Zbigniew Boniek: Umiemy wygrywać. Będziemy też pokorni, jeśli coś nam nie wyjdzie. Jestem przekonany, że Euro 2020 zaczniemy dobrze

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki

Wideo

Udostępnij:
W niedzielę, 13 czerwca przed wylotem z Gdańska do Sankt Petersburga w centrum prasowym na stadionie Polsat Plus Aren Gdańsk pojawił się Zbigniew Boniek. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej odpowiadał na pytania dziennikarzy związane z początkiem Euro 2020 oraz przed pierwszym meczem Polaków ze Słowacją.

Widział pan reanimację Christiana Eriksena w meczu Dania - Finlandia?
Była to trudna sytuacja. W hotelu chodziliśmy wszyscy. Była cisza i spokój. Nikt z nikim nie rozmawiał, dopóki się nie okazało, że Christian otworzył oczy i zaczął normalnie oddychać.

Życie toczy się dalej. Turniej trwa dalej. Przed nami poniedziałkowy mecz Polska - Słowacja. Czy to rzeczywiście będzie kluczowe spotkanie?
Każdy mecz rozpoczęcia jest meczem ważnym. Nie przypominam sobie, żeby polska piłka osiągnęła sukces na jakiejkolwiek imprezie, gdzie pierwszy mecz zakończył się porażką. Wiemy doskonale, że ten mecz musi nam wyjść dobrze. Wiemy doskonale, że to jest tylko sport. Wiemy doskonale, że zrobiliśmy wszystko, żeby reprezentację jak najlepiej przygotować. Wiemy też doskonale, że jest przeciwnik, który myśli dokładnie o tym samym. Dlatego uśmiechnięci, spokojni, przekonani o tym, że wykonaliśmy dobrą robotę, lecimy do Sankt Petersburga.

Mówił pan, że jest zakochany w tej reprezentacji. Czy będzie to uczucie odwzajemnione?
Muszę powiedzieć, że ja tę reprezentację lubię, szanuję i kocham nie tylko po wygranych meczach, a tych było bardzo dużo. Natomiast po kilku porażkach to tam samo wyglądało. Jakiś taki feeling pomiędzy drużyną a nami, którzy tej drużynie pomagamy,
nie zależy tylko od wyniku meczu, od tego, czy ktoś strzeli czy nie strzeli bramki.

Jaki jest potencjał tej drużyny? Co Polska może osiągnąć na Euro 2020?
Chciałby pan za dużo wiedzieć. Powiem tak, że jedna drużyna wygra Euro, a 23 będą niezadowolone. Jedni w mniejszym stopniu, a drudzy w większym. My chcemy bawić się do samego końca i zajść jak najdalej. Słowa i deklaracje do niczego nie prowadzą. Trzeba wyjść na boisko, robić swoje i wygrywać mecze. Niedawno słyszałem, kiedy graliśmy podobno rezerwowym składem z Rosją, że rywale są świetnie przygotowani, że biegają po boisku, wszystko zrobili dobrze, a my jesteśmy przeciętni. Okazało się, że w sobotę Rosjanie przed własną publicznością przegrali z Belgią 0:3 i teraz kalkulują, co się musi stać, żeby mogli wyjść z trzeciego miejsca. Taki jest sport, takie jest życie. Wszyscy chcą wygrywać i osiągać sukcesy.

Kilku ważnych piłkarzy w naszej reprezentacji zabrakło. Uda się to poukładać?
To są rzeczy normalne. W grupie 24-26 piłkarzy zawsze będą jakieś problemy i zawsze ktoś będzie narzekał. Jedziemy bez Arkadiusza Milika, Krzysztofa Piątka, Krystiana Bielika, Jacka Góralskiego i Kamila Grosickiego. Można powiedzieć, że w pewien sposób jesteśmy teoretycznie osłabieni. Czy ten płacz pozwoli, że będziemy lepiej grali? Nie. To jest alibi dla słabych. My nie chcemy szukać alibi, kryć się za kontuzjami. Ci, którzy są, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jest to dla nich szansa. Idziemy więc w tę stronę.

Kibice na otwartym treningu reprezentacji Polski w Gdańsku (10.06.2021)

Kibice reprezentacji Polski na czwartkowym (10.06.2021) tren...

Nie martwi pana plac budowy, jeśli chodzi o defensywę czy też zawodników wahadłowych?
Mnie to w ogóle nie martwi. Widzę, że was to martwi. Trener ma jasne idee i wie, kto chciałby grać. Gdybyśmy grali cały czas tym samym składem, zadałby mi pan pytanie, dlaczego nie sprawdziliśmy tych, którzy mogą wejść w ważnym momencie? Trener ma swoją koncepcję i wie, jak utrzymać drużynę pod względem psychicznym. Ma z drużyną dobry kontakt i robi to, co do niego zależy. Trener ma swój sposób dowodzenia drużyną i czasami chce sprawdzić innych zawodników, co jest absolutnie normalne. To nie wynika z bałaganu, czy niewiedzy, nieznajomości piłkarzy.

Co pan sądzi o zespole Słowacji?
To dobra drużyna, która w każdej formacji ma dobrego piłkarza. Słowacja ma też kilka gwiazd, ale my jesteśmy lepsi.

Podoba się panu baza drużyny w Trójmieście?
To jest jakiś teleturniej? Pan mnie ciągle pyta o ocenę. W skali od 0 do 10?

Może być.
10. Nic nam tutaj nie brakuje pod każdym względem. Tak było w Opalenicy, gdzie wszystko było fantastyczne. Tak samo jest w hotelu Marriott w Sopocie, gdzie czujemy się dobrze. Wszystko jest dopasowane i teraz tylko, żeby reszta wypaliła. Umiemy wygrywać. Będziemy też pokorni, jeśli coś nam nie wyjdzie. Jestem przekonany, że zaczniemy dobrze.

Ocena 10 będzie też po meczu ze Słowacją?
9,5 lub 8 też wystarczy.

Podobała się panu ceremonia otwarcia Euro 2020?
To była fantastyczna ceremonia. Skromna. Nie była wybujała. Kiedy Andrea Bocelli zaczął śpiewać "Nessun dorma", to na żywo robiło to wrażenie. Czy Włosi mnie zaskoczyli? Nie. Włosi grają nieprawdopodobną piłkę. Umieją odłączyć tlen przeciwnikowi w każdej formacji. Mają niesamowitą łatwość w przechwyceniu piłki. Można powiedzieć, że przez 45 minut męczyli Turcję, jak dobry bokser, a w 6-7 rundzie ją znokautowali. Turcja to nie jest słaby zespół, chociaż tak to mogło wyglądać na boisku, że nie jest w stanie nic zrobić. 3:0 ustawia Włochom trochę grupę. Jestem zadowolony, bo to moi znajomi. Myślę jednak o naszych problemach, naszej reprezentacji, naszej drużynie.

A kto jest pana faworytem do wygrania Euro?
Tutaj nie ma faworytów. Tutaj jest za dużo dobrych drużyn, które, jeśli spojrzy się na drabinkę, to muszą się ze sobą spotkać już w ćwierćfinale czy półfinale. Trzeba mieć dużo szczęścia. Trzeba wytrzymać to wszystko pod względem psychicznym i fizycznym. Jeśli naszym piłkarzom bieganie nie sprawi problemów, to uważam, że jesteśmy drużyną, która może sprawić wiele niespodzianek. Te nasze "nożyce" są szerokie. Ok, czasami zawodziliśmy w jakichś meczach, ale generalnie jesteśmy drużyną, z którą każdy musi się liczyć. Jak to wyjdzie, to już zobaczymy.

Na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk notował Rafał Rusiecki.

Materiał oryginalny: Zbigniew Boniek: Umiemy wygrywać. Będziemy też pokorni, jeśli coś nam nie wyjdzie. Jestem przekonany, że Euro 2020 zaczniemy dobrze - Dziennik Bałtycki

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Boniek emeryt co robi groźne miny i nic poza tym nie potrafi...zacisnął piąstki i krzyczy: wygramy! Lub przegramy!

h
hazardzista

ile tysiakow euro placa buchmarzy za przegrana ??

N
NIC SIE NIE STALO !!

na pewno !!! juz dzis warto sobie kupic skrzynke piwa bo zdaje sie ze bedzi potop i kataklizm oraz ze wszystko bedzie przez kowidka , hahaha, chlopaki maja coraz lepsze ciuchy i bryki oraz fryzury , zeby tez wybielone ,ale co do nog i mozgow mam watpliwosci

R
Rudy z Budy

Wypowiedz napawa optymizmem i pewnoscia siebie, zwlaszcza kiedy koles mowi o pokorze, a reprezentacja nie zagrala jeszcze meczu w ME.

Mysle ze Boniek juz wie ze ten portugalski trener, Souza czy jakos tak, to taki sam naciagacz, manipulant i karierowicz jak Nawalka a jego praca to po prostu wielki przekret dla kasy. Bo jak inaczej nazwac zarobki na poziomie 70 tysiecy EURO miesiecznie? Czyli to okolo 280 tysiecy zlotych/miesiac a rezultaty mizerne, w wlasciwie zadne. Czy to nie jest przekret?

P
Przemyślę : )

youtu.be/f-g_SHNv5NI

Dodaj ogłoszenie