Wenus musi umrzeć?

Zdzisław Haczek 0 68 324 88 45 [email protected]
Emilia Studzińska w kasie kina Wenus. Przepracowała tu 28 lat. fot. Paweł Janczaruk
W piątek, 31 października, ostatni seans w kinie Wenus.

- Dziś przyszła duża grupa emerytów na "Świadectwo". Panie robiły sobie zdjęcia przy kasie. Na pamiątkę, bo przecież tyle tutaj kiedyś filmów obejrzały... - mówi kierownik Wenus i Nysy Irena Kondratowicz.

Kiedy zapraszamy pracowników Wenus i Nysy (oba kina mają tego samego właściciela - wrocławską Odrę-Film) do "rodzinnego" zdjęcia, do ostatniego seansu zostało dziewięć dni...

Jakie wspomnienia zabiorą z Wenus? Na pewno o tych najbardziej obleganych tytułach, kiedy kino dosłownie szturmowano. Na początku lat 80. - "Wejście smoka" z Brucem Lee...

- A na początku lat 90. - po wielkiej zapaści w kinach, które miało zabić wideo - to odbiliśmy się od dna na "Parku Jurajskim" - wspomina Jan Stopeń. - Przez dwa tygodnie mieliśmy taki utarg jak wcześniej za dziewięć miesięcy!
To głośne tytuły typu "Król Lew", "Lista Schindlera", "Ogniem i Mieczem" pozwalały wierzyć w przyszłość kina.

- Przed laty było inaczej niż dziś. W niedzielę najpierw był poranek dla dzieci, czyli zestaw bajek: "Reksio", "Bolek i Lolek"... - opowiada Emilia Studzińska. - Potem seans dla młodzieży, wieczorem dla dorosłych. Pilnowało się wieku widzów. Nie to co dziś, że dziecko przychodzi z opiekunem i wystarczy.

Nie zawsze miał to Wrocław

Emilia Studzińska w kasie kina Wenus. Przepracowała tu 28 lat.
Emilia Studzińska w kasie kina Wenus. Przepracowała tu 28 lat. fot. Paweł Janczaruk

Zbigniew Napieralski 20 lat wyświetlał w Wenus filmy
(fot. fot. Paweł Janczaruk )

Jak zielonogórskie kino Wenus, otwierane z hukiem w 1961 r. przy okazji wizyty pierwszego człowieka w kosmosie - Jurija Gagarina, trafiło w ręce Wrocławia?

To stało się na przełomie lat 80. i 90. Załamywał się rynek dystrybucji w Polsce, reformowano kinematografię. Kina dawnego województwa zielonogórskiego i legnickiego należały do Okręgowej Instytucji Rozpowszechniania Filmów z siedzibą w... Zielonej Górze!

Tego typu instytucje jednak przekształcano i zgodnie z wolą ówczesnego przewodniczącego Komitetu Kinematografii Juliusza Burskiego, włości zielonogórskie weszły w skład wrocławskiej "Odry-Filmu". Ta instytucja do dziś ma Wenus, Nysę, Odrę w Nowej Soli, Pioniera w Żarach - w sumie kilkanaście lubuskich kin.

Wtedy jednak - na początku lat 90. - nikt nie myślał o ich likwidacji. Niektóre, mniej dochodowe, czynne tylko w weekendy, Odra oddawała gminom. Np. Światowid w Kargowej. Inne dostawali dzierżawcy.

W zielonogórskiej bazie na ul. Prostej działała... jedyna w Polsce fabryka ekranów! - Wysyłaliśmy ekrany na Węgry, do Jugosławii, na Słowację, a nawet do Egiptu - śmieje się Jan Stopeń. - Potem weszły multipleksy z ekranami perełkowymi i w 2001 r. produkcję zamknęliśmy.

Czy Wenus musi umrzeć?

Emilia Studzińska w kasie kina Wenus. Przepracowała tu 28 lat.
(fot. fot. Paweł Janczaruk )

Dyrektor wrocławskiej Odry Andrzej Białas poddał Wenus już pół roku temu. Powiedział wtedy "GL", że gdy tylko ruszy Cinema City, kino zamknie, bo walka z kolosem - międzynarodową siecią - skazana jest na przegraną.

O budynku po kinie marzy dziś rektor Uniwersytetu Zielonogórskiego Czesław Osękowski i trudno odmówić mu racji: obiekt leży w bezpośrednim sąsiedztwie pięknie odnowionego rektoratu. Uczelnia i miasto zyskałoby bardzo potrzebną salę na koncerty na 440 miejsc (aula przy ul. Podgórnej do najpiękniejszych nie należy...). Można by tu prowadzić konferencje, wyświetlać filmy.

A jeśli jednak - na przykład wystawiony na przetarg - budynek po Wenus kupi prywatny inwestor i zbuduje tu hotel, sklep? Czy Lubuszanie mogą "oderwać" swoje kina od Wrocławia?

Jan Stopeń pamięta jak kilka lat temu marszałek lubuski wystąpił z taką inicjatywą do marszałka dolnośląskiego. Ten odmówił. - Sprawa skończyła się wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, który odrzucił roszczenia marszałka lubuskiego - mówi J. Stopeń.

Tymczasem Andrzej Kawala, prezes Klubu Kultury Filmowej (prowadzi kino Newa) i dyrektor Lubuskiego Lata Filmowego, uważa, że do pomysłu można powrócić. "Oderwane" od wrocławskiej Odry lubuskie świątynie X Muzy włączyć do sieci kin studyjnych i... walczyć z multipleksami repertuarem ambitniejszym, edukacyjnym.

Zresztą co innego robi teraz Odra u siebie? Wszak współpracuje z festiwalem Era Nowe Horyzonty - imprezą Romana Gutka, szefa stawiającej na artystyczne kino firmy dystrybucyjnej Gutek Film, której filmy wyświetlane są w... zielonogórskiej Newie.

Może marszałek lubuski, wojewoda, wspierani przez prezydenta Zielonej Góry, mogliby tu jeszcze coś ugrać?

Nysa nie składa broni

Na razie wrocławianie nadal chcą utrzymać Nysę. Co wydaje się mieć sens. Cinema City przy swoich dziewięciu ekranach nie "łyka" całego repertuaru. W tej chwili Nysa gra na przykład angielską komedię "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi".

- Ten film całkiem dobrze przechodzi w kraju - mówi Irena Kondratowicz, której marzy się uczynienie z Nysy perełki - kina retro. Na początek w holu mają stanąć projektory, na ścianach zawisnąć spatynowane portrety Burta Lancastera, Krystyny Jandy, Doroty Stalińskiej... Żeby było przytulniej, z klimatem. Oczywiście, najlepiej by było, gdyby Odra zainwestowała w widownię, toalety...

Zapraszają na ostatni seans

W piątek, 31 października, załoga Wenus i Nysy zaprasza zielonogórzan na wyjątkowy pokaz "Świadectwa" (akurat ten film jest w grafiku).

Po wieczornym seansie będzie mały poczęstunek, czas na wspomnienia i każdy będzie mógł sam odciąć ze szpuli kawałek celuloidowej taśmy. Na pamiątkę po największym jednosalowym kinie w województwie. Potocznie mówi się - kino tradycyjne.

- Płakać mi się chce... - wzdycha Irena Kondratowicz, która wkrótce przenosi swoje biuro z Wenus na zaplecze Nysy. Z meblami zabiera też telefon i jeden z numerów: 0 68 320 21 19...

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

~gosc~
W dniu 19.12.2008 o 16:17, Barski, Kinoman z Niesulic napisał:

Zeby tylko to samo nie przytrafilo sie "NYSIE". To prawdziwy zabytek kinowy, w ktorym seans to prawdziwa przyjemnosc. Takich kin w Polsce jest coraz mniej i nie zastapi ich zadne city czy inne multikino



tak taka nysa fajna tlyko se wysiedziec na niewygodnym siedzeniu sie nie da wenud lepszy !
B
Barski, Kinoman z Niesulic

Zeby tylko to samo nie przytrafilo sie "NYSIE". To prawdziwy zabytek kinowy, w ktorym seans to prawdziwa przyjemnosc. Takich kin w Polsce jest coraz mniej i nie zastapi ich zadne city czy inne multikino

P
Piotrek Zielona Gora

Poszedl bym do WENUS , bez dyskusjii !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! , Cinema Siki czy City , jak jej tam, szalu nie robi!!!!!!!!!!!!!! i nie zrobi , nie ma o czym gadac.

M
Medwa

Ja osobiście poszedl bym też do wenusa. bylem w cinema city i niema wielkiej rewelacji.

m
mika
W dniu 30.10.2008 o 16:57, malaklipsa napisał:

Dorzucę swoje. Gdybym miał do wyboru Wenus czy Cinema wybieram to pierwsze.



A ja to drugie. I w ten sposób widać ile wniosłaś do dyskusji
m
malaklipsa

Dorzucę swoje. Gdybym miał do wyboru Wenus czy Cinema wybieram to pierwsze.

M
Medwa

Mi tez jest szkoda Wenusa, ale jednak tutaj rządzi rynek. To niezależy od tego czy tam są małe ekrany czy duże. Tutaj widzimy welke. Walke pomiedzy historią i prostotą, a nowoczesnoscią i luksusem. Jednak kino wenus niemoże już sie wycofać i wrócić na rynek. Ale ponoć Nysa jeszcze zostaje. Wiec jest jeszcze troche szansy, ale nikt z korporacją niwygra. Oni manipulują ludżmi i przez to osiagają sukces na rynku.Liczy się reklama.Pozdrawiam:)

S
Szami

Obecnie mieszkam w Krakowie miałam przyjemność odwiedzić Cinema- City i inne kina kilku salowe, gdzie jednak ekrany są MAŁE i nagłośnienie pozostawia dużo do życzenia. Wydaje mi się, że podobnie jak ja większość dorosłych osób po pierwszej fascynacji nowymi siedzeniami na następny seans udałoby się jednak do kina Wensu podobnie jak w Krakowie ludzie mimo wszystko udają się do tradycyjnego kina Kijów z DUŻYM ekranem i porządnym nagłośnieniem... Trzebaby tylko przeczekać pierwszy buum związany z otwarciem...

Szkoda kina Wensu naprawdę szkoda, największe kino jakby nie było nadal...

Dodaj ogłoszenie