Wioślarka Katarzyna Boruch z AZS AWF Gorzów: Nie będę czekać, aż komuś powinie się noga. Ale jestem gotowa

Alan Rogalski
Alan Rogalski
Katarzyna Boruch Archiwum prywatne Katarzyny Boruch
- Musiałam wziąć na klatę to, że jestem rezerwową - mówi Katarzyna Boruch z AZS AWF Gorzów przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio. Z brązową medalistką mistrzostw Europy z 2020 roku w czwórce podwójnej porozmawialiśmy tuż przed jej wylotem do stolicy Japonii. W czwartek 22 lipca popłynie w zawodach dla zawodników rezerwowych.

Od kiedy wiedziałaś, że na igrzyska olimpijskie do Tokio mogą polecieć też rezerwowe? Dla przykładu - w kajakarstwie nie będzie takich zawodników w reprezentacjach.
Wiedziałam wcześniej o takiej możliwości, ale to nie zmienia faktu, że równie dobrze miejsce rezerwowej mogła dostać Izabela Gałek, z którą płynęłyśmy dwójkę podwójną na Pucharze Świata we włoskiej Sabaudii. Dopiero po tych trzecich pucharowych zawodach w tym roku trener kadry narodowej podjął decyzję, że tą rezerwową będę ja.

I tak oto po nominacjach w Wałczu zostałaś formalnie olimpijką. Jak bardzo cię to cieszy?
Bardzo cieszę się, bo wyniosę z Tokio nowe doświadczenie. Tym bardziej że chcę kontynuować moje treningi w wioślarstwie. Jeśli uda się za trzy lata pojechać na igrzyska olimpijskie do Paryża, to może będzie mi tam trochę łatwiej, bo poniekąd będę obyta z atmosferą igrzysk i wszystkim, co się dzieje wokół tego. Choć wiadomo, przez pandemię koronawirusa to trochę inaczej będzie wyglądać w Japonii.

Domyślam się, że nikomu źle nie życzysz, ale mówisz tak, jakbyś nie miała nadziei na to, że popłyniesz w czwórce podwójnej. A wystarczy przecież pozytywny test na szalejącego w Japonii koronawirusa i selekcjoner kadry narodowej Jakub Urban, chcąc nie chcąc, będzie musiał dokonać zmiany w osadzie. Taką ewentualność, niestety, też trzeba wziąć pod uwagę.
Wiadomo, że bym bardzo chciała i bardzo bym się cieszyła, gdybym wystartowała, ale to by się wiązało z tym, że komuś właśnie coś się stało. A ja nie jestem takim typem osoby, która będzie czekała, aż się komuś powinie noga. Jeśli nie uda się wystąpić, w porządku, będę miała swoje zawody. Jeśli jednak by się udało popłynąć w tej osadzie, to będę próbowała godnie zastąpić którąś z dziewczyn.

W takim razie, jak rozumiem, jesteś przygotowana na możliwe zastąpienie jednej z koleżanek z załogi. Choć powtarzam: oboje wierzymy, że takiej sytuacji nie będzie.
Tak, przygotowuję się tym samym planem, co dziewczyny. W razie czego będę gotowa. Sam trener mi powiedział, że w każdym momencie mogę być wywołana do tablicy. Muszę więc być w takiej samej formie, co one.

A gdyby w drugiej z czwórek, a więc tej bez sterniczki, a z klubową koleżanką Olgą Michalkiewicz, coś się wydarzyło, to też mogłabyś do niej wskoczyć?
Tak myślę.

Ale tak jak wspomniałaś, ty i tak masz swój bieg. Na czym to będzie polegać?
Bieg rezerwowych jest wyznaczony na 22 lipca, a więc dzień przed otwarciem igrzysk. Stąd też łatwiej było mi przygotowywać się do nich. Bo wiedziałam, że mimo tego, iż mogę nie mieć szans na taki prawdziwy start, to i tak popłynę. Miałam więc swój mały cel. W ten sposób pościgam się i będę miała szansę sprawdzić się na tle innych.

Na co stać twoje koleżanki? Same zapowiadają, że liczą na medal, najlepiej złoty. W końcu to też brązowe medalistki igrzysk olimpijskich sprzed pięciu lat.
Stać je na bardzo dużo, ale świat też nie stoi. Wszyscy poszli do przodu, bo każdy spróbował wykorzystać ten dodatkowy rok do igrzysk na zbudowanie jak największej formy. W każdym razie na Pucharach Świata widać było, że różnice w czołówce z zawodów na zawody maleją (na tym ostatnim, czerwcowym, o trzeciej lokacie Polek decydował fotofinisz - przyp. autor). Może być tak, że kilka osad w finale zmieści się w sekundzie czy dwóch. Mam nadzieję, że będzie dobrze.

Rozumiem, że jeśli dziewczyny zdobyłyby medal, to tobie on nie zostałby przyznany. No, chyba że wystartowałabyś w czwórce, ale w eliminacjach, tak?
Jeśli okazałoby się, że w nich popłynę, to tak, medal byłby dzielony na całą piątkę.

A ty w ogóle czujesz, że przegrałaś rywalizację o miejsce w załodze?
Trudno jest mi to skomentować, bo zapowiedzi tej rywalizacji były inne niż faktycznie miało to miejsce (ze względu na dolegliwości zdrowotne swoich podopiecznych trener kadry Polski zmienił ustalony na początku sezonu skład czwórki w poszczególnych zawodach - przyp. autor). Czy przegrałam? Po prostu został wzięty pod uwagę ten niefortunny start w tym roku w mistrzostwach Europy we włoskim Varese, gdzie zajęłyśmy siódme miejsce. A tak naprawdę żadna z nas nie była gotowa na ten start. Kasia Zillmann też wsiadła jakby z marszu, bo nie była przygotowywana pod te zawody. W każdym razie przyjęło się, że „pojechała” młoda, czyli ja (za mającą kłopoty zdrowotne Agnieszkę Kobus-Zawojską - przyp. autor) i stało się, jak się stało... Musiałam więc wziąć to na klatę i dalej pracować. Wiadomo, nie zawsze dzieje się tak, jak tego chcemy. Czasem jak coś nie idzie po naszej myśli, to jeden człowiek podłamuje się, a innemu ta sytuacja daje pozytywnego kopa do tego, by pracować nad tym, by być jeszcze lepszym. U mnie to poszło właśnie w tę drugą stronę. Marzę o Paryżu.

Kibicka Stali Gorzów Miss Ziemi Lubuskiej! Karolina Kulczyńs...

Zobacz kolejne niepublikowane zdjęcia małego Bartosza Zmarzl...

Tak mieszka zawodnik Stali Gorzów Bartosz Zmarzlik, mistrz ś...

Tokio Flesz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie