Uniwersytet Jagielloński czy Zielonogórski? Colett postawiła na nasz

Leszek Kalinowski 68 324 88 74 [email protected]
Colett Neumann czuje się u nas jak ryba w wodzie. Jest bardzo lubiana i zapraszana na różne imprezy. Ostatnio przecinała wstęgę, gdy w Zielonej Górze pojawił się autobus promujący Cottbus.
Colett Neumann czuje się u nas jak ryba w wodzie. Jest bardzo lubiana i zapraszana na różne imprezy. Ostatnio przecinała wstęgę, gdy w Zielonej Górze pojawił się autobus promujący Cottbus. Leszek Kalinowski
Colett Neumann z Niemiec mówi, że kocha nasz język, bigos i Kabaret Starszych Panów. I została najlepszą studentką zagraniczną w Polsce.

ZAGRANICZNI STUDENCI W POLSCE

ZAGRANICZNI STUDENCI W POLSCE

* 24.253 zagranicznych żaków ze 141 krajów studiuje w Polsce.
* Najwięcej studentów przyjeżdża z Ukrainy, Białorusi, Norwegii, Szwecji, Hiszpanii.
* Skandynawowie studiują u nas zwykle medycynę, Hiszpanie wybierają kierunki techniczne.
* 100 milionów euro to roczny wkład zagranicznych studentów do gospodarki Polski.

Nie ma polskich korzeni. A jednak chciała poznać nasz język. Dlaczego?
- W gimnazjum uczyłam się łużyckiego. Byłam ciekawa, jakie są inne języki słowiańskie. Kiedy więc na studiach nadarzyła się okazja, wybrałam polski. I nie żałuję. Jestem w nim zakochana po same uszy - przekonuje Colett. Przyznaje, że polskiego uczyła się tylko 1,5 roku. Aż trudno w to uwierzyć, bo płynnie się wypowiada, poprawnie konstruując zdania wielokrotnie złożone. Gdy ją chwalimy, mówi, że "W Strzebrzeszynie chrząszcz brzmi..." albo "stół z powyłamywanymi nogami" sprawiają jej jeszcze trudność.
- Wymowa jest dla mnie najtrudniejsza. Kiedyś moja koleżanka, która też uczyła się języka polskiego, przyszła i z dumą powiedziała: "Dziś byłam grzeszna" - wspomina. - Co? Coś ty zrobiła? Okazało się, że chciała powiedzieć grzeczna. Trudno uchwycić różnicę w brzmieniu i znaczeniu.

Starsi panowie dwaj

Colett studiuje pedagogikę. Od kiedy tylko pamięta, chciała zostać nauczycielką.
- Kiedy siedziałam w szkole, zawsze myślałam: "w przyszłości chcę lepiej prowadzić zajęcia niż ta nauczycielka przede mną" - podkreśla. - Dlatego rozpoczęłam studia na Uniwersytecie w Lipsku. Tam dowiedziałam się, że jest możliwość wzięcia udziału w intensywnym, międzynarodowym kursie "Jakość życia i jakość szkoły". Zajęcia odbywały się w Polsce, Czechach i Niemczech. Dzięki nim poznałam osoby związane z Uniwersytetem Zielonogórskim.
Kiedy postanowiła, że w ramach studenckiej wymiany Erasmus część studiów odbędzie w zagranicznej uczelni, miała do wyboru UJ w Krakowie i UZ. Bo Uniwersytet w Lipsku ma podpisaną umowę właśnie z tymi polskimi uczelniami. Wybrała Zieloną Górę, choć wcześniej nigdy tu nie była.
- Jadąc do Winnego Grodu, niewiele wiedziałam o Polsce. Kojarzyła mi się z Kabaretem Starych Panów. Nagrania oglądaliśmy na uniwersytecie. Bardzo mnie ten kabaret wciągnął... - nie ukrywa.

Wcześniak? Niespodzianka!

- Wow! - zrobiła wielkie oczy, kiedy okazało się, gdzie ma mieszkać. - Akademik Wcześniak zaskoczył mnie pozytywnie. Takich warunków zupełnie się nie spodziewałam. Nie ma porównania z Lipskiem. Takiej kuchni to nawet w domu nie mam. Pokoje też są bardzo dobrze wyposażone.
Colett przyznaje, że mieszka się jej rewelacyjnie, także za sprawą koleżanek, które może nazwać przyjaciółkami.
- Na początku gotowałyśmy na zmianę. One polskie potrawy, ja niemieckie. I się częstowałyśmy. Teraz to już kuchnia międzynarodowa. Uwielbiam polski bigos i żurek, w ogóle wszystkie zupy. Są genialne - chwali.
Mimo że nauki jest dużo, zawsze znajdzie się czas na pogaduchy czy poznanie polskiej kultury.
- Byłam na koncercie Elektrycznych Gitar. Lubię polskie kabarety. A że Winny Gród to przecież Zielonogórskie Zagłębie Kabaretowe, słynny klub Gęba, to cieszę się, że mogę w tym uczestniczyć. Od niedawna jest nowy klub Wyspa, więc oferta kulturalna, rozrywkowa bogata - stwierdza.

Nie liczyli na sukces

- Colett jest wszędzie tam, gdzie coś się dzieje. I we wszystko bardzo się angażuje - zaznacza Magdalena Brzozowska, asystentka na UZ, która wcześniej w ramach Erasmusa przez rok studiowała na Uniwersytecie w Lipsku. Teraz obie panie biorą udział w projekcie badawczym Studenckie Firmy - Perspektywa Polski i Niemiec. Angażują się w przygotowanie konferencji naukowej, organizowanej w ramach cyklu polsko-niemieckich spotkań, koordynowanych przez profesorów uczelni w Zielonej Górze i Lipsku.
Wiele o Colett może powiedzieć także jej opiekunka prof. Inetta Nowosad z Wydziału Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu UZ, która zgłosiła studentkę z Niemiec do konkursu Interstudent 2012. Jest on organizowany w ramach programu Study in Poland, realizowanego przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich i Fundację Edukacyjną Perspektywy.
- Colett działa aktywnie w Kole Naukowym Pedagogów Wolontariuszy, m.in. organizowała świąteczną zbiórkę pieniędzy na fundusz stypendialny dla młodzieży z ubogich rodzin, zabawę mikołajkową dla dzieci z przedszkola - wylicza prof. Nowosad. - Ma ponadprzeciętne zdolności organizacyjne. Jest osobą kreatywną, obdarzoną wielkim sercem.

W czasie wolnym udziela lekcji niemieckiego, sama przy tym szkoli swój polski. Posługuje się językiem łużyckim i aktywnie działa na rzecz zachowania tradycji i kultury Serbów Łużyckich w Niemczech.
Prof. Nowosad podkreśla, że zgłoszenie Collet do konkursu miało być formą podziękowania jej za pracę, za rzetelność i pracowitość. Bo nie trzeba sprawdzać na zajęciach obecności, Colett jest zawsze. Podobnie w bibliotece, gdzie przygotowuje kolejne tematy.
- Co roku w konkursie na najlepszego zagranicznego studenta wygrywają zwykle osoby z Uniwersytetu Jagiellońskiego lub Warszawskiego. A mając na uwadze, że w Polsce kształci się ponad 24 tysiące zagranicznych żaków, nie liczyliśmy na sukces - przyznaje. - Żakom, którzy całe studia odbywają w Polsce, łatwiej się wykazać niż komuś, kto jeden lub dwa semestry przebywa w naszym kraju w ramach Erasmusa. Okazało się jednak, że doceniono naszą Colett.

Rodzinka na topie

Nowy rok okazał się szczęśliwy. Colett odebrała w Warszawie zwycięski puchar. Wygrała w kategorii studiów licencjackich. W kategorii studiów magisterskich zwyciężył Hon Hong Huat z Malezji, student medycyny na UJ, a doktoranckich - Alona Nad z Ukrainy, doktoryzująca się na SGH w Krakowie. Nagrodę dodatkową, specjalną otrzymała Abnoos Moslehi z Iranu, studentka UW.
- To było dla mnie prawdziwe przeżycie znaleźć się w takim towarzystwie - opowiada Colett. I cieszy się, że może być w Polsce. Choć początkowo miała być w Zielonej Górze tylko jeden semestr, przedłużyła pobyt do końca roku akademickiego. Chciałaby jeszcze bardziej poznać nasz kraj. O panujących w Niemczech stereotypach na temat Polaków nie chce mówić.
- Po prostu mi wstyd. Przecież to wszystko nieprawda - przekonuje. I już nie może się doczekać, kiedy z koleżankami zasiądzie do kolejnego odcinka "Rodzinki.pl" i programu "Jaka to melodia".

Wracają odmienieni

- Z Uniwersytetem w Lipsku współpracujemy od 10 lat. W ramach Erasmusa znacznie więcej naszych studentów wyjeżdża do Niemiec niż Niemców decyduje się na studiowanie u nas - dodaje prof. Nowosad. - Choć to powoli się zmienia. Takie wyjazdy powodują, że żacy inaczej patrzą na świat. Bo my mamy naprawdę dobrych studentów, tylko są bardziej nieśmiali niż ci na UW czy UJ. Po powrocie z Niemiec nabierają pewności siebie. Inaczej patrzą na sąsiada i wiele innych spraw. A zdarza się, że podejmują drugie studia, na germanistyce.
Wydział Pedagogiki, Socjologii i Nauk o Zdrowiu UZ w ramach Erasmusa współpracuje też z uczelniami w Hiszpanii, Francji, Norwegii, Czechach, na Łotwie i Słowacji.

Dobrze mieć sąsiada

- Jestem bardzo zadowolona, że zdecydowałam się skorzystać z Erasmusa. Zachęcam innych. Zyskałam wiele - zauważa Colett. A co planuje? Po licencjacie studia magisterskie. - U nas system boloński nie sprawdził się. Dlatego większość uczelni podejmuje decyzje o rezygnacji z podziału na trzy plus dwa i powraca do modelu pięcioletnich studiów. Zależy mi na magisterce. Wyobrażam sobie siebie po nich, jak w gimnazjum uczę młodzież języka polskiego.
Okazuje się, że Colett już dziś - po ogłoszeniu wyników konkursu Interstudent 2012 - dostała propozycję pracy w niemieckim centrum kultury. - Pożyjemy, zobaczymy. W przygranicznych landach jest dużo różnych programów polsko-niemieckich. Zresztą, jak nie znajdę pracy w Niemczech, to przyjadę do Polski - śmieje się. - Dobrze przecież mieć sąsiada.

Oferty pracy z Twojego regionu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie