Złamał życie na górce

Anna Białęcka
W lutym głogowianin Edmund Skoracki złamał kręgosłup. Jeździł na sankach z wnuczką. Do tej pory nie otrzymał odszkodowania za wypadek, a jego życie zmieniło się ogromnie.

- Przeszedłem poważną operację kręgosłupa, mam wszczepiony implant, codziennie chodzę na rehabilitację - wylicza głogowianin. - Jest poprawa, ale moje życie jest zupełnie inne, nawet spacery sprawiają mi trudność.
A jego pasją była przede wszystkim działka. - Mogłem na niej robić wszystko, bardzo lubiłem te zajęcia - wspomina E. Skoracki. - Teraz proszę innych o pomoc, lub płacę komuś na przykład za skopanie ziemi.

Pechowy zjazd

Do wypadku doszło w lutym. Pan Edmund był z wnuczką na sankach w parku przy ul. Budowlanych. Niedaleko schodów jest górka, chętnie odwiedzana przez dzieci. W tym rejonie to jedyne takie miejsce, gdzie można skorzystać z uciech zimy. Dlatego pewnie zawsze tu tłoczno i gwarno. Najpierw zjechała wnuczka pana Edmunda. - Musiałem i ja, bo dziecko prosiło, więc zjechałem - wspomina.
Pechowy był ten zjazd, sanki zaczepiły o wystającą spod śniegu betonową płytę. W efekcie upadku, mężczyzna doznał poważnego złamania kręgosłupa.
- Uważam, że winnym tego wypadku jest gospodarz górki, czyli gmina miejska, gdyż tej betonowej płyty tam nie powinno być - twierdzi.

Sprawa się wlecze

Kiedy w czerwcu pisaliśmy na łamach ,,GL’’ o walce pana Edmunda o odszkodowanie, naczelnik wydziału środowiska urzędu miasta zapewnił nas, że gmina jest ubezpieczona i wystarczy, by poszkodowany złożył odpowiednie dokumenty w Ergo Hestii. - Nie będzie problemu - zapewniał.
Jak się okazuje, sprawa nie jest taka prosta. Nikt się nie spieszy z jej załatwieniem - ani gmina miejska, ani ubezpieczyciel. - Upłynęło kilka miesięcy od złożenia przeze mnie pełnej dokumentacji i nic - mówi chory mężczyzna.
- Jestem zdziwiony, że tak jest - mówi teraz naczelnik wydziału środowiska Tomasz Toporowicz. - Właśnie otrzymaliśmy zapytanie od Ergo Hestii o to, dlaczego na górce składowany był gruz - powiedział. - Nikt tam gruzu nie składował, więc po co te dziwne pytania, i to po takim czasie. To przewlekanie sprawy.
W głogowskim oddziale Ergo Hestii poinformowano nas, że sprawa nie jest taka oczywista, by wypłacić ubezpieczenie poszkodowanemu, gdyż, jak usłyszeliśmy: "tej płyty nie powinno tam być". - Sprawa jest więc nadal jest w toku - poinformowała pracownica biura Sylwia Marciniak.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.