Wygłodniałe psy chodzą po wsi. Co mają zrobić mieszkańcy?

Wojciech Obremski 95 758 07 61
Jeden z psów z posesji w Krzesinach
Jeden z psów z posesji w Krzesinach Czytelnik
Udostępnij:
- Moja sąsiadka otacza się psami, które częściowo giną od razu po narodzinach, a te, które zostają przy życiu, chodzą po wsi wygłodzone! - zaalarmowała nas mieszkanka Krzesina w gminie Cybinka.

- Psy są okropnie zaniedbane i wychudzone. Kiedy tylko mogę, to je dokarmiam, zwracając przy okazji uwagę właścicielce, że źle postępuje. Wtedy ona mi mówi, bym te psy... po prostu zabiła. Ta pani powinna mieć dożywotni zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt! - pisze do nas Czytelniczka z Krzesina.

Pojechaliśmy na miejsce. Sołtys Waldemar Nawrocki od razu wskazuje nam dom, w którym mieszka opisana właścicielka psów. - Ta pani często wyjeżdża na dłużej i swoje psy zostawia tak jak stoją, na podwórku. O, zresztą teraz też jej nie ma - mówi nam. Opowiada wstrząsające rzeczy. - To nie są może wielkie psy, ale wygłodniałe są zdolne do wszystkiego. Na co dzień muszę mieć otwartą bramę, bo mam na swej działce transformator, do którego powinien być wolny dojazd. I wtedy psy korzystają z okazji, włażą do mnie i wyżerają, co się da. Kilka razy zagryzły we wsi kurczaki! I jaja wyjadają! - denerwuje się coraz bardziej sołtys.

Dodaje, że jego bratowa, która mieszka nieopodal, kiedy tylko może, to psiaki dokarmia. - Ale ile może to jeszcze trwać? Przecież już dobre parę lat mamy te psy na karku - kiwa głową W. Nawrocki.

Przeczytaj też:Oto majątki naszych posłów i senatorów. Zobacz, ile mają na koncie i co w garażu

Kiedy podchodzimy do wskazanej posesji, już z daleka słychać szczekanie kundelków. Bliżej płotu lepiej nie podchodzić - psy są wyjątkowo agresywne. - Złe, bo głodne - kwituje przechodzący mężczyzna. - Teraz to są tylko dwa. Było ich więcej, ale jedne pogubiły się w lesie, a drugie pewnie padły ofiarą myśliwych. Tu przecież pełno terenów łowieckich - opowiada Grażyna Nawrocka z sąsiedniej posesji. Pani Grażyna, która także, kiedy tylko może dokarmia psy sąsiadki, nie rozumie, jak można tak traktować zwierzęta. Na jej podwórku biega kilka "burków", ale widać, że wszystkie najedzone i zadbane.

- Dziwię się, że mieszkańcy Krzesina nie przyszli do nas z tą sprawą. Niemniej natychmiast się nią zajmiemy - obiecuje nam sekretarz gminy Cybinka Sebastian Łukaszewicz. Już po 15 minutach poinformował nas, że właśnie wyjeżdża do Krzesin, by zbadać sytuację. W asyście policji. - Jeśli te informacje się potwierdzą, powiadomimy powiatowego lekarza weterynarii, który zdecyduje o dalszym losie tych psów - mówi sekretarz. Apeluje również do mieszkańców gminy, aby w podobnych sprawach nie zwlekać, tylko od razu zgłaszać problem urzędnikom.

- Pouczyliśmy tą panią, by naprawiła ogrodzenie i udała się ze swymi psami do weterynarza. Obiecała, że to zrobi - zapewnia sekretarz Łukaszewicz.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Aetur
Otruć albo zastrzelic
Dodaj ogłoszenie