego nóżki były całkiem zwyczajne - przyznaje.



    Rodzice robią wszystko, aby niczego nie brakowało Wojtusiowi. Niestety, jak sami przyznają ze smutkiem, brakuje mu jednego. Tego, co najważniejsze. Zdrowia! - Tego nie potrafimy dać mu sami. Jedna nóżka Wojtusia jest dużo krótsza od drugiej, zdeformowana, złamana jak zapałka. Nie ma w niej kości piszczelowej, a stópka jest wykrzywiona. Synek nie może na niej stanąć, z taką nóżką, nie będzie mógł nigdy chodzić - mówią. - Coraz częściej próbuje stanąć na jednej nóżce, podtrzymując się mebli… Zdezorientowany patrzy w dół, nie rozumiejąc, dlaczego jedna nóżka nie działa, dlaczego nie może poruszać się tak jak my… - dodają.

    Pęka nam serce, bo nasz synek coraz częściej widzi, że jest inny niż wszyscy. Jest coraz starszy, coraz mądrzejszy… Co będzie dalej?


    Pojawiła się nadzieja


    Lekarze nie dawali im wielkich nadziei. Mówili o amputacji, „dobrych” protezach. Izabela i Krystian wiedzieli jednak, że zrobią wszystko, aby Wojtuś mógł chodzić o własnych nogach. - Pewnego dnia trafiliśmy na stronę internetową, na której były informacje na temat lekarza w Stanach Zjednoczonych. Specjalizuje się on w przedłużaniu i rekonstrukcji kości, a także właśnie w leczeniu schorzenia, które ma Wojtuś. Okazało się, że dr Paley uratował od inwalidztwa tysiące dzieci – dodaje ojciec Wojtusia.
    Odtąd powstawał plan ratowania nóżki synka, pojawiło się światełko w tunelu.


    - Naprawienie nóżki – operacja, prawidłowe jej ustawienie, wydłużenie kości i rehabilitacja – będzie trwać prawie rok i kosztować ponad milion złotych - mówi pani Izabela. - To jednak gwarancja, że Wojtuś będzie chodzić, że będzie zupełnie zdrowym dzieckiem. W klinice musimy jednak znaleźć się za kilka miesięcy… Około drugich urodzin Wojtusia, a te wypadają w sierpniu . Synek rośnie, a jego wada się pogłębia… Jest ruchliwy, wszędzie go pełno. To tragedia, że nie będzie mógł chodzić… -dodaje ze smutkiem.

    archiwum rodziców

    Niestety. Czasu jest coraz mniej. Każda forma pomocy będzie dobra. Od kilku miesięcy na koncie fundacji, do której należy Wojtuś, pojawiło się nieco ponad 230 tys. zł. To wciąż za mało, aby zrealizować plan rodziców. Aby wyjechać do Stanów Zjednoczonych i uratować chłopca. Wystarczy, aby każdy z nas dał coś od siebie, a marzenia Wojtusia o chodzeniu, staną się realne. Zbiórka na ten cel prowadzona jest na stronie siepomaga.pl. Nie pozwólmy, aby Wojtuś stracił nóżkę!


    Tatuaże dla Wojtusia


    Pracownia tatuażu Czarny Kruk z Zielonej Góry włącza się do pomocy. Artyści już kolejny raz organizują akcje, z której dochód przeznaczony jest na konkretny cel. Tym razem pieniądze z każdego wykonanego tatuażu zostaną przekazane na operację Wojtusia. Akcja odbędzie się 9 lutego (sobota). - Wojtuś liczy na Waszą pomoc! Na jego leczenie potrzebny jest milion złotych. Tylko wtedy chłopiec może zostać zoperowany w klinice w Stanach Zjednoczonych i dzięki temu zyskać szanse na to, żeby zaczął chodzić.
    Dołóż swoją cegiełkę. Przyjdź do pracowni tatuażu Czarny Kruk i zrób tatuaż. Każdy z dostępnych projektów (autorskich) za jedyne 100 zł, a dochód w całości pójdzie na leczenie Wojtusia - zachęcają i zapewniają artyści ze studia Czarny Kruk.






    Jeśli mieliście w planach zrobić sobie tatuaż, albo macie ochotę na nowy - koniecznie zapamiętajcie tę datę -
    9 lutego! Artyści stworzą na waszych ciałach dzieła, a wy wesprzecie rodziców Wojtka w tej trudnej walce. Walce o życie ich synka. Studio zaprasza już w sobotę w godz.10.00-13.00. Miejsce: Zielona Góra, ul: Drzewna 15 Nie ma zapisów. Kto pierwszy, ten lepszy.
    Współorganizatorami akcji jest Stowarzyszenie Art Of Underground.



    - Dziś powinniśmy liczyć kroki naszego synka, tymczasem z drżącym sercem liczymy czas - nie zostało go wiele – i pieniądze, mamy ich tak mało, a potrzeba jeszcze tyle... Stawka jest jednak największa – jest nią przyszłość naszego dziecka. Uśmiech Wojtusia potrafi rozpromienić każde nasze zmartwienie i to on daje nam siłę do walki. Wojtuś będzie zdrowym dzieckiem jednak tylko wtedy, gdy zechcesz zostać jego ciocią lub wujkiem i zdecydujesz się mu pomóc…
    Wojtuś potrzebuje naszej pomocy. Dorota Lipnicka


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 28 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »