Zapaść pulmonologii w Zielonej Górze. „Nie mogę patrzeć, jak syn dusi się w nocy”

Maciej Dobrowolski
Maciej Dobrowolski
Przyszpitalna przychodnia, gdzie przyjmują pulmonolodzy działa z harmonogramem, ale kolejka jest bardzo długa... Maciej Dobrowolski
W Zielonej Górze brakuje pulmonologów. Sytuacja jest tragiczna, tylko jedna poradnia działa zgodnie z harmonogramem. O tym co to oznacza, dobitnie przekonała się Elżbieta Kadaj, która próbowała umówić wizytę dla swojego niepełnosprawnego syna. – Lekarz rodzinny nakazał pilną wizytę, bo Rafał dusił się w nocy. Ale wszędzie odsyłano mnie do przyszpitalnej przychodni. Tyle, że tam pierwsze wolne terminy są w przyszłym roku. My nie możemy tyle czekać – martwi się zielonogórzanka.

„Syn potrzebujemy specjalistycznej opieki, ma płyn w płucach”

24-letni Rafał od dzieciństwa cierpi na porażenie mózgowe. Jego mama Elżbieta opiekuje się nim 24-godziny na dobę. – Nie jest nam łatwo, ale jakoś sobie radzimy. Problem jednak w tym, że u syna od roku obserwujemy zbieranie się płynu w płucach. Sytuacja uległa ostatnio znacznemu pogorszeniu, dlatego lekarz rodziny podjął decyzję, że w tym względzie niezbędna jest pilna wizyta u pulmonologa – tłumaczy pani Elżbieta.

Kobieta zaczęła obdzwaniać wszystkie przychodnie w Zielone Górze. – Niestety, ale wszędzie słyszałam, że nie ma lekarzy, wszędzie odsyłano mnie do przychodni przyszpitalnej. Okazało się, że jest to chyba jedyna placówka, gdzie jeszcze w Zielonej Górze przyjmuje pulmonolog. Gdy, jednak tam zadzwoniłam, to usłyszałam, że nie ma wolnych terminów w tym roku – relacjonuje zielonogórzanka. Ale jak sama podkreśla była na tyle zdesperowana, że nie zrezygnowała.

- Nie mogę już dłużej patrzeć, jak syn dusi się w nocy, boję się o jego życie. Ta wizyta jest bardzo potrzebna. Dlatego zaczęłam prosić, czy w tej sytuacji nie można przyjąć mnie między pacjentami, może w jakimś okienku. Ale w odpowiedzi usłyszałam, tylko głos oburzenia, "jak ja sobie to wyobrażam" – tłumaczy pani Elżbieta. I przyznaje, że była już gotowa ubrać syna, pojechać do szpitala i stać pod drzwiami gabinetu, dopóki lekarz ich nie przyjmie. - Jeśli nikt nam nie pomoże, to będę do tego zmuszona – dodaje.

Wideo: Istnieje ryzyko, że zabraknie personelu. Rzecznik ministerstwa tłumaczy zalecenie wstrzymania planowanych zabiegów

Pulmonolodzy w przychodni przyszpitalnej

W związku z całą sprawą zwróciliśmy się pytaniami do Szpitala Uniwersyteckiego. Jak wielu pulmonologów pracuje w przyszpitalnej przychodni? – Mamy 4 specjalistów oraz 3 osoby w trakcie specjalizacji. Większość jednak, co ważne, pracuje równocześnie na oddziale. Poradnię, która jest czynna pięć dni w tygodniu, obsługuje dziennie 1-2 lekarzy, zgodnie z wcześniej ustalonym harmonogramem. Jeden z lekarzy specjalizujących się zajmuje się jednak w poradni wyłącznie pacjentami z bezdechem sennym – tłumaczy Sylwia Malcher – Nowak, rzecznik placówki.

Według danych zielonogórskiego szpitala, w 2020 r. lekarze udzielili w poradni gruźlicy i chorób płuc łącznie ponad 3 tys. porad, w styczniu br. było to 338, a w lutym 329. Ale do końca roku nie ma już wolnych terminów…

Czy szpital planuje zatrudnić większą liczbę lekarzy tej specjalizacji? - Obecna ilość zatrudnionych lekarzy zabezpiecza harmonogram funkcjonowania oddziału i poradni. Warto jednak podkreślić, iż specjalistów pulmonologii jest na rynku, nie tylko lubuskim, niezwykle mało – tłumaczy Malcher Nowak.

Tragiczna sytuacja w pulmonologii w Zielonej Górze

Jak więc obecnie wygląda sytuacja pulmonologii w Zielonej Górze? NFZ ma zawarte w tym względzie umowy z czterema podmiotami: SP ZOZ „Medkol” na pl. Kolejarza 1, Aldemed Centrum Medyczne przy al. Niepodległości 1 i ul. Towarowej 20, SP ZOZ MSWiA przy ul. Wazów 42 oraz ze Szpitalem Uniwersyteckim.

Problem jednak w tym, że obecnie Aldemed oraz SP ZOZ MSWiA nie realizują świadczeń w przedmiotowych poradniach ze względu na kłopoty kadrowe. Z kolei w „Medkolu” od 1 marca skróceniu uległ czas pracy poradni ze względu na rezygnację jednego z lekarzy. Zgodnie z harmonogramem pracuje jedynie poradnia Szpitala Uniwersyteckiego.

W związku z całą sytuacją lubuski NFZ ogłosił konkurs uzupełniający na świadczenia, ale… nie wpłynęła na niego żadna oferta i 2 marca postępowanie zostało unieważnione. Obecnie pacjenci mogą skorzystać z poradni w okolicznych miejscowościach: centrum „DORMED” w Sulechowie, przychodni „ALER-PUL” w Nowej Soli, czy też poradni w szpitalu w Wojnowie.

Zapaść pulmonologii w Zielonej Górze
Pani Elżbieta Kadaj boi się o życie swojego syna Maciej Dobrowolski

Wizyta w najkrótszym możliwym terminie

Na szczęście dla pani Elżbiety oraz jej syna Rafała, NFZ po tym, jak został powiadomiony o trudnej sytuacji rodziny, podjął działania w sprawie. - Pracownik Funduszu skontaktował się z poradnią przy Szpitalu Uniwersyteckim. Uzyskaliśmy informację, że znana jest sytuacja pacjenta i wizyta została umówiona na 16 marca – informuje Joanna Branicka, rzecznik NFZ w Zielonej Górze.

I kontynuuje: - Zgodnie z obowiązującymi przepisami osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, jeśli nie mogą być przyjęte w danym dniu, to powinny być przyjęte nie później niż w ciągu 7 dni. Z informacji uzyskanych w poradni (w Szpitalu Uniwersyteckim – przyp. red.) wynikało, że termin wskazany na 16 marca był najkrótszym możliwym do ustalenia i wynika to z dużej ilości oczekujących pacjentów do przyjęcia w trybie pilnym, onkologicznych, a także ze znacznym stopniem niepełnosprawności – tłumaczy Branicka.

Fundusz wskazuje również, że w razie nagłego pogorszenia stanu zdrowia syna, pani Elżbieta ma możliwość wezwania pogotowia oraz leczenia w trybie stacjonarnym, czyli na oddziale szpitalnym. I faktycznie, wygląda na to, że Rafał zostanie w najbliższym czasie przyjęty do szpitala w Torzymiu. – Jestem już w tej sprawie w kontakcie z personelem placówki – potwierdza pani Elżbieta.

Poradnie powinny informować pacjentów o sytuacji

Nasi Czytelnicy zwrócili na jednak inną ważną sprawę w całej sprawie. Na wizytę u pulmonologa czeka się często wiele miesięcy. Co w sytuacji, gdy w tym czasie w danej przychodni zabraknie lekarzy, którzy udzielą nam porady?

Jak twierdzi NFZ, zgodnie z przepisami, w przypadku wystąpienia okoliczności, których nie można było wcześniej przewidzieć, dana placówka medyczna ma obowiązek poinformować pacjenta, w każdy dostępny sposób, o zmianie terminu i jej przyczynie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wk---ony old

Cały ubiegły tydzień spędziłem przy telefonie.Mam skierowanie od lekarza rodzinnego do przychodni chorób płuc. Jestem emerytem, mam pierwszy stopień niepełnosprawności. Jestem po przebytym ciezko Covidzie. Dzwoniłem uparcie, wydzwanialem wręcz , zawożono mnie też fizycznie do Przychodni, przyszpitalnej, do Aldemedu a nawet do rejestracjy w Świebodzinie w ''Nowy szpital' Efektów ZERO !! Żadnych terminów, bezradne rozkładanie rak. Nikogo nie interesowało, że jestem niepełnosprawnym z wieloma schorzeniami. Informacje jakie otrzymywałem to ,ze lista do końca roku zamknięta zapisów nie ma. Mam częste klopoty, dusznoś[wulgaryzm] covidzie. RTG łuc w opisie jest jednoznacznie napisane,że covid poczynil w moim organizmie powazne szkody. Gdy otym mówiłemw rejestracjach czy w rozmowach z konsultantami NFZtu nie robiło to na nich wiekszego wrażenia. NFZ do którego dzwonilem wielokrotnie z prośbą o pomoc i z zapytaniem co mam robic machinalnie przy wielokrotnych rozmowach machinalnie konsultanci wskazywali mi numery telefonow Aldemedu i przych. przyszpitalnej. Stwierdzam,że nie mają pomiedzy soba zadnych aktualnych czy aktualizowanych wiarygodnych informacji.Zatrykułu wnioskuje tez ze wystarczy sprawa zainteresować dziennikarzy i sytuacja moze ulec znacznej zmianie. Ja niestety tego nie zrobiłem i załuję. Przy uporze i pomocy pomocy rodziny znaleziono mi miejsce i termin za dwa miesiace w odłeglości 90 kilometrów od domu.Gdy słucham jak w mediach rzadzacy zapewniaja nas ze dbaja o nas to krew mnie zalewa.Sam na własnym przykładzie sprawdzałem i dowieść mogę,że system, LECZNICTWO W POLSCE PADŁO !

Dodaj ogłoszenie